Wiosenne pejzaże:)

Moja pierwsza bluzka z rozciągliwej dzianiny:D W materiale zakochałam się od pierwszego wejrzenia i musiałam go mieć:P Planuję z niego zrobić jeszcze spódnicę i sukienkę – tubę:) Dzianina sprzedawana jest w kuponach przedstawiających sielski obrazek: łódeczki płynące po kanale oraz słońce zachodzące nad domami w tle;P Od samego patrzenia czuć lato:D

Zalety:

  • baaardzo wygodna, będzie genialna na lato:D
  • ten materiał jest prześliczny! Mogę na niego patrzeć, patrzeć, patrzeć i tak w kółko:)
  • kopertowy przód i tył – czyli to, co tygryski lubią najbardziej:D
  • planuję ją nosić ze spuszczonymi ramionami – widac na pierwszym zdjęciu:)

Wady:

  • trochę za mocno wycięłam pachy, na przyszłość będę robić mniejsze podkroje pach:)

Konstrukcja:

  • ponieważ jest to moja pierwsza bluzka z rozciągającej się dzianiny, nie obyło się bez poprawek i problemów;) Długo się zastanawialam jak zrobić górną partię przodu tak, żeby wszystko ładnie pasowało:P Oczywiście za pierwszym razem wyszło fatalnie – ramiona były za wysoko i materiał smętnie wisiał na biuście. Tu i ówdzie poprawiłam i już jest cacy:)
  • bluzka bez rękawków ze względu na nadruk materiału i jego kuponowość;)

Szycie:

  • szyje się ekspresowo:)

 

Szary księżyc

Pojemna, pojemna i jeszcze raz pojemna! Czyli główne kryteria, które miała spełniać torebka szyta w prezencie urodzinowym dla siostry:) Wykonana wg własnego pomysłu, z grubej gabardyny; zapięcie na zamek. W środku podszewka i dwie kieszonki (znów na zamek;)) na dokumenty i inne drobiazgi.

zalety:

  • baaardzo pojemna:P
  • ma kształt, jaki tygryski lubią najbardziej:)
  • dwie kieszonki w środku zapinane na zamki w kontrastowym kolorze, żeby nie było zbyt nudno

wady:

  • brak regulacji długości. Siostra stwierdziła, że nie potrzebuje, to się nie męczyłam dodatkowo;)

szycie:

  • ta torebka zajęła mi o wiele więcej czasu, niż myślałam. Poszło na nią ok. 4h.
  • niestety dużo upierdliwych drobiazgów do ładnego przyszycia – chociażby takie kieszonki na zamek;)
  • pierowtnie zrobiłam dłuższe „ramię” (jak to cos się fachowo nazywa? Kompletnie wypadło mi z głowy… :P) – w trakcie przymiarki okazało się, że torba sięga kolan. Ucięłam nadmiar i zawiązałam z przodu – imo całkiem nieźle wygląda;) Docelowo można wiązać tam różne apaszki lub koraliki – co kto lubi:)

To moja pierwsza w życiu torebka, więc sporo robiłam na czuja;) Efekt bardzo mnie zadowala i planuję sobie uszyć taką czarną:D

 

Śpiworek w barwach maskujących w sam raz dla dziecka lasu:P

Dzisiaj zrobię mały wyjątek i pokażę coś, co nie jest mojej roboty;) Autorką tegoż śpiworka jest moja mama:) Model pochodzi z Burdy dla dzieci, rozmiar do 86cm, wykonany z ciepłego polaru, na flanelowej podszewce.

zalety:

  • maluch może kopać nóżkami do woli a i tak się nie odkryje ]:>
  • bardzo ciepły i wygodny
  • długi zamek na przodzie ułatwia umieszczanie młodego w środku;)

wady:

  • ciężko stwierdzić:)

szycie:

  • mama mówi, że szyje się bardzo łatwo
  • w oryginale nie ma podszewki, mama postanowiła jednak ją dodać, aby maluszkowi było cieplej i wygodniej:)
  • jako ciekawostka: mama nie mogła nigdzie znaleźć normalnego zamka długości 80cm – dostępne były tylko rozdzielcze.

Błysk-mat zrobiony na czarno

Dzisiejszy żakiet prezentuje nowa modelka – moja sis i przy okazji mamuśka Kropka:)

Żakiet uszyty z dwustronnej satyny, większość jest na matowej stronie, zaś rewers, kołnierz i patki kieszeni są na stronie błyszczącej. Starałam się pokazać różnicę błysk-mat, ale chyba średno mi wyszło:P W rzeczywistości różnica jest większa. Żakiet szyty wg własnego wykroju, na podszewce, zapinany na 1 guzik.

Zalety:

  • bardzo fajny materiał, miły w dotyku
  • bardzo podoba mi się połączenie błyszczącego kołnierza i patek z matową resztą:)

Wady:

  • nie wiem, nie ja w tym chodzę:)

Konstrukcja:

  • pierwszy samodzielnie konstruowany żakiet, więc w większości wg podręcznika:)
  • z przodu cięcie pionowe przez środek piersi, z tyłu cięcie prawie pod pachą; nie ma szwu bocznego, są za to boczki.
  • kieszonki z wszytymi patkami; wielkość jak zawsze pod komórę;P

Szycie:

  • ze względu na jednakowe zapasy, szyje się o wiele szybciej niż zwykle.
  • trochę irytujące kieszonki wybrałam:P Dużo z nimi babrania, a efekt niestety tego nie wynagradza:P
  • o dziwo łatwo się wszywało rękawy – materiał okazał się być z tych wspólpracujących;)

W najbliższej przyszłości planuję uszyć sobie podobny żakiet z tego samego materiału:) Mam już projekt (na razie tylko w wersji rysunkowej), więc jak tylko będę po sesji, biorę się ostro do pracy:D

Biel z domieszką czerni:)

Mam zaszczyt przedstawić pierwszą samodzielnie skonstruowaną koszulę:D Na bazie tego wykroju powstał kardigan z poprzedniej notki. Koszula wykonana z białej etaminy. Model ze stójką i kontrastowymi, czarnymi guzikami:) Planuję ją nosić z czarnym paskiem, który widać na pierwszych zdjęciach. Brat stwierdził, że ta bluzka jest japońska:P Czyżby kwestia stójki?

Zalety:

  • wystarczająco obszerna w biuście:D Mogę ściągnąć ręce do tyłu nie chwaląc się przy tym swoim stanikiem:D Zdjęcie nr 4 wrzuciłam w celu udowodnienia:D
  • krój dokładnie taki, jaki chciałam:)
  • uwielbiam te małe, czarne guziczki:D

Wady:

  • koniec zapięcia potrafi ukłuć przy dziwnym wygięciu szyi, mam nadzieję, że po praniu przestanie:)
  • troche za ostre zaszewki, ale o tym w konstrukcji:)

Konstrukcja:

  • bluzka modelowana z podstawowej wersji. Zaszewkę piersiową przeniosłam na linię barku i połączyłam z zaszewkami w talii. W efekcie powstały pionowe cięcia. Z tyłu również pojawiają się pionowe cięcia na przełużeniu zaszewek dopasowujących do talii.
  • listwa zapięcia, stójka i mankiety przy rękawach identycznej szerokości: 3cm.
  • miałam trochę problemów z tą bluzką;) Konstruowałam dokładnie wg schematu w podręczniku i już wiem, że należy dokładnie sprawdzać dodatki konstrukcyjne:D Na pierwszej przymiarce okazało się, że bluzka jest stanowczo za duża, o jakieś 6cm w każdym obwodzie. Szukałam długo dlaczego tak jest w różnych podręcznikach i…. okazało się, że dodatki konstrukcyjne podane w tamtym podręczniku są wartością średnią dla osób tęgich w ubraniach luźnych:P I przy mojej figurze takie dodatki daje się do płaszczy, nie do koszul. W innym podręczniku znalazłam tabelę dodatków konstrukcyjnych i przygotowałam drugi wykrój na koszulę. Nałożyłam nowy wykrój na stary i okazało się, że jeśli zwężę moją koszulę o 3cm po bokach i w rękawach, to dostanę mniej-więcej dobry rozmiar. Co też zrobiłam:)
  • ze względu na wspomniany już error z dodatkami konstrukcyjnymi, skopałam też dopasowanie w talii i poszerzenie w biodrach (stanowczo za mocne).  Zacznijmy od talii: nie było dokładnych wzorów, tylko od razu podane były wielkości zaszewek. Na podstawie proporcji i różnicy biust-talia modelki z książki i moich, dopasowałam wielkości zaszewek do mojej figury. Jednak nie uwzględniłam faktu, że koszula wyjdzie stanowczo za luźna;) Przez co zaszewki ostatecznie wyszły za mocne i za ostre – robią się takie szczypanki. W nowej konstrukcji to poprawiłam. Teraz kwestia bioder: tu był po prostu błąd we wzorze w książce: źle podano znak. Cóż, uczę się na błędach:P

Szycie:

  • szyje się dość łatwo:)
  • dzięki równym odstępom nie muszę obrysowywać wszystkich elementów i cały proces szycia idzie o wiele szybciej.
  • trochę kłopotów dostarczyło mi połączenie stójki i listwy zapięcia: musiałam się trochę namęczyć, żeby całość wyszła estetycznie

 

Kardigan na zimne zimowe wieczory

Kardigan wykonany z szarej dzianiny swetrowej. Wykrój konstruowałam w 100% sama:D Więc rozmiar pasuje na moje wymiary:) Ponieważ jest to ciuch konstruowany przeze mnie, dodaję akapit kontrukcyjny:)

Zalety:

  • baaaaaaardzo cieplutki, ale to raczej zasługa materiału:)
  • pierwszy raz mam coś, co mi pasuje w biuście:D
  • długie rękawy (specjalnie je wydłużałam), żebym mogła je naciągnąć na dłonie jak mi zmarzną:)
  • wiązanie w talii ujarzmia całość
  • kieszonki ukryte w szwach – niewidoczne i praktyczne:)

Wady:

  • trochę skopałam kołnierz:/ Już wiem gdzie zrobiłam błąd, następnym razem będzie dobrze:) Ogólnie może być, ale moja wewnętrzna perfekcjonistka cierpi;)
  • nie ma żadnego zapięcia na biuście, przez co się rozjeżdża przy byle ruchu (porównajcie zdjęcie 1 w ruchu i 2 – tak powinno leżeć grzecznie:)). Można wszyć np. haftkę, ale wraz z mamą stwierdziłyśmy, że taki urok kardiganu i wszywanie haftki jest na dłuższą metę bez sensu:)

Konstrukcja:

  • kardigan konstruowałam na podstawie wykroju na bluzkę (bluzka już jest prawie skończona, pokażę ją niebawem)
  • zmniejszyłam głębokość zaszewek dopasowujących do talii zaś zaszewkę piersiową przeniosłam na linię barku
  • długo się zastanawiałam jak zrobić kołnierz, żeby było dobrze;) W końcu ucięłam pionowo przód bluzki przez punkt piersiowy – wyszła mi szerokość 7cm. Tyle też cofnęłam ramiona i podkrój szyi (i tu własnie jest błąd – myślę, że to dlatego kołnierz źle stoi: nie powinnam była skracać ramion i tyłu). Kołnierz składa się z dwóch części nakładanych na siebie (coś podobnego było w jednej z ostatnich Burd), przez co jest grubszy i można go dowolnie kształtować. Może być złożony (tak jak widać na zdjęciach) bądź rozłożony – wtedy można założyć kardigan jak szlafrok, ta opcja będzie również przydatna jak się trochę przytyje;)
  • rękawy wydłużyłam, żebym mogła je naciągnąć na dłonie jak będzie mi zimno – zawsze o czymś takim marzyłam:)
  • zmieniłam krój rękawów na raglanowy – wydawało mi się, że taki krój będzie lepszy dla sweterkowej dzianiny, mniej się będzie rozciągać na ramionach niż w przypadku klasycznych rękawów. Dodatkowy plus: łatwiej się szyje:) Przy okazji nauczyłam się też konstruowania raglanowych rękawów:)
  • zostawiłam zaszewki na plecach, te z przodu usunęłam i poprowadziłam linię prostą od punktu piersiowego.
  • wielkość kieszeni dopasowana jak zwykle do mojej komóry:P

Szycie:

  • wykroje przygotowałam sobie od razu z 2cm zapasem (już wiem, że za dużo, cały czas się uczę:))), wykrawałam więc z jednakowym zapasem (a nie na oko jak zawsze). Efekt: nie musiałam przerysowywac linii, co baaaardzo przyspieszyło szycie
  • szyje się szalenie szybko (całośc ok 2h), bardzo łatwe kieszonki: wpuszczane w szwy boczne
  • raglanowe rękawy – moje ulubione w szyciu:)

Ogólnie jestem z siebie bardzo dumna:D Owszem, są błędy w tym kardiganie (kołnierz…), ale jak na pierwszy samodzielnie skonstruowany model jest chyba dobrze, co nie? 🙂

 

Wielka prośba:)

Dziewczyny mam do Was gigantyczną prośbę. Zbieram dane dotyczące różnych typów sylwetki, chcę przeanalizować jak bardzo różnią się one od tych podręcznikowych i w jaki sposób faktycznie powinny być konstruowane ubrania dla biuściastych. Jeśli macie chwilkę czasu i ochotę, to wypełnijcie dla mnie tę tabelę. Im więcej osób się wpisze, tym bardziej wiarygodne będą wyniki:)

Przygotowanie do mierzenia:
załóżcie najczęściej noszony stanik (tylko stanik, bez bluzki, dół dowolny) i zawiążcie sobie tasiemkę lub cokolwiek innego w talii. Jeśli macie możliwość, to poproście o pomoc drugą osobę – wyniki będą bardziej wiarygodne.

Mierzymy się luźno, w pozycji dla nas naturalnej, nie przesadnie wyprostowanej. Wyniki podajemy w cm.

Potrzebne wymiary:
1. wzrost
2. obwód biustu
3. obwód pod biustem (luźno!!!)
4. obwód pasa
5. obwód szyi
6. długość tyłu (mierzone od wystającego kręgu szyjnego S do talii – czyli tej tasiemki pomocniczej)
7. długość rękawa (mierzymy na lekko zgiętej ręce od punktu ramiennego B [gdzie zaczyna się łuk ramion] do takiej wystającej kostki z boku dłoni)
8. łuk przodu do piersi (mierzymy od wystającego kręgu szyjnego S, wzdłuż szyi przechodzimy do przodu i następnie prosto do wierzchołka piersi)
9. łuk przodu do talii (jak przód do piersi, z tą różnicą, że potem dodajemy jeszcze odległość pionową do talii)

Z opisu czasem ciężko wywnioskować o co chodzi, więc rysunki z objaśnieniami znajdują się tutaj:


Wasze wymiary proszę wpiszcie do tej tabeli:
http://spreadsheets.google.com/ccc?key=0Aqr5hJbR42rYdEhWVFNySmV5VjNTUFpYX29QdDNZYVE&hl=pl
Pięknie dziękuję wszystkim za pomoc! 🙂

Kokarda dwojaka tym razem z tyłu:)

Sukienka na studniówkę;) Model 116 z Burdy 10/2009. Rozmiar 16. Wykonana z cienkiej wełenki sukienkowej, duża kokarda z tafty. Sukienka na podszewce.

Zalety:

  • bardzo niebanalny krój: z przodu grzecznie, z tyłu sukienka pokazuje rogi ]:>
  • świetny dekolt z tyłu i genialna kokarda:D
  • sukienka mi się szalenie podoba i jestem z niej niesamowicie dumna:D

Wady:

  • nie ja w niej chodzę, więc nie mam pojęcia:)
  • na pewno nie nadaje się do tańczenia breakdance, bo niestety trochę krępuje ruchy (ale za to jak wygląda… 😛 coś za coś:))
  • w trakcie przymiarki okazało się, że w oryginale ramiona są zbyt spadziste i tworzy się brzydki wór na plecach – musiałam zszyć bardziej płasko, już jest OK:)

Szycie:

  • zacznijmy od tego, że koleżanka jest niezwykle drobną osobą. Ze względu na wzrost, wybierałyśmy spośród modeli dla małych kobietek. Okazało się, że koleżanka jest szczuplejsza niż przewiduje rozmiar 17 – czyli najmniejszy z możliwych. Długo się zastanawiałam czy szyć rozmiar 17 i potem zwęzić czy jednak przygotować osobny wykrój na rozmiar 16. Stanęło jednak na zwężaniu, bo zwęzić zawsze można, a dodać materiał raczej ciężko:P Oczywiście na pierwszej przymiarce się okazało, że zwężanie jest koniecznie i odjęłyśmy po 1cm w szwach bocznych.
  • szycie dość proste, aczkolwiek czasochłonne
  • dość irytujący detal – zszywanie ramion. Ponieważ sukienka nie ma rękawów i jest na podszewce, ramiona zszywa się trochę inaczej. Kiedyś pokażę jak, w tej sukience musiałam szyć inaczej niż wynika z wykroju (bardziej płasko) więc do kursu się nie nadawało 🙂
  • sporo szycia ręcznego, czego tygryski baaaardzo nie lubią;) Najwięcej babrania ręcznego przy kokardzie (przyszywa się ją ręcznie z jednej strony na wysokości zaszewki, zaś z drugiej mocowana jest na zatrzaski).

Jak Wam się podoba? 😀 Moim nieskromnym zdaniem jest genialna:D A koleżanka wygląda w niej bossssko 😀

 

Sesssssja!

W ostatniej Burdzie pojawił się konkurs – zachęcają do wysyłania zdjęć w ubraniach szytych z ich czasopisma. Ponieważ (co tu dużo mówić;)) szyję prawie tylko z Burdy, postanowiłam wysłać kilka zdjęć:) Aby zdjęcia były ładne (a nie robione przez samowyzwalacz z szafy;P) poprosiłam Adama Jastrzębowskiego, fotografa i przy okazji mojego szwagra:), o pomoc (dzięki!).

Długo się zastanawiałam, które ubrania pokazać… Nie wszystko wszak do siebie pasuje;) W końcu wybrałam:

1. Bluzkę pasiaka i żakiet

 

2. Koszulę z kokardą i spódnicę z podwyższonym stanem (a siedzę na nowych materiałach w domki, które czekają na szycie:D)

 

3. Koszula w kropki, żakiet i szerokie szare spodnie (choć ostatecznie wysłałam zdjęcie, na którym tych spodni nie widać:P)

 

4. Batmaaaaan!!! (btw ale zimno na dworze!!!)

 

5. I na koniec: szyfonowa mgiełka🙂 (mówiłam już, że jest zimno na dworze? :P)

 

Jako bonus wrzucę jeszcze 2 zdjęcia zrobione w trakcie przygotowań:)

oraz zdjęcia z serii: Ula chwyć korale i zarzuć włosami:D Okazało się, że jestem fatalną modelką, bo cały czas nie mogłam przestać się śmiać i zrobić tego dobrze:D

Ps. Jeszcze raz dzięki Panie Fotografie za pomoc! 😀

Ogrodniczki w wersji mini

Na początek przepraszam za jakość zdjęć: robione na szybko, przed zapakowaniem;)

Gwiazdkowy prezent dla Kropka:) Rozmiar 68, model 140 z Burdy 10/2005. Wykonane ze starych spodni cioci Uli, które potem nosiła mama Kropka:) Siostrze się znudziły, więc postanowiłam zrobić z nich coś nowego. Materiał: brązowy, bardzo miły w dotyku sztruks, lekko elastyczny.

Model jest dość czasochłonny: sporo małych detali, ozdobnych stębnówek (robiłam je jasnozielone, nawet widoczne na zdjęciach :P). Przysłowiową kropką nad i są guziki – zielone samolociki:) Mam nadzieję, że spodenki będą wygodne i maluszek je polubi:)

Na koniec – wiecie, co mnie najbardziej dobija w szyciu dla chrześniaka? On stanowczo za szybko rośnie! 😛 Ciekawe, ile razy założy te ogrodniczki… 😛