Konstrukcyjna zagadka rozwiązana:)

Po tygodniowych przebojach pt. angina usiadłam do maszyny i zabrałam się za szycie koszuli wg najnowszej (która to już?) konstrukcji. Przypomnę, że problemem były niewygodne rękawy, które szczególnie mocno dały o sobie znać w bluzce z nierozciągliwego materiału. Po wielu godzinach analizowania problemu, mierzenia innych ciuchów oraz lekturze waszych rad (dzięki raz jeszcze!), z duszą na ramieniu przygotowałam nową konstrukcję. Na razie nie napiszę co się zmieniło, może ktoś to zauważy:) W każdym razie problem został rozwiązany, rękawy wreszcie są wygodne! Podczas pierwszej przymiarki towarzyszył mi lekki stresik i obawa, że znowu będzie źle… Na szczęście wszystko jest idealnie i mam zaszczyt przedstawić najnowszą konstrukcję:D

Bluzka wykonana z porcelanowej bawełny;) rozmiar 36oo, konstrukcja własna. Jako, że bluzka miała służyć przede wszystkim przetestowaniu nowej konstrukcji, krój jest bardzo prosty. Jedynym urozmaiceniem są zaszewki łukowe zamiast prostych. Zdjęcia niestety tragiczne, muszę wykombinować sobie jakieś inne tło, bo ta ściana jest fatalna:( Moja poprzednia zielona było o wiele lepsza:/

Zalety:

  • wygodna! 😀
  • ładnie podkreśla to co trzeba;)
  • optymalna długość na zimę – nawet w niskich biodrówkach będzie ciepło

Wady:

  • hmm… na razie nic się nie stwierdza:)

Konstrukcja:

  • wreszcie dobra:D
  • zaszewka piersiowa przeniesiona na podkrój pachy i połączona z zaszewką dopasowującą na linii talii
  • rękawy proste
  • dół lekko poszerzony
  • kołnierz cięty razem ze stójką

Szycie:

  • szyje się umiarkowanie długo, ale łatwo – nie ma skomplikowanych detali

UWAGA!

Ponieważ mam już jedną bluzkę uszytą z tego materiału, kolejna nie jest mi potrzebna do szczęścia. Koszula szuka więc nowej właścicielki:) Nowa, nie noszona (tylko na potrzeby sesji;)), ma jeszcze ślady kredy krawieckiej na zaszewkach:P Proponuję cenę 39zł. Mam też drugą koszulę, szytą z tego samego materiału, ale wg starej konstrukcji i w rozmiarze 36ooo (96-100 w biuście i 67-71 w pasie, ale swobodnie będzie pasować do 75cm). Na mnie jest za duża w biuście, wrzucam zdjęcie w celach poglądowych:

Rękawy niestety ciągną przy maksymalnie podniesionych rękach (rzadko tak się wyciąga ręce, ale jednak problem jest), proponuję więc 19zł. Również nowa, nie noszona. Zostało mi jeszcze trochę materiału, mogę więc uszyć 2 koszule na zamówienie, w rozmiarach 36o – 36ooo (86-90; 91-95; 96-100 w biuście oraz 67-71 w pasie), ponieważ tylko taką konstrukcję mam na razie przygotowaną. Chętne proszę o kontakt na maila gazetowego: urkye@gazeta.pl 🙂

 

Romantyczne klimaty raz jeszcze

Koszula szyta na zamówienie, rozmiar 46o. Konstrukcja własna, krój uzgadniany z klientką:) Materiał – znana już z poprzednich notek bawełna w porcelanowy wzór. Ogólnie jestem zadowolona z tego, jak bluzka wyszła i jak leży:) Podoba mi się krój, chyba sobie uszyję coś w tym stylu – materiału jeszcze trochę mi zostało:P

Zalety:

  • klientce bardzo podobają się cięcia wiedeńskie, dopasowujące koszulę do figury
  • materiał bardzo miły i przyjemny w noszeniu, nie niszczy się po kilku praniach (moja wersja już swoje przeszła i wygląda świetnie;))
  • marszczone przy mankietach rękawy można wiązać na dowolnej długości: nad łokciem lub pod
  • taśmy przy szyi i na mankietach można formować w kokardę lub wiązać tylko na supeł
  • wiązanie pod szyją maskuje zapięcie i… lekko rozjeżdżające się guziki na piersiach, ale o tym niżej

Wady:

  • niestety minimalnie za mała w biuście. Na szczęście wiązanie to skutecznie maskuje:)
  • klientka zauważyła, że taśmy przy rękawach lubią wpadać do jedzenia

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na podkrój pachy, połączona z zaszewką dopasowującą do talii
  • zamiast stójki szeroka taśma, umożliwiająca dowolne wiązanie
  • rękawy o długości 3/4, poszerzane i marszczone na dole. Zakończone mankietami w formie taśm, które można dowolnie wiązać

Szycie:

  • szyje się dość łatwo, aczkolwiek jest kilka detali, gdzie trzeba się wykazać cierpliwością
  • brak typowego kołnierzyka ułatwia szycie
  • między kilkoma etapami szycia włączenie żelazka jest niestety konieczne. Osobiście tego nie lubię i preferuję prasowanie gotowej bluzki;)

Łączka wbrew jesieni:)

Dziś popełniłam taką oto koszulę:

Model szyty na specjalne zamówienie siostry, wg własnej konstrukcji. Rozmiar 40oo, materiał: cienka bawełna w kwiatki.

Zalety:

  • długość. Na pewno będzie ciepło w nerki, nawet w mega biodrówkach;) Muszę sobie też coś takiego uszyć, bo szału dostaję w moich koszulkach, które uwielbiają się rolować w pasie – masakra po prostu;P
  • idealne dopasowanie do ciała

Wady:

  • trochę ciągną rękawy przy maksymalnym podniesieniu rąk – czyli to, z czym planuję powalczyć przy kolejnym podejściu do opracowywania własnej konstrukcji bazowej.

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na podkrój rękawa i połączona z zaszewką dopasowującą na linii talii
  • z tyłu dwie zaszewki oraz szew biegnący przez środek bluzki
  • kołnierz wykładany, cięty razem ze stójką
  • rękawy klasyczne

Szycie:

  • szyje się umiarkowanie szybko, aczkolwiek nie było skomplikowanych detali:)

 

Demotuzka

Skończyłam szyć bluzkę, która wywołała u mnie lekką demotywację pomieszaną z irytacją;) W wyglądzie bardzo grzeczna, nic nie sugeruje problemów, które potrafi przysporzyć:P Bluzka wykonana z cienkiej bawełny, rozmiar 36oo, wg własnej konstrukcji (którą znowu będę poprawiać, cóż…). Mocno zabudowana – aż po szyję. Długie rękawy raglanowe, lekko przymarszczane na dole. Szerokie mankiety i stójka wiązane w kokardę, nadają bluzce lekko romantyczny charakter. Bluzka kojarzy mi się z grzecznym lookiem guwernantek, nie mam pojęcia dlaczego:P Może to przez to, jak się w niej wygląda przyjmując pozę strasznej_nauczycielki_matematyki? 😛

Zalety:

  • chciałabym napisać, że wygodna, ale bym skłamała:P
  • ładne kokardki przy mankietach i na stójce – czasami mam ochotę na lekko romantyczne klimaty:)
  • zabudowanie pod szyję idealne, kiedy nie wypada świecić dekoltem:P
  • za to z rozcięciem na plecach – lubię takie łezki:)
  • koniecznie muszę sobie uszyć długą kamizelkę – wydaje mi się, że razem będą tworzyć świetny duet;)
  • luźna w talii – mogę swobodnie sobie zjeść, brzucha nie widać:)

Wady:

  • rękawy są niewygodne:P Aż tak dramatycznie jak przy pierwszej przymiarce już nie jest, bo popuściłam lekko szwy, jednak idealnie zdecydowanie nie jest
  • średnio pasują mi zabudowane bluzki, o czym niestety się właśnie przekonałam:P
  • ciężko się samodzielnie wiąże mankiety – jest to wykonalne, ale wymaga małej porcji akrobacji
  • muszę uważać przy zawiązywaniu stójki, żeby się za mocno nie ścisnąć;)

Konstrukcja:

  • raglanowe rękawy
  • zaszewka piersiowa zamieniona na marszczenie na podkroju szyi
  • brak zaszewek dopasowujących do talii
  • długość ta co zawsze – do bioder
  • rękawy marszczone na dole, z wiązanymi mankietami
  • stójka wiązana
  • nacięcie na plecach umożliwia założenie bluzki, przy okazji jest fajnym elementem dekoracyjnym

Szycie:

  • szyje się szybko
  • model łatwy do uszycia, w sam raz dla początkujących: nie ma kieszonek, zamków, guzików, kołnierzyków i innych dupereli skutecznie wydłużających i utrudniajacych szycie:)

Houston, We

Zabrałam się za szycie bluzki i… odpuszczam:/ W moich bluzkach borykam się z problemem niewygodnych rękawów, przy czym nie mam już pomysłów, co może być powodem tej niewygody. Jeśli bluzki są z materiałów lekko rozciągliwych, to nie ma problemu. Gorzej, jeśli materiał się w ogóle nie rozciąga – jak na przykład ta cienka bawełna, z której szyję aktualnie. Bluzka ma luzy na obwodzie, widać to idealnie – materiał lekko prześwituje.

Przy podniesieniu rąk do przodu, rękawy zaczynają się wbijać w przedramiona (czerwona strzałka), zaś szwy na wysokości pleców się mocno naciągają (żółta strzałka). Skośne fałdy sugerują, że problem leży gdzieś w tym obszarze.

Nie mam pojęcia co może być problemem/powodem:/ Mierzyłam moje inne ciuchy, niby wymiary są w miarę podobne… Zauważyłam, że podniesienie rękawów o kilka cm poprawia sytuację, jedna wtedy rękawy wbijają się lekko w pachę.

Jeśli poszerzę plecy, to przy podnoszeniu rąk jest OK, jednak przy normalnym staniu mam gigantyczny wór na plecach. Wydaje mi się, że muszę pokombinować z  szerokością/wysokością pachy i szerokością rękawa, tylko co najlepiej zmienić? Najbardziej logiczne wydaje się poszerzenie pachy i co za tym idzie – rękawa, a zmniejszenie szerokości pleców i przodu (tak, żeby suma tych szerokości się nie zmieniła). Teoretycznie aktualnie wymiary rękawa i pachy są dobre, bo liczone wg podręcznika… Wojtek stwierdził, że to może kwestia szerokich ramion – ale to chyba bym miała problemy z szerokością szwów barkowych, tak sądzę… Hmmm… Taką to sobotnią zagwozdkę mam:/

Bluzki kończyć nie będę, bo i po co – przy pierwszym założeniu się porwie:/ Przynajmniej wiem, że nie pasują mi wizualnie bluzki zabudowane pod szyję;)

Macie może pomysły, co może być powodem tego dyskomfortu? Każda sugestia jest na wagę złota;)

Konstrukcja spódnico-spodni

Dzisiaj pokażę, jak wykonstruować spódnico-spodnie, korzystając z podstawowego wykroju na spódnicę.

Dla ułatwienia obliczeń, obok wzorów będę pisała wartości, jakie wypadają dla moich obwodów. W ramach przypomnienia podstawowe zmienne: ot-obwód talii (u mnie 66cm), obt-obwód bioder (96cm).

Zabieramy się do pracy. Formy przodu i tyłu układamy obok siebie w odległości 1/4obt+1 [96/4+1=25cm]. Wyznaczamy głębokość podkroju krocza (zaznaczone na czerwono) ze wzoru 1/4obt+2 [96/4+2=26]

 

Dzielimy na część przodu i tyłu: przód zawiera 1/3 szerokości [8,3cm], tył 2/3 [16,7cm].

 

Na liniach środków przod i tyłu zaznaczamy odcinki, mające identyczną długość, co pokrój przodu i tyłu: od linii podkroju krocza zaznaczamy na środku tyłu odcinek równy długości 2/3 szerokości podkroju [16,7cm], zaś na środku przodu odcinek równy 1/3 szerokości [8,3cm].

 

Wierzchołki tych odcinków łączymy z punktem łączącym przód i tył.

 

Następnie łączymy środki skośnych odcinków z punktami przecięcia środków przodu i tyłu z linią podkroju krocza. Na środku odcinka skośnego tyłu (zaznaczony na czerowno) zaznaczamy punkt, zaś na odcinku skośnym przodu (na czerwono) punkt ten znajduje się na 1/3 długości odcinka.

Na koniec poszerzamy dół o kilka cm i obrysowujemy wykrój przodu i tyłu spódnico-spodni, rysując ładniejsze łuki, niż mi wyszły:D

Wykrój ten można oczywiście dalej modelować: poszerzać, wydłużać, zmieniać sposó zapięcia, odcinać karczek itd.

Tak jak w przypadku spónicy – jeśli są jakiekolwiek pytania, proszę pisać w komentarzach. Mam pełną świadomość, że coś może być niezrozumiałe:)

Spódnica szyta na miarę – czyli jak przygotować wykrój na idealnie dopasowaną kieckę:)

Dzisiaj pokażę, jak w łatwy sposób przygotować wykrój na spódnicę idealnie pasującą na nasze wymiary – mam nadzieję, że notka przyda się wszystkim tym, które mają inną różnicę talia-biodra, niż podręcznikową, przez co kupne ubrania leżą – delikatnie mówiąc – nieciekawie.

Do wykonania wykroju musimy przygotować:

  • arkusz papieru (np. do pakowania kartonów – musi być duży)
  • linijkę, ekierkę, pisak
  • miarę
  • ew. krzywiki

Zaczynamy od kilku pomiarów i małej dawki matematyki:

  • mierzymy obwód talii, wynik zapisujemy jako ot (u mnie ot=66cm)
  • mierzymy obwód bioder, w najszerszym miejscu, zaś wynik zapisujemy jako obt (u mnie obt=96cm). UWAGA! Jeśli ktoś ma wystający brzuszek, mocno wychodzący poza linię ud, musi to uwzględnić w pomiarze. Jak? Przykładając np. giętką tekturkę do brzucha. Podczas mierzenia obwodu bioder, z przodu, zamiast po udach, prowadzimy miarę po tekturce.
  • zapisujemy nasz wzrost jako ZWo [u mnie Zwo=168]
  • wyznaczamy szerokość zaszewek: z=(obt-ot)/2 [u mnie z=(96-66)/2=15]
  • dzielimy zaszewki na zaszewkę boku zb, przodu zp i tyłu zt wg wzorów: zb=z/2 zp=z/6 zt=2*zp [u mnie: zb=15/2=7,5 zp=15/6=2,5cm zt=2*2,5=5, suma zaszewek: 7,5+2,5+5=15 czyli wszystko się zgadza]

Zabieramy się za rysowanie:) Rozpoczynamy od narysowania prostokąta o szerokości obt/2+1 [u mnie 49cm] i wysokości TB=ZWo/10+4 [20,8cm]. Wysokość ta odzwierciedla głębokośc bioder. Prostokąt dzielimy na pół – jest to linia boczna spódnicy. Odcinek ten wydłużamy do góry o 1cm [zaznaczony na czerwono] – jest to podwyższenie boku na linii talii.

 

Równolegle do linii talii rysujemy linię zaszewki bocznej: wartość zb dzielimy na pół i umieszczamy po obu stronach (cały odcinek ma długość zb).

 

Łączymy końce linii zaszewki bocznej ze środkami przodu i tyłu spódnicy. Rysujemy linie zaszewek przodu i tyłu: z tyłu linia zaszewki idzie od środka uzyskanego odcinka, zaś w przodzie rozpoczyna się o 2cm bliżej linii bocznej. Linie zaszewek są prostopadłe do linii bioder.

Np. Linie skośne mają długość 24cm. Z tyłu linia zaszewki rozpoczyna się 12cm od środka tyłu spódnicy idąc po skośnej linii, zaś linia zaszewki przodu zaczyna się 14cm od środka przodu, idąc po skośnej linii.

 

Idąc po skośnej linii, odkładamy wartość zaszewki przodu zp na przodzie spódnicy oraz zaszewki tyłu zt na tyle. Długości odcinków odpowiadają długościom z obliczeń – nic tu więcej nie grzebiemy:) Następnie zaznaczamy długość zaszewek, możemy zrobić to na dwa sposoby. Korzystając z miar przeciętnych (tył: 14, przód: 9cm) lub z obliczeń (tył: 3/4*TB-1 [u mnie 14,6], przód 1/2TB-1 [u mnie 9,4])

Wydłużamy spódnicę na żądaną długość (mierzymy np. od środka przodu, od talii – góra spódnicy odpowiada talii), łączymy zaszewki i otrzymujemy wykrój na przód i tył spódnicy. Oczywiście zaszewkę boku powinno się ładnie wyprofilować – bardziej uwypuklić, bo nikt nie ma kanciastych bioder;) Ale mój program bardzo nie chciał współpracować i narysować ładnych łuków, więc odpuściłam;)

Tak przygotowany wykrój można dowolnie modelować: obniżać górną linię zapięcia, odciąć karczek, dodać fałdy itd.

 

Starałam się pisać jak najbardziej szczegółowo, jednak mam świadomość, że pewne elementy mogą być nadal niejasno przedstawione – w takich przypadkach proszę o pytania w komentarzach, postaram się wytłumaczyć dokładniej:)

 

Kuchenne rewolucje

Kiedy po raz kolejny pobrudziłam sobie bluzkę mąką postanowiłam coś z tym fantem zrobić. Kupienie fartuszka oczywiście nie wchodziło w grę, no bo jak to tak? Sama sobie uszyję, a co:) Zakupiłam kawałeczek materiału, wyciągnęłam konstrukcję bluzki, trochę poprzerabiałam i powstał wykrój na pro-biuściasty fartuszek:)

Zalety:

  • mam fartuszek z miejscem na biust! 😀 Zazwyczaj fartuchy są obrzydliwymi, aseksualnymi i bezkształtnymi worami na pyry, mój taki nie jest:D
  • odpowiednia szerokość w części najbardziej narażonej na ubrudzenie;)
  • bluzki uratowane. Nigdy więcej surowego mięsa ani mąki na czarnych ciuchach;P

Wady:

  • hmm.. Po co kupiłam aż tyle materiału? Zużyłam jedynie 1/3 😉
  • pierwotnie góra lekko odstawała – zapomniałam, że wiązanie na szyi będzie dawało taki efekt. Na szczęście udało się to łatwo naprawić – zrobiłam małe szczypanki na wysokości taśm i jest OK:)

Konstrukcja:

  • na podstawie wykroju bluzki – wzięłam przód i przemodelowałam. Pojawiło się cięcie pioniowe oraz odcięcie w talii
  • wiązanie na kokardę w talii i na szyi

Szycie:

  • ekspresowe;)

Szalone portki

Spódnica? Czy może…

Spodnie? 😀

Z tyłu kieszonki pod karczkiem…

a z przodu wygodne zapięcie na guziki:)

Pewnego dnia poczułam gigantyczną potrzebę uszycia sobie spódnico-spodni. Twór taki posiadałam we wczesnym dzieciństwie, więc kojarzył mi się całkiem miło:) Chwyciłam więc w dłoń podręcznik od konstrukcji, przygotowałam wykrój na spódnicę, następnie przerobiłam na spódnico-spodnie, wymodelowałam tak, jak chciałam i zabrałam się do wyboru materiału. Zostało mi trochę psychodelicznej bawełny – „OK, efekt będzie szalony, może być ciekawie” pomyślałam sobie i wykroiłam co trzeba. Usiadłam przy maszynie, uszyłam. Założyłam i… nie mogłam powstrzymać śmiechu:P Mąż też:P Spodziewałam się, że efekt będzie szalony, ale nie, że AŻ TAK! Spódnico-spodnie są z tych „nie-przejdziesz-niezauważona” ;P

Zalety:

  • bardzo wygodne, łączą w sobie obszerność spódnicy i praktyczność spodni
  • idealne na rower, kiedy nie można założyć stroju sportowego (czyt. spodenki z pieluchą i sportowy T-shirt;), bo trzeba wyglądać w miarę normalnie
  • lubię zapięcie na guziki:)
  • mam też pojemne kieszonki z patkami na pośladkach, które optycznie uwypuklają mój płaski tyłek;)
  • zapięcie w talii – jest więc ciepłko w nerki
  • nigdy nie miałam tak idealnie leżących spodni:D Te kupne zazwyczaj trochę są za wąskie w biodrach, a te? Cud miód i orzeszki:)

Wady:

  • na pewno nie jest to ciuch z serii maskującej;P
  • zastanawiam się, czy inna długość nie byłaby lepsza… Hmm… Myślę też nad uszyciem wersji do kostek, marszczonych i zakończonych przy stopach wąskimi mankietami: coś w stylu allandynek;)

Konstrukcja:

  • przerobiony wykrój na spódnicę
  • karczek odcięty na wysokości kości miednicy, zapinany na guziki
  • dwie kieszonki z patkami z tyłu, wchodzące w karczek

Szycie:

  • bezproblemowe:)

Ps. Co za beznadziejne kolory na tych zdjęciach:P Niestety, mój szalony aparat samodzielnie interpretuje kolory w dość szalony sposób;) Te ściany są w kolorze kawy z mlekiem, a nie brązowo-różowo-sraczkowate;P Eh, brakuje mi mojej zielonej ściany:) Tamten kolor przynajmniej zawsze dobrze się prezentował:P