Gwiazdkowy motyw na szarym tle

Sweterek gwiazdkowy dla chrześniaka:) Wykrój z Burdy, ten co zawsze, po lekkich modyfikacjach:) Rozmiar 90, rękawy krojone „na oko” – niestety nie doceniłam długości rąk młodego i wyszły trochę za małe. Przyjmijmy, że młody może zacząć lansować nowy trend wśród rówieśników;)

Przy tym sweterku moja maszyna totalnie odmówiła posłuszeństwa. Strzeliła focha, że takich tkanin, to ona, za przeproszeniem, szyć nie będzie. Gubiła ściegi w losowych miejscach i urywała co chwilę nitkę. Masakra. Ponieważ ściegi miały być ozdobne, było to bardzo frustrujące. Na dole sweterka zrobiłam szlaczek ze śnieżynek – na tym krótkim odcinku nitka się zerwała kilka razy:/

Ten sweterek przyczynił się do czegoś. Mianowicie postanowiłam, że MUSZĘ kupić sobie overlocka, bo nie mam zamiaru osiwieć przy tej maszynie podczas szycia dzianin i innych delikatnych tkanin. Na razie rozglądam się po dostępnych modelach, czytam sobie recenzje i zbieram fundusze. Ostatnia część jest oczywiście najbardziej czasochłonna:P A może możecie coś konkretnego polecić? Na co warto wzrócić uwagę, czego unikać? Będę wdzięczna za każdą wskazówkę:)

75B? Na pewno?

Dzisiejszy wpis będzie inny od wszystkich:) Chciałabym napisac kilka słów o moim drugim hobby, jakim jest bielizna i szeroko pojęty brafitting – czyli dobieranie odpowiedniego rozmiaru stanika.

Jak zapewne każda z Was wie, idealnie skrojony ciuch to nie wszystko. Ważne – o ile wręcz nie najważniejsze – jest to, co jest schowane pod spodem. Bielizna musi być idealnie dopasowana pod względem rozmiaru i stylu, żeby maksymalnie podkreślić zalety naszej figury i nieziemskość stroju, który planujemy założyć;)

Niestety większość kobiet nie nosi dobrze dopasowanego stanika. Wynika to z faktu, że w popularnych „bieliźniakach” wybór modeli ogranicza się do najpoularniejszych miseczek: A,B,C,D oraz obwodów 70-85. Najpopularniejsze kombinacje? 70A, 75B, 75C, a takie D to już jest nienormalnie gigantyczne. Często też możemy się spotkać z określeniami typu: ona ma na pewno D – jakby to miseczka określała biust. Nic bardziej mylnego, miseczka bez obwodu nic nie znaczy, ale o tym za chwilę. Panie, nie mając zbyt wielkiego wyboru, kupują to, co pasuje najlepiej. Jeśli mają większy biust, to muszą iść na niewygodny kompromis. Efektem tego jest wieczne niezadowolenie – najczęściej z biustu, a nie ze źle dobranego stanika:

  • biust w ogóle nie jest podtrzymany. Nie mogę biegać, nie mogę podnosić rąk, czasem przy głupim schodzeniu ze schodów biust potrafi wyskoczyć z miseczek!
  • nie mogę nosić bluzek nisko wyciętych na plecach. Tył stanika podjeżdża mi po kilku minutach od założenia i nieestetycznie wystaje nad bluzką. Niestety latem muszę się męczyć w zabudowanych bluzkach – taki urok dużego biustu.
  • nie znoszę staników z fiszbinami! Uciskają piersi powodując niemiłosierny ból. Często też w nieoczekiwanym momencie przebijają kanalik i radośnie wychodzą na zewnątrz…
  • nie cierpię tych wiecznie opadających ramiączek! Niestety nic z tym nie moge zrobić, jak je podciągnę, to biust brzydko wypływa ze stanika. Widocznie tak musi być.
  • bolą mnie plecy i kark – ten biust jest taki ciężki… Może powinnam go zmniejszyć operacyjnie?
  • nie mogę uprawiać sportu, w sklepach nie ma staników, które by odpowiednio dobrze podtrzymywały mój biust
  • nie mogę nosić sukienek bez ramiączek. Na mój biust nie ma staników z odpinanymi ramiączkami. Jeśli kupię coś w miarę pasującego, to i tak biust mi z tego wypadnie po kilku minutach
  • duże dekolty nie dla mnie. Nie ma ładnych wyciętych staników dla mnie. Niestety mam same brzydkie namioty w brudnym beżu… Ach, jak cudownie by było móc założyć coś bardziej seksownego!
  • nie cierpię plaży i basenu. Nie ma ładnych i wygodnych strojów dla mnie! W bikini biust smętnie wisi, a jednoczęściowe spłaszczają niemiłosiernie. Jak mam się tak ludziom pokazać?
  • mam brzydki tłuszcz pod pachami. Widocznie jestem za gruba i muszę się odchudzać…
  • mam dwa smętnie wiszące kawałki skóry zamiast biustu… Niestety, po ciąży i karmieniach to normalne, zmienić to może tylko operacja…

Miałyście kiedyś podobne myśli? Ja miałam, nosząc 75D… Przeklinałam ostro z tego tytułu;) Jeśli Was też irytuje biust i staniki, to znak, że najwyższa pora poznać swój poprawny rozmiar stanika i zaopatrzyć się w nowe, idealnie dopasowane, cudeńko:)

Weź miarę krawiecką w dłoń i stań wysprostowana, najlepiej przed lustrem. Zmierz obwód biustu (nago lub w miękkim staniku, jeśli Twój biust jest mało jędrny), trzymając miarę równoległe do podłogi, na wysokości sutków. Nie wolno ściskać miary! Zanotuj wynik. Teraz pora na drugi pomiar – weź głęboki wdech, następnie wypuść całe powietrze z płuc. Zmierz się ściśle pod biustem. W moim przypadku są to takie wyniki: 96 w biuście, 69 pod. Teraz możemy wpisać swoje pomiary do elektronicznego brafittera Mariski lub spojrzeć do tabeli brytyjskich rozmiarów. Elektroniczny brafitter jest łatwiejszy w obsłudze, aczkolwiek trzeba do niego podchodzić z rezerwą – daje zaniżony obwód stanika. Moim zdaniem lepiej skorzystać z tabeli. Aby poprawnie określić potrzebny rozmiar, musimy na początku wybrać odpowiedni rozmiar obwodu. Teorii obwodowych jest wiele: żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania, przedstawię tylko tę, z której sama korzystam. Od naszego obwodu odejmujemy 5 i w pierwszej kolumnie szukamy wartości najbardziej zbliżonej do naszego wyniku. U mnie jest to 64, więc wybieram 65 (30). Następnie w wierszu przyporządkowanym do mojego obwodu pod biustem szukam wartości najbardziej pasującej do mojego obwodu w biuście. U mnie jest to 96,5, czyli miseczka G. Hmm… G raczej się kojarzy z gigantycznym biustem, prawda? Mój jest raczej średni, a to jest właśnie rozmiar, który mi najlepiej pasuje. Dlatego też nie dziwcie się rozmiarom, jakie Wam wyjdą. Jak jest się przyzwyczajonym do słynnego 75B, to odkrycie swojego prawidłowego rozmiaru zazwyczaj jest lekkim szokiem:) Zwróćcie też uwagę na zależności między miseczkami a obwodami – poszczegółnym miskom odpowiadają różne obwody biustu, w zależności od obwodu pod biustem. Różnica między obwodem w biuście a pod biustem określa miskę. Dlatego też nie można powiedzieć, że ktoś ma biust D. W zależności od obwodu może to być biust wizualnie mały, bądź całkiem pokaźny. Wszystko zależy od proporcji całego ciała:)

Skoro już znacie swój prawidłowy rozmiar stanika, polecam lekturę Biustu na żywo na blogu Stanikomania! Znajdziecie tam zdjęcia, na których modelki pozują w swoich starych  i nowodobranych stanikach. Różnica jest gigantyczna – gorąco polecam;)

Dobrze dobrany stanik jest przede wszystkim WYGODNY. Możecie zapomnieć o podjeżdżającym obwodzie, nieestetycznych bułkach nad krawędzią stanika i pod pachami oraz wiecznie opadających ramiączkach. W dobrze dobranym staniku biust jest odpowiednio zebrany, podniesiony i wyeksponowany – bez względu na rozmiar. Można biegać, skakać, szaleć… Nawet w mocno wydekoltowanych sukienkach:) Dobrze dobrany stanik jest po prostu niewyczuwalny, niczym druga skóra. Warto zajrzeć do Piersiówki, gdzie znajdziecie cechy dobrze i źle dobranego stanika w pigułce. Postaram się też w kilku słowach napisać o tym w nasępnej notce.

W celu zgłębienia zagadnień dotyczących prawidłowego doboru stanika, zapraszam na forum Lobby Biuściastych, Lobby Małobiuściastych oraz na Balkonetkę. Zajrzyjcie koniecznie do Katalogu – tam znajdziecie zdjęcia dziewczyn w (zazwyczaj) poprawnie dobranych stanikach. Świetny materiał dla tych, które muszą na nowo zdefiniować co oznacza miseczka D, a co H 🙂

W następnej notce opiszę dokładniej różne typy staników, ich cechy szczególne oraz typy ciuchów, do których są idealnie stworzone. Przedstawię Wam też wirtualną, stanikową mapę świata, gdzie znajdziecie adresy sklepów oferujących brafitting oraz bieliznę w szerokiej rozmiarówce. Zapraszam:)

 

————————————————————————

Zdjęcie pochodzi ze sklepu http://www.noszebiustonosze.pl Dziękuję pięknie właścicielce za pozwolenie na korzystanie ze zdjęć:)

 

Bufiasta jodełka w kolorze nocnego nieba

Bluzka wykonana z granatowej bawełny w jodełkę. Rozmiar 36ooo, projekt i konstrukcja własna.

Zalety:

  • może to i bzdurka, ale jeszcznie nigdy nie udało mi się zrobić tak profesjonalnie wyglądającego kołnierzyka! Odpowiednio sztywny, czysta poezja;) Chyba to zasługa minimalnie grubszego materiału… Flizelina ta sama – innego wytłumaczenia nie widzę;)
  • lubię bufki:)
  • pierwszy raz zastosowałam podwójną zaszewkę dopasowującą do talii – leży, imho, idealnie:)

Wady:

  • spieprzyłam mankieciki przy bufkach. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale zrobiłam je minimalnie szersze, niż obwód ręki… Efekt tego jest taki, że się dopnę i mogę stać. Przy podnoszeniu ręki booooli! Noszę więc rozpięte mankieciki i jest w miarę OK. Niestety nie mogłam wyciąć dłuższych, nowych mankiecików do zamiany, bo mi się złośliwie materiał skończył:/
  • chyba jest trochę za duża w biuście – poprzednie były mi ciut za małe, przez co zapięcie się rozchylało podczas odchylania rąk do tyłu (mniej więcej chodzi mi o coś takiego, jak na pierwszym zdjęciu). W tej podczas odchylania wszystko jest cacy, za to jak stoję sobie normalnie, to widać braki biustowe;P Mam teraz ciężki orzech do zgryzienia natury rozmiarowej. Chyba jednak zostanę przy 36oo.
  • tak się zastanawiam, czy by nie zwęzić konstrukcji koszul w biodrach – chyba za mocno odstają. Co o tym myślicie?

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię podkroju pach
  • zaszewka dopasowująca do talii rozbita na dwie – dzięki temu udało się złagodzić łuk zaszewki przechodzącej przez wierzchołek piersi
  • rękawy – bufki, zakończone zapinanymi na guzik mankiecikami

Szycie:

  • proste i przyjemne:)
  • moje ulubione rękawy – przy wszywaniu bufek się w ogóle nie irytuję;)

Ciepły rudzielec

 

Ten sweterek to ostatnie moje dziergane dzieło. Robiłam go parę lat temu;) Tak mnie wykończył, że musiałm sobie zrobić dłuuugą przerwę:P Model wykonany z rudej włóczki (nie pamiętam kompletnie jaki typ/marka), druty grube, chyba nr 6. Model wykonany na bazie swetra z Szycia krok po kroku 2/2005.

Zalety:

  • ciepły:)
  • fajny, plastyczny golf – można go układać na różne sposoby, dzięki czemu sweter się nie nudzi

Wady:

  • ciepły:P Czasami stanowczo ZA ciepły;)
  • trochę za duży mi wyszedł

Dzierganie:

  • dzierga się bardzo łatwo, prawe i lewe oczka – więc tylko podstawy;)
  • świetny sweter dla początkujących, takich jak ja:)

Niebieskie zakładki

Kolejny ciuch z serii: jest mi za zimno w plecy jak siedzę. Efekt uboczny spodni biodrówek, cóż, następne kupię wyższe;) [edit:między napisaniem tej notki, a dzisiejszą publikacją, na kolanie zrobiła mi się gigantyczna dziura i musiałam kupić sobie nowe spodnie. Mierzyłam mnóstwo modeli po to, by w końcu kupić identyczne spodnie, jakie nosiłam do tej pory – żadne inne tak fajnie nie leżały… Cóż, muszę zaakceptować niskie zabudowanie;)] Postanowiłm uszyć sobie koszulę z długim rękawem, z zakładkami przy listwie zapięcia. Rozmiar jak zawsze 36oo [rozważam uszycie kolejnej koszuli większej w biuście, ten rozmiar jest trochę jednak na styk;))], konstrukcja własna.

Zalety:

  • ciepła:) A to jest najważniejsze zimą.
  • możliwość zapięcia pod samą szyję. Czyli znów walczymy o maksymalne ciepło;)
  • fajnie wygląda:D

Wady:

  • hmm… Na razie jeszcze niczego nie zauważyłam, a już nosiłam ją przez cały dzień:)

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię ramion i połączona z zaszewką dopasowującą do linii talii
  • zakładki przy listwie zapięcia
  • rękawy z zakładkami przy mankietach
  • pierwszy raz szyłam rękawy z zaszewką na linii łokcia – całkiem nieźle leżą:)

Szycie:

  • szyje się dośc łatwo, aczkolwiek zakładki wymagają chwili skupienia

 

Wiecie co, tak sobie teraz dumam, że fajnie jest umieć konstruować ciuchy. Można sobie zrobić taki ciuch, na jaki ma się ochotę oraz pasujący na naszą figurę. Zachęcam Was, jeśli macie chwilę wolnego czasu i ochotę, też spróbujcie nauczyć się konstrukcji. Zaczynałam rok temu (jakoś przed świętami Bożego Narodzenia kupiłam moje podręczniki), a już czuję się całkiem pewnie w tej konstrukcji, więc trudne to to na pewno nie jest:) Frajda na pewno jest nieproporcjonalnie większa od trudu, który trzeba włożyć w naukę:)

Szybki sweterek

Bardzo brakowało mi ciepłego sweterka, rozpinanego z przodu. Te, co mam, są przykrótkie, a na żakiety nie zawsze mam ochotę;) Ponieważ dzierganie zajmuje trochę czasu (już prawie skończyłam tył! :P), postanowiłam uszyć sobie coś z gotowej dzianiny. Niestety, żeby nie było zbyt fajnie, moja maszyna się zbuntował i postanowiła, że nie będzie współpracować z rozciągliwymi materiałami (poprzednio też miałam z tym problem, przy delikatnych, cienkich tkaninach też są jaja:/). Postanowiłam więc zacząć odkładać na overlocka, zaś z wykrojonym sweter pojechałam do mamy i jej maszyny;)

Rozmiar 36oo, konstrukcja własna – a jak;)

Zalety:

  • cieplutki!
  • idealna długość – nie jest mi zimno w nerki jak się skulę;)
  • rozpinanie z przodu – tego mi brakowało!

Wady:

  • moja maszyna nie chce szyć dzianin  buuu :(((

Konstrukcja:

  • na bazie koszuli.
  • zaszewka piersiowa zamieniona na marszczenie
  • brak zaszewek dopasowujących do talii
  • rękawy przymarszczane, zakończone mankiecikami

Szycie:

  • szyje się ekspresowo, pod wyjątkiem, że maszyna chce współpracować;)

 

Jak zwykle przepraszam za fatalną jakość zdjęć:P Przy okazji chciałabym też nadmienić, iż mam mnóstwo skończonych ciuchów, które grzecznie czekają na lepsze czasy – tzn. na opisanie i obfocenie:)

Zachustowana

Dzisiaj, w ramach krótkiej notki, wrzucam chustę, jaką sobie sprawiłam ostatnio. W koszu z resztkami materiałów uśmiechał się do mnie taki oto mały fragment jedwabnej tkaniny:

Pomyślałam: śliczna, muszę kupić. Wzór niestety szedł po krótszym brzegu, szerokość materiału to było jakieś 50cm, nic ciuchopodobnego bym z tego nie uszyła. Obrzuciłam więc brzegi gęstym zygzakiem i mam taką oto elegancką apaszkę/chustę:)

Włóczkomania & plany natury szyciowej

Dziś będzie wpis „roboczy” – chciałam tylko zasygnalizować, że coś się robi:)

Gruby sweter chodzi za mną od czasu pierwszych mrozów. Na początku chciałam kupić gotowy (czasochłonność swetrowa mnie przeraża), ale ceny za średniej jakości swetry, delikatnie mówiąc, rozłożyły mnie na łopatki. Pokornie kupiłam więc włóczkę, długo nie mogłam się zdecydować na wzór, po czym wzięłam się do pracy;) Dziergam sobie wieczorami, więc sweter szybko raczej nie powstanie. Mam nadzieję, że zdążę przed wiosną:P

Aktualnie na uszycie czekają skrojone już dwa sweterki z dzianiny. Do wigilii planuję uszyć 4 koszule, 1 fartuszek, 1 żakiet oraz marynarkę dla Igiego. Będzie się działo:P

Ps. Jak myślicie, czy przypadkiem mój plan szyciowy nie jest zbyt optymistyczny? Ciekawe, ile z tego zdążę uszyć:P

Pierwszy śnieg do zimowego snu usypia

Szczerze nienawidzę zimy. Pierwszy mróz (i śnieg – choć on z powodu swoich walorów estetycznych jeszcze może być;)) powoduje, że zapadam w zimowy sen i zaczynam odliczanie do wiosny. Z powodu temeperatury trzeba ubierać się ciepło, mimo to jest mi wiecznie zimno i nie mogę założyć mojej nowej koszuli:D Właśnie – czas ją zaprezentować;)

Koszula wykonana z delikatnej, lekko prześwitującej białej bawełny, jedwabnej w dotyku (ciekawe, w jaki sposób osiągnięto taki efekt?) z malowanymi niebieskimi kwiatami. Rozmiar 36oo, konstrukcja i projekt własnego autorstwa. Konstrukcja minimalnie ulepszona w stosunku do poprzedniej bluzki.

Zalety:

  • jest, nieskromnie mówiąc, przepiękna. Autentycznie podoba mi się w 100%, takie moje małe cudo:-)
  • idealnie dopasowana, chyba tej konstrukcji nie będę już w ogóle musiała poprawiać:)
  • od dawna chodziła za mną koszula zapinana na plecach – możemy więc przyjąć, ze to spełnienie moich najświeższych marzeń;) Zapięcie sprawuje się dobrze, planuję popełnić kolejną koszulę z takim detalem:)
  • rękawy są imo świetne – dzięki zakładkom, są przylegajce do łokcia, a dalej przechodzą w lekką bufkę zapinan na wąski mankiet. Szalenie mi się podobają:) Cała bluzka mi się niesamowicie podoba, więc mogę być nieobiektywna, ostrzegam:P

Wady:

  • zapięcie z przodu jest łatwiejsze do opanowania, jednak to tylne można również zapiąć bez problemu. Ot, mała gimnastyka;)
  • lekkie prześwitywanie. Niby co to za problem w dzisiejszych czasach, ale to pracy głupio założyć
  • długo się zastanawiałam, jak rozwiązać podkrój szyi, żeby pasował do reszty i jako-tako pełnił swoją funkcję. Wybrałam opcję podszycia pliską ze skosu i niestety trochę to ustrojstwo odstaje. No cóż, mówi się trudno. Aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, ale jednak jest

Konstrukcja:

  • po raz kolejny poprawiona;) Tym razem zmieniłam malutki detal – zwęziłam całość we wszystkich obwodach o 2cm. Nie wiem jak to się stało, ale chyba przez roztargnienie poprzednią wersję opracowałam na podstawie tabelki z większymi zapasami (na etapie poszukiwania konstrukcji idealnej grzebałam w różnym miejscach – szerokości też zwiększałam, ale to nie to było problemem;))
  • zaszewka piersiowa przeniesiona na ramię, półokrągła. Tak powstały karczek został wzbogacony o pionowe zakładki
  • motyw zakładek pojawia się również na rękawach. Zakładki zszyte są do linii łokcia, później przechodzą swobodnie w bufkę
  • zapięcie na plecach
  • zamiast kołnierza pliska ze skosu

Szycie:

  • bluzka jest niestety bardzo pracochłonna. Samo przygotowanie wykroju zajęło mi sporo czasu, a szycie… Lepiej nie mówić;) Dość absorbujące oraz wymagające precyzji jest przygotowanie zakładek do szycia
  • szycie po łuku nie należy do najprzyjemniejszych;)
  • brak kołnierza sprawia, że podkrój szyi wykańcza się ekspresowo