Mini sweterek, czyli over-coverlocka próba generalna:)

Zbliżenie na szwy… 🙂

Samo szycie skrawków materiału jest średnio satysfakcjonujące, więc w ramach sprawdzania maszyny postanowiłam uszyć coś szybkiego. Stanęło na sweterku dla chrześniaka – ciuch w sam raz na wieczorne szycie:) Samo szycie zajęło mi mniej czasu, niż zmienianie maszyny z szycia drabinką na overlock:D Przed każdym przełożeniem nitki trzy razy sprawdzałam w instrukcji, czy oby na pewno dobrze robię i musiałam rozgryźć kilka podpunktów, takich jak: włączenie noża (czy już jest włączony, a może jeszcze trochę mam dokręcić?) i zmianę takiego dyngsa – wybaczcie, nie pamiętam jak to się fachowo nazywało, a leżę chora w łóżku i nie mam ochoty iść po instrukcję;) Na zakończenie muszę pomarudzić – mam takie fajne maszyny, papierowe wykroje czekające na skrojenie i górę szycia, a jestem chora i nie powinnam się ruszać z łóżka:( Co za złośliwość losu:/

Ps. Chciałabym napisać, że asymetryczne przyczepienie napów jest celowe, ale bym skłamała;) Krzywo mi wyszło, niestety. Ponieważ za bardzo nie wiem, jak się takowe napy zdejmuje bez rozrywania materiału, więc nic z tym nie zrobię;)

Mam 2 w 1 :)

Kupiłam overlocka+coverlocka!!! :DDDD Zakup miał miejsce już w zeszły poniedziałek, ale jakoś nie miałam czasu na zrobienie zdjęć i napisanie kilku zdań:) Panie i Panowie, oto mój nowy sprzęt!

 

Bardzo długo się zastanawiałam, co dokładnie sobie kupić. W celu pogłębienia wiedzy fachowej, która w moim przypadku była dośc płytka;) poczytałam kilka wątków na forum szyjemy po godzinach oraz maszyn do szycia i krawiectwa. Dowiedziałam się czym się różni overlock od coverlocka czy kapówki i mniej więcej potrafiłam określić, co dokładnie potrzebuję. Nie byłam pewna, czy lepiej kupić osobno overlock i coverlock (nie miałam tyle funduszy, musiałabym na początek kupić overlock, potem po kilku miesiącach coverlock), czy też lepiej kupić mały kombajnik 2 w 1. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy, postanowiłam więc, jak zawsze, zasięgnąć fachowej porady w sklepie, w którym kupowałam i serwisowałam dotychczas maszyny:)

Obsługiwała mnie bardzo miła Pani, która cierpliwie wyjaśniła mi wszystko, pokazała przykładowe ściegi i odpowiedziała na wszystkie moje pytania (których było mnóstwo;)). Pani doradziła mi zakup tej właśnie maszyny, która ponoć ma świetną relację ceny do jakości i funkcjonalności. Niby psuje się rzadko, najczęściej z winy użytkownika, a ew. naprawy nie są zbyt drogie, więc jestem dobrej myśli. Największe wątpliwości miałam do marki – niby na forum wyczytałam, że powstaje w tej samej fabryce co Elna, tylko nie nosi znaków firmowych; Pan sprzedawca (bo potem obsługiwał mnie również Pan;)) tłumaczył mi status fabryk w Tajwanie i sytuacji z markami na rynku. Ponoć maszynę tę (i jej poprzedniczkę) sprzedają od wielu lat i klientki są zadowolone. Pożyjemy, zobaczymy:)))

Ceremonię zakupu maszyny zakończył, tak jak w przypadku mojej Elny, Pan sprzedawca, który zaniósł mi maszynę do samochodu – mały gest, a jak miły! :))

 

W domu przez tydzień, wieczorami, rozgryzałam instrukcję do maszyny. Nie mogłam jej odpalić, dopóki nie skończyłam jednej zamówionej koszuli – takie miałam postanowienie;) W ten poniedziałek zakupiłam wielkie nici w różnych kolorach i zabrałam się za rozkładanie maszyny:D

Maszyna ta jest niezwykle fascynująca i lekko przerażająca na pierwszy rzut oka;) Zobaczcie, jak dziwnie (w stosunku do typowej maszyny) wygląda układ chwytaczy, przez które trzeba nawlec nitki (w odpowiedniej kolejności, żeby nie było zbyt łatwo;))):

 

Zbliżenie na chwytacze (widać też nóż):

 

Tak wygląda igielnica (akurat mam trzy igły do drabinki, w sumie jest pięć miejsc):

 

Maszynę dostałam już ustawioną na szycie potrójną drabinką (zdjęcie u góry). Żeby zmienić na overlock, musiałam ponownie zmierzyć się z instrukcją oraz wykazać się wielką sprawnością manualną idącą w parze z sokolim wzrokiem;) Zadanie, za pierwszym razem, jest bardzo stresujące, myślę, że teraz będzie mi szło o wiele łatwiej:) Przez cały czas bardzo uważałam, żeby robić wszystko zgodnie z instrukcją (w głowie ciągle słyszałam Panią mówiącą, że większość napraw wynikała ze złego ustawienia maszyny przez klientki;P). Oto jak wygląda overlock 4-nitkowy:

Fajnym bajerem jest pudełeczko na ścinki:)

Na koniec zdjęcie przeszyć na różnego typu materiałach:

Przyznam szczerze, że jak zobaczyłam te idealnie płaskie, nie ciągnące się zapasy, to bardzo żałowałam, że nie kupiłam tej maszyny wcześniej. Leki szyfon, śliska satyna, rozciągliwa dzianina – miodzio, po prostu miodzio!!! 🙂

 

A na koniec mój PARK MASZYN;) Przeczytałam to określenie na jednym z for i szalenie mi się spodobało:D Proszę parzeć tylko na maszyny, nieład artystyczny pozostawmy bez komentarza;)

 

Recycling ;)

Nienawidzę przeróbek. Nie trawię, nie cierpię, robi mi się słabo na samą myśl o przerbianiu gotowego ciucha. Są jednak sytuacje, w których po prostu MUSZĘ. Tak też było z tą sukienką. Kupiłam ją baaardzo dawno temu. Miała ona linię A, wiązana była na szyi. Zrobiona była z przepięknego jedwabiu, który sprawił, że musiałam tę sukienkę kupić mimo, iż nie leżała idealnie 😉 Mijały kolejne miesiące, a wraz z nimi rosło moje niezadowolenie z tego, jak rzeczona sukienka leży w biuście – była za mała, więc się podnosiła. Pod pachami tworzyły się nieestetyczne namiociki, które bardzo, ale to bardzo mocno mnie irytowały;) Próbowałam coś z nimi robić, lekko modyfikować dekolt, ale nic nie dawało zadowalającego rezulatu. Postanowiłam z sukienki zrobić spódniczkę, latem kupiłam nawet zamek;) Ponieważ szalenie nie znoszę przeróbek, to ponad pół roku zajęło mi zebranie się w sobie i uszycie tej oto spódniczki:

Zalety:

  • ładny materiał. Przepiękny! 🙂
  • spódniczka – jak to spódniczka, jest wygodna:P

Wady:

  • niestety wyszła trochę za szeroka w pasie. Ale nia mam najmniejszej ochoty znowu jej przerabiać;)

Szycie:

  • szyje się wyjątkowo upierdliwie, jak wszystko, co się przerabia;)
  • stanowczo za dużo prucia. Nie cierpię prucia!
  • znalezienie nitki prostej wymaga wytężenia wzroku;)
  • pierwszy raz wypróbowałam moją nową stopkę do wszywania zamków krytych – poprzednio miałam plastikową, teraz mam metalową – jest świetna:)

 

Grzybki w pętelkach

Pora na kolejny odcinek kursu szycia, a w nim krótki instruktaż szycia zapięcia typu pętelkowego.

1. Kroimy długi, cienki prostokąt ze skosu. Składamy na pół, podwijamy brzegi i zszywamy ściegiem prostym.

 

2. Kroimy na równej długości odcinki. Długość zależy od wielkości guzików oraz naszej fantazji;)

 

3. Pętelki układamy na prawej stronie zapięcia, brzegi pętelek leżą na brzegu zapięcia. Przypinamy szpilkami, zszywamy. Aby zminimalizować ryzyko wydarcia gotowych pętelek, warto przeszyć dodatkowo zapas gęstym zygzakiem. Nie będzie tego widać na prawej stronie, jeśli przyszyjemy końce pętelek do zapasu zapięcia.

 

4. Układamy na sobie obie części zapięcia/paska/odszycia szyi czy czegokolwiek innego, gdzie pojawia się to zapięcie, zszywamy.

 

5. Wywijamy odszycie/pasek itp. na prawą stronę, podwijamy otwarty brzeg. Przyszywamy guziczki i ta daaam! Śliczne, dekoracyjne zapięcie gotowe.

 

Prawda, że banalnie proste? 😉

Wiosenne śniadanie w ogrodzie

Czas poudawać, że mamy już wiosnę;) Do tego celu wykorzystam najnowsze me dzieło, skończone w dniu wczorajszym i wizualnie idealnie pasujące do wiosennych klimatów:)

Rozmiar 36oo, konstrukcja własna. Materiał – delikatna bawełna, w dotyku przypominająca trochę jedwab – świetnie się nosi:) Krój kimonowy, luźny, bez zaszewek dopasowujących na linii talii. Zapięcie na guziki grzybki, widoczne na ostatnim zdjęciu. Niebawem pojawi się tutorial szycia takiego zapięcia:) Bułka z masłem, za to szalenie efektowna:)

Recenzję piszę po jednym dniu intensywnego użytkowania, więc będzie bardziej obiektywna, niż zazwyczaj:P

Zalety:

  • faworytka Mauża:P Jak mu się pokazałam, to aż mu się oczy zaświeciły;P
  • świetny materiał, bardzo przyjemny
  • genialny dekolt – świetnie się w nim czuję. Muszę sobie uszyć więcej tego typu bluzek
  • luźna w talii – można zjeść trochę więcej i nic nie widać. Miła alternatywa dla dopasowanych koszul, które zazwyczaj noszę
  • bardzo podobają mi się zapięcia na guziki grzybki
  • kimonowe rękawki są szalenie wygodne. W ogóle cała koszula jest przewygodna:P
  • lubię tę łezkę z tyłu – sympatyczny detalik:)

Wady:

  • hmm… trochę upierliwie zapina się guziki grzybki
  • więcej wad na razie nie zaobserwowałam:P

Konstrukcja:

  • typ kimono, tzn. rękawy krojone z całością przodu i tyłu
  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię podkroju dekoltu i zamieniona w marszczenie
  • zapięcie na plecach i biodrach typu grzybkowego
  • brak zaszewek dopasowujących do talii

Szycie:

  • szyje się łatwo, aczkolwiek trochę czasochłonnie. Występują detale wymagające precyzji i cierpliwości:P
  • dużo odprasowywania, fastrygowania i tego typu historii

Ogólnie jestem szalenie zadowolona z tej bluzki i z samej konstrukcji. Na pewno uszyję sobie jeszcze jedną koszulę na bazie tego wykroju:)

 

UWAGA! 🙂

Zostało mi jeszcze trochę tego materiału, w sam raz na identyczną bluzkę:) Mogę uszyć na zamówienie dowolny rozmiar z mojej tabeli. Cena, jak zawsze, do uzgodnienia;) Więcej informacji na maila: urkye@gazeta.pl

 

Zielona masakra drutem mechanicznym

Obraziłam się. Strzeliłam focha jak stąd na księżyc. Na druty i dzianie. Już nigdy więcej nie zrobię swetra na drutach. To po prostu nie ma sensu. Za dużo czasu poświęciłam na coś, co wyszło fatalnie, obrzydliwie i jest stanowczo za wielkie:( A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nijak nie mogę tego zwęzić/dopasować. Szycie jest fajniejsze – jak wyjdzie coś za wielkie, to po prostu można odjąć kilka cm w szwach. A tutaj? No po prostu porażka – tylko pruć i dziać od nowa. Od dziś swetry kupuję tylko w sklepie, to postanowione.

Przedstawiam największą porażkę zimy 2010/2011:

Na tym zdjęciu nawet nie jest aż tak źle, ale to tylko złudzenie;P Sweter jest stanowczo za duży:

Z tyłu prezentuję się niczym Pudzian;)

Zalety:

  • ładny kolor
  • sprawia wrażenie ciepłego;)
  • nadal podoba mi się motyw z tymi dziurkami

Wady:

  • stanowczo za duży:( Bardzo mi przykro z tego powodu, bo wiązałam z nim wielkie nadzieje na tę zimę. Próbowałam jeszcze sztuczki z paskiem – jednak wygląda to fatalnie – sweter jest o tyle za duży, że mam niezłą falbankę w talii;) Myślę, że mógłby fajnie leżeć na kimś noszącym normalnie większy rozmiar, niż ja.
  • rozłazi się zapięcie. Nie mam pojęcia dlaczego – przecież sweter jest sporo za duży.
  • dzianie miało być miłym sposobem na spędzenie zimowych wieczorów. Spowodowało u mnie wielką irytację i niezadowolenie z efektu:P

Dzierganie:

  • baaaaaaaardzo czasochłonne. Szycie przy dzianiu to jak mrugnięcie okiem;P I dlatego wolę szyć – nie lubię długo czekać na efekt (który – jak widać na powyższym przykładzie – wcale nie musi być zadowalający;P)
  • żałuję, że nie spędziłam tego czasu inaczej. Ciekawe, ile ciuchów bym w tym czasie uszyła;)

Gdyby ktoś chciał, to odsprzedam za koszt włóczki. Mail: urkye@gazeta.pl

 

Ps. Taki optymistyczny akcent na koniec tej smętnej notki;) Przez ostatnie dni nie próżnowałam. Uszyłam w sumie 4 koszule w różnych rozmiarach, będą służyć do testowania konstrukcji:)

Firmitas, utilitas, venustas – czyli co staniki mają wspólnego z architekturą;)

Firmitas, utilitas, venustas, czyli trwałość, użyteczność i piękno (lub inaczej, w innej kolejności: forma, funkcja i konstrukcja). Te trzy cechy, wg Witruwiusza, powinny wyróżniać dobrą architekturę. Gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to to trio idealnie pasuje też do wielu innych zagadnień, np. ubrań, czy też staników;) Jako, że dzisiejsza notka będzie traktować o różnych typach pięknych staników, trio Witruwiańskie będzie idealne tytułem wstępu:)

Każda kobieta i każdy mężczyzna wiedzą, że staniki moga wyglądać różnie: kwadratowo i podłużnie;) Dana forma i konstrukcja definiuje konkretną funkcję. Szanowne Panie (i Panowie;P) poznajcie:

 

BALKONETKA

Czyli stanik z charakterystycznym podziałem miski na trzy części, lekkim obniżeniem mostka i dość szeroko rozstawionymi ramiączkami. Ten typ stanika najlepiej sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Najczęściej możemy spotkać miękkie balkonetki, wykonane z przyjemnych w dotyku materiałów. Dzięki specyficznej konstrukcji, biust jest mocno podtrzymany. W takim staniku można bezpiecznie biegać i podskakiwać – nic nie wyskoczy;)


Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.bravissimo.com

 

FULL-CUP

Stanik tego typu charakteryzuje się dużym zabudowaniem. Miski obejmują prawie całą pierś, dzięki czemu możemy liczyć na pełne podtrzymanie, w każdej sytuacji. Tego typu staniki, tak jak balkonetki, najczęściej spotkamy w wersji miękkiej. Podobnie jak balkonetki, full-cupy najlepsze są do codziennego użytku: pod zwykły t-shirt czy sweterek. Idealnie kształtują miękki, plastyczny biust.



Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.bravissimo.com


HALF-CUP

Teoretycznie powinien odsłaniać pół piersi – w praktyce half-cupy są trochę wyżej zabudowane, więc spokojnie, sutków nie widać;) W tym fasonie charakterystyczna jest pozioma linia wykończenia dekoltu oraz bardzo szeroko rozstawione ramiączka. Tego typu staniki są idealne do dekoltów prostokątnych lub półokrągłych. Bardzo często half-cupy wykonane są z usztywanianych pianek, aczkolwiek można tez kupić modele miękkie. Fason ten słynie z genialnego kształtowania biustu w dwie, apetyczne półkule – tzw. jabłuszka w koszyczku;)

MASQERADE Pandora

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.noszebiustonosze.pl


PLUNGE

Czyli stanik do zadań specjalnych. Tworzy apetyczną dolinkę lub kreseczkę – w zależności od predyspozycji biustu. Fason ten charakteryzuje się nisko zakończonym mostkiem i, niestety, dość wysokimi miskami. Najczęściej wykonany z pianki, aczkolwiek można też kupić modele miękkie. Idealnie nadaje się przede wszystkim do dekoltów w szpic.

MASQUERADE ESTEPONA

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.noszebiustonosze.pl


BANDEAU

Stanik-bandaż. Cechy szczególne to szeroki pas obwodu, często trójhaftkowy, niskie zabudowanie oraz szeroko rozstawione ramiączka. Fason ten kształtuje biust w dwie apetyczne półkule, niestety kosztem mocnego przyciśnięcia do klatki piersiowej. Idalny do bardzo mocno wyciętych bluzek i sukienek z prostokątnym lub półokrągłym dekoltem. Nie polecam nosić tego typu staników pod zwyklłymi bluzkami czy swetrami – biust wygląda zbyt masywnie.

Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.noszebiustonosze.pl

 

STRAPLESS

Czyli stanik bez ramiączek. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, iż prawie każda kobieta może nosić bluzki bez ramiączek – jedyny warunek, to dobrze dobrany rozmiar stanika. Stwierdzenie, iż tylko kobiety z małym biustem moga sobie pozwolić na sukienki bez ramiączek, to, za przeproszeniem, jedna wielka bzdura;) Najważniejszy w staniku jest pas obwodu, to on trzyma ok 90% ciężaru biustu. Ramiączka są tylko dodatkiem. Stąd też specyficzna konstrukcja straplessów – najczęściej są one o wiele ściślejsze niż inne staniki w tym samym rozmiarze. Często obwód podszyty jest silikonem, który minimalizuje ryzyko przesunięcia się stanika. Do większości modeli dodawane są także ramiączka, dzięki czemu stanik może nam służyć jako strapless lub jako zwykły biustonosz.

Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.noszebiustonosze.pl


MOULDED (T-SHIRT) BRA

Teoretycznie taki stanik powinna mieć każda kobieta, gdyż jest on szczytem elegancji dzisiejszych czasów;) Teoretycznie, bo tak wszędzie piszą i mówią „stylyści”, a ja się z tym w ogóle nie zgadzam;) Po co ograniczać się do nudnych staników, skoro jest tyle piękności? 🙂 Jednak niezaprzeczalnym faktem jest, iż taki stanik jest bardzo praktyczny. Fason ten charakteryzuje się brakiem szwów na miskach, zaś lekkie usztywnienie minimalizuje ryzyko prześwitywania/przebijania sutków przez odzież. Jeśli dodatkowo jest on w kolorze zbliżonym do naszej skóry, to staje się praktycznie niewidzialny i jest idealny pod obcisłe, lekko prześwitujące czy też białe bluzki.

Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.bravissimo.com

 

Oprócz wymienionych fasonów są oczywiście jeszcze inne, stworzone z myślą o konkretnych okazjach, tak jak sportowe, czy do karmienia.

A oto wykorzystanie w celach sesjowych poszczególnych typów staników:

MOULDED BRA (Freya Deco) BALKONETKA (Freya Polyanna)

 

PLUNGE (Panache Inferno)  STRAPLESS BRA (Masquerade Hestia)

 

I to tyle na dziś:)

Ps. Moimi ulubionymi stanikami są half-cupy ze względu na genialny dekolt, jaki tworzą. Po domu najczęściej chodzę w balkonetkach, bo są bezdyskusyjnie najwygodniejsze. Do zdjęć na bloga najczęściej zakładam Deco (moulded bra), bo się nie odznacza pod bluzkami, a na tym najbardziej zależy mi w tej konkretnej sytuacji. Straplessy nosze głównie latem, zimą w ogóle nie wyciągam ich z szuflady. Nie mam żadnego full-cupa, jakoś mi nie pasują wizualnie. Bandeau są zbyt masywne dla mnie, zaś plunge noszę tylko latem lub na szczególne okazje, bo nie zawsze wypada świecić dekoltem;) A jakie są Wasze ulubione typy staników? Które odbieracie za najwygodniejsze, najseksowniejsze, a których kompletnie nie tolerujecie? Zachęcam do dzielenia się Waszymi wrażeniami w komentarzach! 🙂

 

Męskie jodłowanie

Męska koszula rozmiar 46, z Burdy 8/2003. Materiał: granatowa bawełna w drobną jodełkę.

Zalety:

  • świetny krój – bardzo nam się podoba, pewnie niebawem uszyję dla szanownego małża kolejną koszulę:)
  • fajny kołnierzyk;)

Wady:

  • ponoć drapie – chyba jestem gruboskórna, bo nie zauważyłam tego w mojej koszuli, uszytej z tego samego materiału;)
  • za wąska w biodrach, przez co nie ukłąda się ładnie w tych rejonach. Wojtek, jak na sportowca przystało, ma mocniej rozwinięte pewne grupy mięśni;) czego niestety nie uwzględniłam podczas przygotowywania wykroju – mea culpa. Następnym razem koszulę trzeba będzie poszerzyć na dole i będzie cacy;)

Szycie:

  • szyje się bardzo szybko i prosto:)
  • brak irytujących detali

Próba rozmiarowa

Chciałabym Wam pokazać, jak moje koszule leżą na koleżance, noszącej rozmiar, wg mojej tabeli, 36ooo lub 38oo. Koleżanka debiut na blogu ma już za sobą, prezentowała uszytą specjalnie na jej zamówienie tę koszulę😉

Niebieska koszula z bufkami, rozmiar 36ooo – więc pasująca idealnie w biuście:

Oraz dwie koszule 36oo, z przyczyn oczywistych w biuście za małe;)

Dla porównania wrzucę jeszcze zdjęcie tamtej białej koszuli, szytej wg jednej z pierwszych konstrukcji:

Jestem bardzo zadowolona z tego, jak bluzki leżą:) Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o jakości zdjęć, więc tę kwestię pominę milczeniem;)