Dziś, na prośbę kilku osób, pokażę co się kryje w czeluściach mojej szafy;)
Zacznijmy może od dzianin. Ostatnio kupiłam ich całkiem sporo, planuję zabrać się ostro za szycie z nich:) Pierwsze dwie dzianiny są jednokolorowe – musze przyznać, że ciężko znaleźć jednokolorowe, porządne dzianiny… Albo są sztuczne do bólu, albo tandetne, cienkie, dziwne w dotyku. Na szczęście udało mi się znaleźć sklep z fajnymi dzianinami i kupiłam dwa rodzaje:

Dzianina z lewej została kupiona z myślą o sukience tubie, zaś tę z prawej kupiłam dla siebie, z myślą o jakiejś fajnej letniej sukience. Na razie mam kilka pomysłów jak może wyglądać – będą w następnej notce:) Limonkowej dzianiny zostało mi jeszcze sporo, więc pewnie powstanie z niej kolejna kiecka.


Następnie mam cztery wzorzyste dzianiny. Te są bardziej mięsiste, grubsze od pozostałych. Kupiłam je z myślą o nowych konstrukcjach – powstaną z nich sukienki i bluzki:)
Mam też całkiem sporo tkanin:)

Na początek piękna turkusowa bawełna – widzę z niej zwiewną, delikatną koszulę na lato. Mam już nawet wstępny pomysł na krój – będzie w następnej notce;) Żółtą, z prawej strony, pewnie kojarzycie – uszyłam z niej już jedną koszulę. Został mi jeszcze 1m, więc coś z niej jeszcze zrobię:)

Dwie szarości – jasna i ciemna – kupione z myślą o testowych koszulach. Kupiłam duuuużo, bo po 10m z każdego rodzaju:P Na razie uszyłam tylko jedną koszulę, reszta czeka:) Chciałabym też sobie uszyć krótkie spodenki na lato oraz poszerzane rybaczki, szarawary czy jak to się zwie;)

Blue paisley już miała swoją premierę;) Z tego materiału mam jescze 2m, widzę z niego fajną, mocno wydekoltowaną sukienkę:) Materiał z prawej kupiłam już rok temu i czeka:P Jest lekko przezroczysty, więc widzę z niego suto marszczoną bluzkę lub sukienkę.

Japońskie klimaty tez już były. Mam jeszcze ok. 2m, więc jeszcze zawitają na blogu:) Może zrobię z tego materiału długą spódnicę? Albo kolejną, przymarszczaną bluzkę? Na pewno nada się do wykończenia brzegów mereżką. Materiał z prawej mam równiez od roku;) Ma niestety pewną wadę – szycie na środku (nie zauważyłam jak kupowałam…), więc muszę przy nim trochę pokombinować podczas wykrawania. Z tego materiału widzę kopertową sukienkę.
Oprócz tych materiałów mam jeszcze białą i czarną koszulówkę – na pewno sobie uszyję czarną koszulę, taką jak ta. Biała na razie czeka;) Mam też czarną satynę, która leży już od roku i czeka na swoją kolej – teraz, kiedy wreszcie mam overlocka, pewnie coś z niej zrobię:) Bo na zwykłej maszynie szycie satyny to koszmar… 😛 Widzę z niej lejącą sukienkę w stylu greckim. Mam też biały i czarny szyfon satynowany, z którego szyłam sobie sukienki ślubne. Idealnie nadają się na wieczorowe bluzki, majaczą mi długie, marszczone rękawy i ozdobne zapięcia.
Mam też 3m dwystronnej, matowo-błyszczącej satyny w kolorze granatowym, kupionej z myślą o eleganckiej garsonce. Mam w planach połączyć matowe elementy ze świecącymi. Co dokładnie z tego wyjdzie – jeszcze nie wiem;) Na razie nie odczuwam wielkiej potrzeby posiadania takowej garsonki, więc materiał leży i czeka:P
Zostały mi jeszcze resztki różnych materiałów, po niecałym metrze, z których moge już tylko uszyć ciuszki dla dzieciaków;) Pewnie kiedyś coś z nich uszyję, bo Igi dawno nic nie dostał od cioci:P
To by było na tyle w temacie przeglądu szafy. Jak patrzę na te wszystkie piękne materiały, to aż się zastanawiam, kiedy ja to wszystko uszyję? 😛 Jakoś czasu brakuje… Zauważyłam też, że nie potrafię się opanować, jestem swoistą materiałoholiczką;) Nie potrafię wrócić bez siaty pięknych , nowych materiałów z hurtowni:) Efekt? Nie nadążam z szyciem i materiały zajmują coraz więcej miejsca w szafie;)