Przepyszności :)

W Poznaniu, z okazji dnia św. Marcina, zajadamy się rogalami świętomarcińskimi. Uwielbiam je! Są doskonałe, genialne, przepyszne i jedyne w swoim rodzaju:) Co ciekawe, tak doskonale smakują tylko w okolicach 11.11, więc rozkoszuję się ich smakiem zazwyczaj tylko raz do roku.

Dziś postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i pobiegłam po rogale:) Zahaczyłam o Kandulskiego (duży rogal) i Webera (małe rogale). U Kandulsiego pustki, u Webera kolejka na kilkanaście osób! Stwierdziłam, że widocznie warto i grzecznie czekałam;) Panie na bieżąco przynosiły świeże rogale. Oczywiście jak przyszła moja kolej, to zostały mocno przypieczone duże rogale, a z bardziej bladych zostały tylko małe. Następna partia miała być za 15 min., wybrałam więc małe;) Mąż rogali nie lubi (dziwny jakiś;)), więc wszystkie są dla mnie:D

Zapowiada się niezła uczta i mnóstwo nadprogramowych kalorii 😀 I wiecie co, dlatego fajnie sobie biegać – poranna przebieżka po rogale miała ok. 8,5km i spaliłam ok. 530 kcal. Teraz mogę sobie odbić;)

Mleczna Angora

Uszyłam sobie mega ekspresowy sweterek z ostatniej Burdy (11/2011), który krok po kroku opisywany jest w obrazkowym kursie szycia. Długo się zastanawiałam jaki wybrać rozmiar, ostatecznie już nie pamiętam na czym stanęło… Chyba 38 😛 Sweterek wykonany jest z mlecznej angory, która kosztowała mnie nieprzyzwoicie dużo, ale co zrobić, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia;)

Zalety:

  • mega ciepły! Nie spodziewałam się tego po ażurowym wzorze, ale jednak;)
  • wspominałam już, że jest niesamowicie ciepły? 😛
  • przyjemny w dotyku i ogólnym noszeniu

Wady:

  • czuję się w nim wielka. Bynajmniej nie zaje****, ale obszerna;P W rzeczywistości jest gorzej, niż sugerują zdjęcia;)
  • przyzwyczaiłam się do ciuchów bardziej podkreślających to i owo, ten sweterek zdecydowanie do nich nie należy
  • trochę wąskie są rękawy na dole – ciężko je podwinąć za łokcie – a przy poziomie ciepłoty, jaką ten sweter oferuje, jest to niezbędne przez 3/4 dnia
  • angora, mimo iż piękna, kłaczy niemiłosiernie
  • miałam cichą nadzieję, że ten dekolt będzie się fajniej układać;)
  • oryginalnie (wg wykroju) sweter ten był dłuższy o jakieś 10cm. Skróciłam go rano na maszynie (zdjęcia robione dziś rano, po skróceniu), w tej wersji nie wyglądam jak niedźwiedzica polarna;)
  • ogólnie nie jestem zadowolona z tego kroju

Szycie:

  • tak szybkiego ciucha dawno nie szyłam. Szyje się niecałe dwie godziny;)
  • bez overlocka nie ma co siadać do tak rzadkich dzianin – szyłam pięcionitkowym overem (łańcuszek i równoczesne obrzucanie brzegu) i tylko tak mogłam uzyskać w miarę dobry szew

Ps. Czy ktoś wie, jak się pierze taką angorę? 😛

 

This sweater comes from latest Burda (11/2011). The lenght is shorter than in original version – I looked in it as a polar bear, so I cut about 10cm;) My sweater is made from angora which is unbelievably comfortable and warm. These are only two advantages of this sweater – truly speaking I’m not happy with the fit and shape of this model.

Ultramaryna w wersji kopertowej

Ostatnio miałam trochę szycia nie dla siebie, dlatego było tu tak cicho;) Z reszty materiału po sukience (którą pewnie kiedyś Wam pokażę;)) uszyłam sobie taką oto bluzeczkę kopertową, której krój już kiedyś wypróbowałam:) W tej bluzce poszerzyłam troszkę szerokość ramion, imo jest lepiej. Rozmiar 36oo/ooo, dzianina, konstrukcja własna:) Zdjęcia ze wschodzącym słońcem w oknie, więc jak zwykle daleko im do „poprawności” 😉

Zalety:

  • mega wygodna! Uwielbiam ten krój! Jest GENIALNY! Mogłabym mieć całą szafę z wariacjami kolorystycznymi tego modelu:)
  • idealny dekolt: kopertowy, więc fajnie podkreśla biust, a jednocześnie nie jest głęboki i wyzywający
  • długi rękaw w sam raz na teraz:)
  • w razie czego może robić za bluzkę do karmienia, ponieważ dolna wersja koperty jest stała

Wady:

  • nie ma:P No, może mogę tutaj wspomnieć o trochę za krótkim pasku do wiązania koperty z jednej strony, ale to moja wina – chyba spałam, jak go wycinałam;P

Konstrukcja:

  • zaszewka gorsowa zamieniona na marszczenie pod biustem
  • zapięcie kopertowe
  • długie, proste rękawy
  • odcięcie pod biustem

Szycie:

  • mega proste i szybkie
  • oczywiście źle zszyłam za pierwszym razem jeden bok z trzema elementami (tył, przód zwykły i przód kopertowy), ale tłumaczę to dużym zmęczeniem 😉
  • w trakcie odszywania dekoltu miałam problem z overem, bardzo brzydko szył, zmiany naprężeń nie pomagały. Dopiero wymiana obu igieł na nówki pomogła – a niby stare igły wyglądały idealnie… 😉

Ogóle uwielbiam ten fason, mój Mauż również:) A Wy co o tej bluzce sądzicie? 🙂

 

I’ve just finished this top. It’s very comfortable and I feel in it fabulous. My husband said that it underlines the best of my figure, so I love it:D I could have whole wardrobe with different colours of this top:)

Size 36oo/ooo, made of elastic material (I have no idea how I should translate its name) in beautiful deep blue colour. Construction made by me. Because front part is double (interior one covers whole belly, exterior only part of it) and you can untie it, it’s possible to use this top as a nursing one.


Z podwójnym kołnierzem

 

Wybitnie prosta koszula, jedyny „bajer” to podwójny kołnierzyk:) Koszula wykonana z mysio-szarej bawełny, niestety bez dodatku elastanu. Rozmiar 36ooo, konstrukcja oczywiście własna:)

Zalety:

  • to jeden z tych ciuchów, w którym spokojnie można wtopić się w tłum i przewegetować jesień i zimę;)
  • między stylem formalnym i codziennym
  • dobrze podkreśla to, co trzeba;)
  • dobrym krokiem było zrobienie podwójnego kołnierza – bardzo łatwy detal, a wygląda całkiem ciekawie:)
  • chyba przerzucę się na stałe na rozmiar 36ooo – czuję się w nim lepiej

Wady:

  • wolę jednak materiały z dodatkiem elastanu. Ten jest sztywny i niechętny do jakiegokolwiek naciągania:P
  • trochę ciągną rękawy, ale obstawiam, że jest to ściśle związane z wyższym punktem;)

Konstrukcja:

  • zaszewka gorsowa przeniesiona na linię ramienia
  • podwójny kołnierz
  • rękawy proste
  • pierwotnie planowałam taki śmieszny detal na listwie zapięcia (widoczny na małym zdjęciu); detal niesamowicie czasochłonny i niestety wyglądający fatalnie:P Ten materiał okazał się być zbyt sztywnym, następnym razem spróbuję z czymś bardziej zwiewnym;)

Szycie:

  • gdyby nie te zakładki na listwie zapięcia, to poszłoby całkiem szybko. Na zakładki zeszła dobra godzina, jeśli nie więcej. A na prucie kolejne kilkanaście minut;)
  • bardzo nie lubię wszywania rękawów w niepracujących materiałach. Musiałam fastrygowac ręcznie (nie cierpię!), a i tak w kilku miejscach wyszły małe szczypanki. Na tyle małe, że nie zmobilizowałam się do prucia i poprawiania;)

I’m still working on new construction of fully tailored clothes. This gray one is very plain, only double collar adds something „interesting”. Shirt is made of cotton without elastane – unfortunately it doesn’t stretch at all and sometimes it’s uncomfortable :/ Size 36ooo – I think that I’ll stick to this bigger bust size, I feel more safe;)

Previously I was thinking of adding special detail above buttons but it occured to be too stiff and didn’t look good, so I removed it;) It was time-consuming detail and once again I wasted time working on something unnecessary;)

I’m happy with fit. I think that it looks good:) I will change only several dimensions in main construction, but in 95% construction is satisfying:) One of the biggest advantage of this shirt is a fact that this shirt is like a chameleon – it goes with both formal and casual clothes, I can wear it with anything 🙂

Kopertówka zdatna do karmienia

Ostatnio popełniłam taką oto kopertową bluzeczkę dzianinową, której efektem ubocznym jest możliwość wykorzystania do karmienia;) Oczywiście nie było to moim celem, ale podczas pierwszej przymiarki ta możliwość aż biła po oczach – warto więc o niej wspomnieć:)

Bluzka wykonana z dzianiny w bliżej nieokreślony kawiatowy wzór, rozmiar 36oo/ooo.

Zalety:

  • bardzo wygodna
  • można sobie minimalnie dopasować szerokość pod biustem za pomocą wiązania
  • długi rękaw idealny na aktualne temperatury
  • odpowiednia głębokość dekoltu – fajnie kształtuje biust i równocześnie nie jest wyzywająca
  • świetnie nadaje się do karmienia – można rozwiązać górę kopertową i karmić malucha piersią. Brzuch jest zakryty dolną warstwą zszytą na stałe.

Wady:

  • Przy karmieniu zawsze ta sama pierś jest odkryta

Konstrukcja:

  • zaszewka gorsowa zamieniona na marszczenie
  • kopertowe wiązanie
  • dolna warstwa dołu przodu zszyta na stałe, wierzchnia, kopertowa część „mobilna”

Szycie:

  • szyje bardzo łatwo i przyjemnie:)

Kopertowe paisley

 

Koszula o kroju kopertowym, wykonana z bawełny z dodatkiem elastanu. Rozmiar 36ooo, konstrukcja własna.

Zalety:

  • bardzo wygodna
  • fajnie podkreśla dekolt
  • dzięki wiązaniu pod biustem można dowolnie zmieniać poziom dopasowania
  • brak dopasowania w talii – można zjeść duże ciacho i nic nie widać;P
  • lubię wykończenie mereżką:)

Wady:

  • chyba nie ma;)

Konstrukcja:

  • w dużej mierze na czuja;P Oczywiście musiałam nanieść kilka poprawek po pierwszej przymiarce, ale jak na pierwszy raz byłam pozytywnie zaskoczona, że tak mało musiałam poprawiać:)
  • odcięcie pod biustem+marszczenie części biustowej
  • dół bluzki bez dodatkowych zaszewek – puszczony luźno
  • podwójne wiązanie (wewnętrzne i zewnętrzne)
  • dodatkowe paski zbierają dekolt przy rękawach

Szycie:

  • jeśli nie weźmiemy pod uwagę poprawek po pierwszej przymiarce, to szybkie i przyjemne:)
  • Na pewno uszyję sobie jeszcze jedną bluzkę na bazie tej konstrukcji:)

Mała notka

W ramach zużywania resztek popełniłam kilka ciuchów dla Igiego oraz dla Maluszka, który niebawem pojawi się w rodzinie:) Wykrój wzięłam z Burdy, model ten sam, co zawsze;)

Dla Igiego dwie piżamki z rękawem 3/4 (bo na więcej nie starczyło materiału:P), które można dowolnie zestawiać

oraz szalone portki.

 

A dla Maluszka pierwsza piżamka:)

Tuba z punktu widzenia jesieni bez sensu

 

Miałam ochotę na tubę. Od początku lata. Czort wie, dlaczego dopiero teraz ją uszyłam:P Ze względu na aktualną temperaturę, założyłam ją jedynie do przymiarek i do zdjęć (wybaczcie brak makijażu – wybitnie mi się nie chciało malować tylko do zdjęć;)). Następnie pójdzie do szafy czekać na kolejne lato. Bez sensu;)

Tuba w rozmiarze 36oo/ooo, wykonana z dzianiny w szalone maziaje. Można ją nosić z wiązaniem na szyi lub bez – w zależności od potrzeb i humoru.

Zalety:

  • bardzo wygodna
  • idealna długość
  • u góry wykończona gumką, dzięki czemu materiał swobodnie pracuje i nic się nie wbija w ciało
  • można ją nosić jako tubę lub dołożyć wiązanie na szyi

Wady:

  • spieprzyłam pewną podstawową kwestię;) Oczywiście zorientowałam się jak już było za późno – tzn. podczas pierwszej przymiarki. Ciekawi mnie, czy ktoś widzi, o czym mówię? 😛
  • chyba wyszła mi zbyt obszerna w biuście – w straplessie biust mam mniejszy i chyba 36o/oo by wystarczyło.

Konstrukcja:

  • zaszewka gorsowa zamieniona częściowo na marszczenie pod biustem, częściowo na marszczenie na środku przodu

Szycie:

  • mega szybkie i proste. Sukienki z dzianin są boskie 🙂

 

A w ramach badania poziomu wykrywalności mojego błędu – czy ktoś widzi, co w tej sukience jest spieprzone? 😛

Się szyje:)

A tak w ramach zapowiedzi, oto co aktualnie robię:

Coś czuję, że wyjdzie fajnie:)

EDIT:

Efekt wczorajszego szycia:

Prawie skończone:) Zostało jeszcze dokończenie dekoltu, wszycie rękawów, wyprasowanie i obrzucenie dołu:)

Jak wszyć riuszki z wypustkami?

W ostatniej koszuli pojawiły się riuszki przy mankietach oraz przy listwie zapięcia. W dzisiejszej notce chciałabym krótko opisać, jak takie riuszki się szyje. Detal ten jest niezwykle łatwy do wykonania, a dzięki niemu koszula zyskuje to „coś”.

Riuszkę przy mankiecie szyje się troszkę inaczej niż tę przy listwie zapięcia, dlatego też omówię je osobno.

Przygotowanie riuszek

Kroimy prostokąty z materiału. Szerokość dowolna, długość również. U mnie szerokość to 3cm, zaś długość to 130% długości elementu, przy którym riuszka ma się znajdować. Dzięki temu poziom „zmarszczenia” przy listwie zapięcia i mankiecie będzie podobny.

Wszystkie prostokąty obrzucamy z jednego boku mereżką (jeśli nie mamy overlocka, to gęstym, wąskim ściegiem zygzakowym), zaś z drugiej strony przeszywamy długim ściegiem prostym, pierwszy ścieg ok. 3mm od linii zewnętrznej, drugi 5mm dalej. Kiedy pociągniemy za nitki z bębenka, riuszka zacznie się marszczyć.

 

1. Riuszka przy mankiecie

Chcę uzyskać taki efekt: riuszka ma się „kłaść” na mankiecie, a powyżej niej ma znajdować się wypustka. Układam więc riuszkę lewą stroną na prawej mankietu, a potem na całość kładę wypustkę.

W overlocku zmieniam stopkę na specjalną do wszywania lamówek – bardzo wygodny gadżet:) Przyszywam całość.

Wyciągam nitki z marszczenia. Następnie przyszywam do rękawa, zszywam rękaw z boku i podwijam dół mankietu. Jeśli ktoś chce, można też ostebnować riuszkę wzdłuż wypustki – ja tak zrobiłam. Efekt końcowy wygląda tak:

 

 

2. Riuszka przy listwie zapięcia

W tym przypadku efekt, który chcę uzyskać, jest inny. Idąc od listwy zapięcia na początku chcę mieć wypustkę, następnie riuszkę kładącą się na koszulę. Układam więc na listwie zapięcia wypustkę i dopiero na niej przymarszoną riuszkę. Zszywam.

Wyciągam nitki od marszczenia. Następnie kładę wewnętrzną część listy zapięcia prawą stroną na lewej stronie koszuli. Zszywam.

Wywijam na prawą stronę koszulę, spinam listwę zapięcia i wąsko przyszywam wzdłuż wypustki. Dzięki takiej kolejności mam pewność, że prawa strona będzie dobrze wyglądać.

Efekt końcowy wygląda tak:



 

Mam nadzieję, że tą notką zachęciłam Was do uszycia riuszek 🙂 Jeśli coś jest niejasne – piszcie w komentarzach, postaram się wyjaśnić lepiej.