Ekspresowy sweterek z bajerem

Dalej kontynuuję temat ciepłych sweterków 🙂 Dziś mega ekspresowy model, wykrojenie i uszycie zajęło mi jeden wieczór;) Rozmiar 36ooo, konstrukcja własna. Dzianina swetrowa, z tych grubszych. Niesamowicie ciepła i przyjemna:)

Zalety:

  • mega szybki model;)
  • bardzo ciepły i przyjemny w noszeniu
  • lubię to wiązanie na dole – wyszło całkiem przez przypadek. Sam sweterek wydawał się być wybrakowany, dorobiłam więc wiązanie i próbowałam jak by wyglądało w różnych miejscach. Na biodrach okazało się być idealnie:)
  • dekolt w serek robi dobre proporcje
  • nie jest mega obcisły; ogólnie lubię przylegające ciuchy, ale czasami mam ochotę na coś luźniejszego. Ten sweter jest idealny na te dni:)

Wady:

  • chyba jednak mogłam przenieść odcięcie pod biustem niżej. Bałam się jak będą wyglądać grube zaszewki dopasowujące do szerokości pod biustem, jeśli odcięcie będzie wypadać dokładnie pod nim i całość będzie brzydko wyglądać. Niepotrzebnie. Aktualne, małe zaszewki wyglądają OK, spokojnie mogłyby być głębsze.

Konstrukcja:

  • odcięcie pod biustem
  • zaszewka gorsowa zamieniona na marszczenie (mało widoczne, ale jest;))
  • lekko wydłużone rękawy

Szycie:

  • mega szybkie i przyjemne, z wyjątkiem jednego detalu – wykończenie dekoltu w serek, przy takiej grubości dzianiny, to niezły hardcore. Zarówno dla mnie, jak i dla maszyny – nie łatwo włożyć tyle grubych warstw pod stopkę;) Następnym razem będę się trzymać okrągłego dekoltu;)

This is a second sweater from my private winter collection;) It’s very fast to sew and pleasant to wear – I love it! It’s larger in wiast than my usual clothes, but I wanted it to be this way – sometimes I prefer to hide inside my clothes and not show my belly 🙂

like also ribbon around my hips – it’s a coincidence, I didn’t plan to make it. Previously this sweater was completly plain, but it looked so sad… so I made a ribbon and tried it in different location – this one was the best:)

Kryte zapięcie w koszuli

Dziś pokażę Wam, jak się robi kryte zapięcie w koszuli. Sposobów jest na pewno więcej, więc nie jest tak, że przedstawione przeze mnie jest jedynym poprawnym:) Inaczej robi się w żakietach, inaczej w płaszczach – wszystko zależy przede wszystkim od grubości materiału, z jakiego szyjemy. W moim przypadku materiały są stosunkowo cienkie, nie muszę więc zbytnio przejmować się grubością zapasów i szwów. Wierzchnia część zapięcia będzie szara, zaś wewnętrza wykonana będzie z satyny. Ponieważ zapięcie nie idzie prosto, ale po łuku pod szyją, poszczególne części krojone są osobno, nie zaś ze złożonego materiału.

1. Na początku zszywamy ze sobą poszczególne części zapięć wzdłuż zewnętrznego szwu. Wywracamy na prawą stronę i rozprasowujemy.

2. Teraz przypimany szpilkami obie części krytego zapięcia – wierzchnią część nakładamy na wewnętrzną.

3. Oba zapięcia (lewe – kryte i prawe-pojedyncze) przypinamy prawą stroną do prawej koszuli. W przypadku zapięcia krytego ujmujemy obie części wierzchniego zapięcia oraz jedną, zewnętrzną, krytego. Ta część najbliżej ciała zostaje luźna – będziemy nią później wykańczać zapięcie.

lewe zapięcie

prawe zapięcie

4. Teraz wywijamy zapięcia, części zostawione na odszycie zawijamy na wierzch, przypinamy szpilkami i zszywamy wzdłuż linii dołu koszuli. Po zszyciu nacinamy narożniki, aby bez problemu można było je wywinąć.

5. Następnie wywracamy zapięcie, spinamy szpilkami na środku (aby się nie przesuwało) oraz podwijamy brzeg i spinamy gęsto szpilkami. Zszywamy.

6. Teraz czas na zrobienie dziurek. Zaznaczamy szpilkami gdzie mają się zaczynać poszczególne dziurki i robimy je w wewnętrznej części krytego zapięcia.

7. Spinamy część krytą i zewnętrzną podwójnego zapięcia w miejscu dziurek. I teraz mamy kilka sposobów połączenia ze sobą na stałe części zewnętrznej i wewnętrznej – możemy zszyć ściegiem prostym w poprzek zapięcia, możemy ująć tylko końcówki przy zewnętrznej krawędzi i zszyć obie części w miejscu ręcznie lub na maszynie. W tej koszuli zszywałam części zapięcia w miejscu, maszyną, robiąc tzw. ryglówkę (tzn. szyjąc kilka razy w miejscu). Taka ryglówka jest praktycznie niewidoczna, a nie trzeba się męczyć ręcznie;)

8. Przyszywamy guziki na pojedynczej części zapięcia i GOTOWE! :)))

Mam nadzieję, że udało mi się dość czytelnie wytłumaczyć, jak się wykonuje takie zapięcie. Jeśli jednak czegoś nie rozumiecie – piszcie w komentarzach. Postaram się wyjaśnić lepiej:)

Zielony krokodyl z koła

Coś cierpię na niedogrzanie ostatnio;) Jakiś czas temu pojechałam do hurtowni i kupiłam mnóstwo dzianin swetrowych. Wymyśliłam sobie ostatnio sweterek, wykonstruowałam go i uszyłam go z jednego z nowych materiałów. Jak zwykle efekt nie do końca pokrywał się z tym, co chciałam osiągnąć, ale jest w miarę OK;) Sweterek wykonany jest z grubej, bardzo ciepłej dzianiny w kolorze butelkowej zieleni (genialny kolor!), rozmiar 36oo/ooo, konstrukcja własna.

Zalety:

  • ciepły!
  • wydłużone rękawy – mogę sobie je naciągnąć na całą dłoń jeśli jest mi zimno lub nosić normalnie zmarszczone nad nadgarstkami
  • bardzo podoba mi się kolor
  • nietypowy krój;) Koleżanka z pracy sugerowała, bym zrobiła dłuższą tę część z koła i nosiła ten sweterek jako tunikę do długich leginsów… hmmm 😉
  • nie pocę się w nim. Jeśli wiecie o co mi chodzi;) Niektóre materiały/dzianiny są niesamowicie potogenne. Ta dzianina pod tym względem jest super – jest ciepło, ale nie mokro;)

Wady:

  • chyba ta falbanka poszerza mi biodra;) Na pewno o niebo lepiej wyglądała z legginsami, niż – tak jak na zdjęciu –  z jeansami. Możliwe, że delikatniejsza dzianina lepiej by się układała
  • dzianina, z racji swojej grubości, nie chciała współpracować przy bufkach rękawów – mam fale, a nie bufki
  • chyba mogłabym zrobić większy dekolt z przodu – miałabym wtedy lepsze proporcje

Konstrukcja:

  • odcięcie i marszczenie pod biustem
  • wydłużone rękawy z teoretyczną bufką u góry – niestety bufki nie widać;)
  • odcięcie poniżej talii, dół z koła

Szycie:

  • szyje się mego ekspresowo;)

Jak zwykle przepraszam za jakość zdjęć i dziwne plamy na nich;) Niestety mój sprzęt ma już trochę lat, samowyzwalacz nie jest najlepszym fotografem i warunki do zdjęć też mam kiepskie. Cóż, tak to jest, jak się robi zdjęcia rano, przy sztucznym świetle, spiesząc się do pracy;)))


I felt very cold in work this year so I decided to sew some sweaters. I went to textile shop and I bought a lot of different sweater materials:) This is my first sweater. Dark green knitwear, size 36oo/ooo, construction made by me.

Regarding style: top is cut under boobs and corrigulated. There’s also cut under waist and bottom of this sweater is a circle. Sleaves were supposed to be corrigulated at shoulder, but because of material, it’s not;) Sleaves are also longer than usual, so I can hide my hands inside them:)

I’m quite happy with this sweater, but I feel that it would look better if I used more fragile material. On the other hand it’s very warm and this is the most important for me now:)

Diabeł tkwi w szczegółach

Jakiś czas temu uszyłam sobie taką oto koszulę. Szara bawełna, rozmiar 36ooo, konstrukcja własna. Wymyśliłam sobie odszycie zapięcia i stójki i kolorowej satyny i jest 🙂

Zalety:

  • długi rękaw. Idealny na tę porę roku;)
  • podoba mi się odszycie z kolorowej satyny, mimo, iż nie do końca o to mi chodziło;)

Wady:

  • trochę przyciasna… Chyba czas się przerzucić na rozmiar 38 :/ W pasie mocno dopasowana – tzn. jak stoję, to jest idealnie, ale jak siedzę i więcej zjem, to zapięcie się brzydko rozchodzi na brzuchu:P Aczkolwiek miarka też twierdzi, że w talii już raczej rozmiar 38 mam, a nie 36… Mentalnie jeszcze tylko nie dojrzałam do tej zmiany;)
  • spieprzyłam konstrukcję rękawów – tzn. nie wiem dlaczego, ale zrobiłam rękawy za krótkie i co za tym idzie konstrukcyjny łokieć jest za wysoko.
  • odszycie miało wyglądać inaczej. Miało się fajnie wywijać i miało być widoczne. Niestety tak nie jest, bo zrezygnowałam z kołnierzyka – nie miało więc co wywijać zapięcia:/ Dużo pracy, a efekt średnio widoczny…

Konstrukcja:

  • normalna, jedynym bajerem jest kryte zapięcie – już niebawem tutorial na blogu:)
  • kombinowałam też trochę z konstrukcją rękawów, całość oceniam na 4. Może fakt, że materiał jest nierozciągliwy robi swoje, ale rękawy mogłyby być wygodniejsze. A może to kwestia rozmiaru? Teoretycznie powinnam mieć 38… Zobaczymy – planuję uszyć sobie następną koszulę w rozmiarze 38oo.

Szycie:

  • odszywanie satyną było dość upierdliwe, ale dałam radę;)

Top ciężarówka

Bluzka ciążowa z dzianiny, rozmiar 40oo/ooo, konstrukcja własna. Bluzka szyta dla mojej siostry, która aktualnie ma połowę ciąży za sobą – więc brzuch jeszcze sporo urośnie.

Ogólnie jestem w 80% procentach zadowolona z tej bluzki. Nie podoba mi się jedynie (albo aż) jak się układa na brzuchu – niestety dwie zakładki to za mało, tworzą się brzydkie dziubki. Lepsze jest marszczenie. Możliwe, że znikną, jak brzuch urośnie – na razie materiału jest z zapasem. Ten zapas jest kolejną kwestią do przeanalizowania – nie wiem, czy dobrze robię, zostawiając aż taki duży zapas na brzuch. W końcu to dzianina, a dzianiny się rozciągają;) Może lepiej konstruować bluzki pasujące na 5 m-c, a później materiał by się rozciągał? Co o tym sądzicie?


Pregnancy top, size 40oo/ooo, construction made by me. My sister is now in 5th month, so her belly will grow more:)

I’m almost satisfied with fit. Almost…  I don’t like the way this top fit the belly. Unfortunately two folds are not a good idea for big belly – next time I’ll stick to corrugations. Maybe it’ll look beter when her belly grows up? Now there is more material in girth, than she really needs. Maybe I should construct pregnancy tops for 5th months? And after this time material will stretch? What do you think?

Animal instinct

Ostatnio uszyłam Igiemu zwierzęcą czapeczkę;) Jak tylko zobaczyłam ją w Burdzie, wiedziałam, że MUSZĘ ją uszyć 😀 Model nie pamietam który (Burdy ma mama, więc nie mam możliwości sprawdzić), z jednego z ostatnich egzemplarzy. Chyba październikowego. Jeśli bredzę proszę poprawcie mnie:) Całość uszyta zgodnie z wykrojem, nie grzebałam w nim za dużo;) Jedynie dodałam wiązanie.

W sumie z kawałka polara, którym dysponowałam, uszyłam dwa komplety: czapeczkę i szalik (dla Igiego i – odpowiednio zmniejszając wykrój – dla nowonarodzonego F. ) oraz poniższą kamizelkę. Kto by pomyślał, że te 40-50cm są tak wydajne;)

Czapka jest boska, robi wrażenie na otoczeniu:P Szyje się szybko, a efekt jest piorunujący – zachęcam do szycia! :)))


I’ve just sewn this cap for my godchild, Igi. Construction comes from Burda. It’s very easy and fast to sew. Impression it’s making on people is awesome:) Igi was also laughing when we looked at the mirror:)

I also sewed this camisole and scarf, as a part of the set:)

Sukienka ciążowa

Jakiś czas temu popełniłam taką oto sukienkę ciążową na zamówienie. Niestety nie mam zdjęć pokazujących, jak ta sukienka układa się na ciążowym brzuchu, więc w celu udokumentowania projektu wrzucam to, co mam 🙂 Rozmiar 36oo/ooo, granatowa dzianina, konstrukcja własna.

Sukienka bez rękawów, dekolt trójkątny z przodu i tyłu, pod biustem pas podkreślający najwęższe miejsce u kobiet  w ciąży – podbiuście:) Część brzuchowa z marszczeniem.

A już niebawem pokażę bluzeczkę ciążową :)))

 

Ps. Przepraszam za małą ilość notek ciuchowych w ostatnim czasie – szyję próbne modele w pełnej rozmiarówce, zajmuje to trochę czasu i za bardzo nie mam co pokazywać;) Ale mam uszyte kilka ciekawych ciuchów (w tym sukienkę, bluzkę, kamizelkę i czapeczki), które kiedyś wreszcie obfocę:) I w planach mam śliczną koszulę… 😉


Long time back I sewed this maternity dress. Unfortunatley I don’t have any picture of pregnant woman in this dress, so please imagine, that I have a big belly;)

Size is 36oo/ooo, construction made by me. Dress has corrugations (?) under breast and above belly. It highlights the narrowest part of preganant woman body – underbust.

I also made a maternity top, I hope that my model and I will take some pictures this weekend, so it should be on my blog soon 🙂

Ps. I’m sorry for amount of clothes that I’ve shown recently. I’m working on samples in all sizes, it takes a lot of time and in fact there’s nothing interesting to show;) But I’ve made several nice clothes (evening dress, top, waistcoat and caps), I’ll show them as soon as I take picture of them:) And… I’m preparing construction for beautiful shirt, so please be patient ;)))

PS2. If you notice some mistakes in my English (wrong words etc) please let me know – I’ll change it. Thanks!

Wszyscy mają Sylvka, mam i ja!

Jakiś czas temu w Lidlu pojawiły się w bardzo kuszącej cenie overlocki marki SilverCrest (nazwijmy je roboczo Sylwki). Ponieważ miałam już moją Merry, Sylwka traktowałam jako ciekawostkę na rynku. Do czasu;) Po przeczytaniu kilku recenzji tegoż modelu i po wizycie w Lidlu, gdzie nadal jeszcze kilka overów stało, pomyślałam o jego kupnie. Wszak wielokrotnie narzekałam na ilość marnowanego czasu w trakcie zmiany Merry z overa na covera… Miałam w planach kupienie drugiego overa, więc w sumie… czemu nie? I cena taka kusząca;) Recenzje dobre, więc postanowiłam zaryzykować.

W taki oto sposób do mojego „parku maszyn” dołączył Sylwek, który będzie overlockiem, a Merry od dziś będzie przez większość czasu używana jako cover.

Sylwek jest totalnie inny niż Merry, do której zdążyłam się przyzwyczaić. Niestety w większości aspektów Merry jest lepsza, ale za tę cenę jest to zrozumiałe. Czym się różnią? O tym za chwilę. Na razie jeszcze kilka zdjęć. Poniżej widzimy igielnicę, stopkę, trochę szwu oraz nóż w akcji (wszystko totalnie inne niż w Merry;))

Wysuwany pojemniczek z dodatkami – super!

Sylwek ma też wolne ramię – wielki plus!

Samo nawlekanie overa jest o wiele łatwiejsze niż Merry – mniej miejsc, w których można się zgubić;) Całość czytelnie pokazana na naklejkach wewnątrz maszyny. Nie podoba mi się jednak fakt, że chwytacze trzeba nawlec ręcznie – w Merry jest nawlekacz, który niesamowicie ułatwia tę czynność. Jako ciekawostka – maszyna została nawleczona jeszcze w fabryce. Źle;) Musiałam ją od nowa nawlec, zgodnie z instrukcją.

Teraz czas na krótkie porównanie Sylwka w stosunku do Merry:

Na plus:

  • wbudowany obcinacz nitek
  • wygodna lokalizacja dźwigni podnoszenia stopki (w Merry jest w fatalnym miejscu, bardzo niewygodnym)
  • łatwe nawlekanie (nie licząc chwytaczy)
  • wolne ramię
  • praktyczny schowek na akcesoria
  • CENA!

Na minus:

  • niestety szyje głośniej
  • białe światło. Minus tylko dlatego, że jestem przyzwyczajona do żółtego w obu moich pozostałych maszynach;)
  • ręczne nawlekanie chwytaczy
  • chowanie noża jest jak dla mnie mało intuicyjne
  • niestety aby przeciągnąć nitki, po zmianie koloru, muszę ustawić naprężenia na 0. W Merry nie ma takiej potrzeby, przy podniesieniu stopki naprężacze zwalniają nitki.
  • nitki od igieł nie są elastyczne w ściegu – nie wiem czy jasno piszę. W Merry ścieg overlockowy był elastyczny w pełni – tzn. mogłam je rozciągać. W Sylwku nitki od chwytaczy są elastyczne, ale te od igieł już nie i trzymają mocno szew. Nie wiem z czego to wynika, możliwe, że wystarczy gdzieś coś przestawić. Wolę w całości elastyczny szew overlockowy, dlatego tutaj daję minus;)

Podsumowując: za tę cenę nie dostaniecie nic lepszego! Maszyna szyje bardzo fajnie i jest wygodna. Oczywiście nie jest idealna, ale powtórzę jeszcze raz – za tę cenę wszystko można jej wybaczyć:)

Na koniec kilka ciekawostek. Niby wszystkie moje maszyny są białe, ale każda ma inny odcień bieli;) Zaś jeśli chodzi o samo szycie – to teraz szyje się mega wygodnie! Uszycie trzech bluzek z dzianiny zajęło mi tak mało czasu, że hej! A spodenki dla chrześniaka? Uwinęłam się ze wszystkim w trakcie jednej godzinki:) Takie szycie to rozumiem! 🙂

Ps. Chyba się robię małym maszynoholikiem:P Mam ochotę wypróbować wszystkie dostępne na rynku;) Niestety rozum mówi, że to porąbany pomysł:P Ale ochota jest;)))

Niekoniecznie białe kruki, ale przeczytać warto

Dawno temu obiecałam pokazać z jakich książek korzystam podczas konstruowania ubrań. Dziś się zmobilizowałam, ułożyłam wszystkie obok siebie, zrobiłam zdjęcie i mogę napisać kilka słów na ich temat:)

Pierwsze dwie książki, które nabyłam i z których uczyłam się podstawowej konstrukcji i teorii modelowania form to „Konstrukcja i modelowanie odzieży ciężkiej” Parafianowicza oraz „Modelowanie form odzieży damskiej” Stark i Tymolewskiej. W obu przedstawiona konstrukcja jest identyczna, wzory są identyczne. W Parafianowiczu w niektórych wzorach są błędy (np. ze wzoru wynika, że powinno zawsze wyjść 0, co oczywiście jest bzdurą;)), za to przedstawiona jest dodatkowo konstrukcja odzieży męskiej i dziecięcej. Pojawia się też skrótowy opis stopniowania szablonów. Panie Stark i Tymolewska w bardziej przystępny sposób tłumaczą krok po kroku jak wykreśla się konstrukcje na bluzki, spodnie czy spódnice. W książce znajdziecie czytelne tabele z wzorami (jedyna tak przejrzysta książka!) oraz bardzo łopatologicznie wytłumaczone konstruowanie wszelkich kołnierzyków, stójek itp. Moim zdaniem jest to idealna książka na pierwsze próby własnoręcznego konstruowania ubrań.

Kolejna książka, która bardzo lubię i do której często wracam, to „Szycie moim hobby” Ignatowskiej. Książka niestety gorzej napisana, mniej przejrzysta. Wzory są wplecione w tekst, wizualnie się nie wyróżniają tak jak u pań Stark i Tymolewskiej. Żeby dobrze zrozumieć co autorka miała na myśli trzeba znać podstawy konstrukcji i modelowania. W tej książce sama konstrukcja też jest inna niż w poprzednich dwóch. Oprócz podstawowej konstrukcji znajdziecie tutaj mnóstwo gotowych fasonów wraz z opisem szycia. Duży plus za komentarz dot. błędów konstrukcyjnych widocznych podczas pierwszej i drugiej miary oraz sposobów na ich usunięcie. Ogólnie pomijając nieprzystępność opisu konstrukcji, książka jest świetna.

Mam również dwie książki pani Hanus z cyklu „Kulisy kroju i szycia”bluzki i spódnice oraz odzież dla dzieci. Z książki dla dzieci nie korzystam w ogóle, za dużo roboty – chyba jednak wolę gotowe wykroje z Burdy;) – aczkolwiek książka sama w sobie jest fajna. W bluzkach i spódnicach pojawia się mnóstwo ciekawych fasonów, niestety tak jak u Hanus wzory podane są w nieczytelny sposób. Opisywana konstrukcja podobna jak u Hanus. Duży plus za komentarz dot. błędów konstrukcyjnych widocznych podczas pierwszej i drugiej miary oraz sposobów na ich usunięcie. Książka ciekawa, godna polecenia – bardzo ją lubię 🙂

„Krój i modelowanie odzieży damskiej lekkiej – ćwiczenia” pań Bily-Czopowej i Mierowskiej przedtsawia konstrukcję zbliżoną do tej w książkach Hanus i Ignatowskiej. Wzory podane w sposób czytelny, łopatologiczny;) Sama konstrukcja też przystępna. Jak na ćwiczenia przystało, cykl rozpoczynają proste konstrukcje, a te najtrudniejsze przedstawione są na samym końcu. Ogólnie warto przeczytać i przerobić wszystkie konstrukcje w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w książce.

Na koniec mój ostatni zakup;) Czyli „Bieliźniarstwo” Druri i Rębowskiej. Na razie miałam okazję tylko ją przejrzeć i pobieżnie przeczytać, niemniej co chwilę mnie zaskakiwała;) Zaczyna się opisem maszyn (w tym dokładna budowa i usuwanie usterek), technologii szycia oraz systemu tryskaczy (?! co robią tryskacze w takiej książce? ;P), pokazane są różne techniki szycia, sposoby pracy szwalni, techniki klasyfikowania gotowych wyrobów i ogólnie całe know-how tej branży.  Pierwsze konstrukcje pojawiają się dopiero na stronie 227. Zaczynamy od konstrukcji bielizny dla niemowląt (pajacyki, pieluszki, czepki itp.), następnie piżam dla małych dzieci. W kolejnym rozdziale krótko opisane są różne typy sylwetek i pojawiają się konstrukcje dla dorosłych – damskie i męskie. Mamy bluzkę, spodnie i spódnicę, następne różne modele piżam. Niestety nie ma ani słowa o konstruowaniu staników, czym jestem szczerze zawiedziona. Ogólnie jest to najdziwniejsza książka, którą mam w swoim księgozbiorze;)

Na koniec chciałabym jeszcze poruszyć pewną kwestię – nie liczcie na to, że pierwsza konstrukcja, którą przygotujecie, będzie leżeć idealnie. Wzory liczą sobie kilkadziesiąt lat, moda kiedyś była inna – nie ma się co dziwić. Nastawcie się na dużo pracy nad swoją własną konstrukcją. Osobiście grzebałam chyba w połowie wzorów podanych książce, aby otrzymać satysfakcjonujący mnie efekt. Nie wspominając o innych wartościach wyjściowych, podanych jako „typowe” dla poszczególnych rozmiarów (np. wysokość biustu). Pamiętajcie jedno – najważniejsza jest konstrukcja podstawowa – jeśli ją dobrze dopasujecie do swoich potrzeb, to potem możecie szaleć z przeróżnymi fasonami:) Odradzam za to szycie pierwszej bluzki ze skomplikowanymi detalami – będzie Wam trudno ocenić, co źle leży. Jest też duże prawdopodobieństwo, że się zniechęcicie do własnych konstrukcji. Reasumując – na początek podstawowa konstrukcja, jak najprostsze modele, które szyje się łatwo i na których świetnie widać błędy. Jak ten etap będziecie mieć opanowany do perfekcji, to przyjdzie czas na szaleństwa konstrukcyjne i modelowe:)))

 

A Wy z jakich książek korzystacie? Jak wyglądała u Was przygoda z konstrukcją? Co Was zachęciło do wykreślenia pierwszej formy? 🙂

Małe słońce

 

Jakiś czas temu uszyłam słoneczną torebkę:) Z zewnątrz wykonana jest z grubszej, żółtej tkaniny, zaś od wewnątrz wykończona jest srebrzystą, wzorzystą satyną.

Torebka zamykana jest na jeden guzik. Ma długi, wiązany pasek, więc długość ramienia można dowolnie regulować.

Torebka w całości powstała wg mojego „widzimisię” i jestem zadowolona z efektu:)