Żakiet z krzykliwymi wnętrznościami

Oto i żakiet. Z zewnątrz bardzo spokojny, od środka za to szalony;) Rozmiar teoretycznie 36ooo, ale przegięłam z dodatkami konstrukcyjnymi i w efekcie wyszedł większy, myślę, że spokojnie 38ooo. Krój jest z tych, co się dość upierdliwie zwęża, więc zostawię go tak, jak jest.

Żakiet uszyty jest z grubej tkaniny bawełnianej oraz ma satynową podszewkę. I właśnie w tej podszewce tkwi clue całości 🙂 Feeria barw i wzorów – na pewno nie jest nudno. Aby dodać trochę smaczku, między podszewkę i tkaninę wszyłam jeszcze czarną wypustkę. Przyznam nieskromnie, że jestem zachwycona tą podszewką, wypustką i tkaniną zewnętrzną 🙂

Docelowo wolałabym guziki w kolorze żakietu, jednak ze względu na fakt, iż takimi nie dysponowałam, jest jak jest:) Pierwotnie planowałam zapięcie na jeden guzik, jednak niestety to się nie sprawdza w trakcie ruchu i koniecznie było dodanie kolejnych dwóch guzików. Żakiet nie ma tez poduszek, bo nie miałam żadnych na stanie, a chciałam koniecznie już go skończyć;)

Bardzo podoba mi się kołnierz. Chyba na bazie tego kroju uszyję sobie płaszczyk zimowy. Bo wiecie – szewc bez butów chodzi;) I generalnie płaszcza na zimę na razie nie mam.

Generalnie jako pierwowzór jest OK, ale koniecznie muszę wprowadzić kilka poprawek:

  • mniejsze dodatki konstrukcyjne, żakiet musi bardziej przylegać
  • zwęzić trzeba też koniecznie rękawy
  • dół zrobię po łuku, a nie po linii prostej

Żakiet, z racji zadużości, jest na sprzedaż. Jeśli ktoś jest chętny – piszcie 🙂

Foto by Dominika Pałęcka – dzięki! :)))

Trójnik czyli po trzykroć fajna kiecka

Wreszcie udało mi się uszyć sukienkę na wesele:) Miała być gotowa na poprzednie, a było wysoce prawdopodobne, że nie wyrobię się nawet na to, które miało miejsce w ten weekend (przy okazji pozdrawiam Młodą Parę :)))

Pierwotnie sukienka miała mieć węższy pas pod biustem i podniesioną talię. Generalnie wyglądało to hmm… „ciekawie”. Takie proporcje zdecydowanie nie grają dobrze na mojej figurze. Konieczne było więc prucie i przerabianie sukienki od podbiuścia w dół. Oj, nie cierpię takich przeróbek… Sukienka swoje więc odleżała i czekała, aż dojrzeję do niej;) W końcu, w sobotę rano usiadłam i skończyłam ją krótką chwilę przed wyjazdem:)

Sukienka wykonana jest resztek posamplowych:P Materiał to dzianina wiskozowa z elastanem – bardzo ją lubię.

Góra ma dekolt łódkowy i skośne cięcia idące przez biust. Rękawki raglanowe, z zakładką. Spódnica typu beczułka, z zakładkami zarówno pod talią jak i na dole. Tył wymaga poprawki – muszę przesunąć miejsce szczypanek bliżej środka.

Generalnie jestem bardzo zadowolona z tej sukienki – jest przewygodna i po prostu mi się podoba:)

Aha, wybaczcie dziwne kadry. Szacowny Maużonek szalał z aparatem. 😛

Projekty sztuk kilka:)

Dawno nie było na blogu projektów… A trochę się tego ostatnio nazbierało;) Czasami, jak nie chce mi się ruszyć z łóżka, biorę szkicownik i przelewam na papier to, co za mną chodzi, a nie może się uszyć, bo muszę pracować nad innymi, pilniejszymi projektami. Oto, co na razie jest tylko na papierze, ale planuję uszyć:

ŻAKIET:

Odcięcie pod biustem umożliwia idealne dopasowanie żakietu do figury. Kieszonki ukryte w nałożonej części. Kołnierz wykładany, łukowy. Mam ochotę dorzucić do niego podszewkę z motywem łączki na czarnym tle:)

 

BLUZKI:

Uszyta ze zwiewnej dzianiny, z kimonowymi rękawami i mocno marszczonym dołem. Na wysokości talii przylegający pas. Duży dekolt na plecach i łódka z przodu.

 

Nietoperek z kimonowymi rękawami i marszczonym pasem podkreślającym podbiuście:) Dół luźniejszy. Myślałam nad nim dość intensywnie latem, ale stwierdziłam, że poczeka na koljne lato;)

 

KOSZULE:

Prosta koszula odcinana w talii, dopasowana za pomocą trzech zaszewek. Stójka i proste rękawy zakończone wąskim mankietem.

 

Letnia koszula z zakładkami. Bez rękawów i z opcjonalnym wiązaniem w talii. Zapięcie na plecach.

 

SUKIENKI:

Sukienka z kieszonkami i z kontrastowymi pasami po bokach, podkreślającymi talię. Rękawy raglanowe, 3/4. Dekolt łódkowy.

 

A to sukienka, którą chciałam sobie uszyć na sobotnie wesele. Niestety przez ogrom pracy w mojej codziennej pracy, nie miałam kiedy jej uszyć… Ostatnie 4 dni non-stop siedziałam w robocie, masakra… Cóż, taki urok mojego zawodu. Ale sukienkę sobie uszyję, bo szalenie mi się podoba:) Generalnie idea jest taka, że chcę ją uszyć jako trójkolorową. Góra będzie zielona, paski (pod biustem i na dole sukienki) będą czarne, a część spódnicowa będzie fioletowa. Mam resztki dzianin i powinno mi idealnie styknąć:)

 

Zakręcona sukienka:) Najważniejszy detal to przesunięta spódnica. Podwójny pas na wysokości brzucha ma za zadanie wymodelować tę część ciała.

 

A ta sukienka przypomina mi po części wschód słońca, a po części pas bokserski:P

 

Co sądzicie o tych projektach? Które modele są Waszymi faworytami? 🙂

Final Francuzka

Aż by się chciało krzyknąć- „wreszcie!”. W poprzednich francuzkowych samplach ciągle coś mi nie do końca pasowało… Grzebałam to tu, to tam i wreszcie się udało:) Wbrew pozorom, w takich „prostych” bluzkach trzeba się dość mocno napocić, aby uzyskać zadowalający efekt:)

Ta bluzka ma spłycony dekolt względem poprzedniej Francuzki, nawet największy full-cup z golfem nie wyjdzie;) Oprócz tego ma lekko przesuniętą lokalizację szwów i zmienioną proporcję pleców i ramion. Całość została też wydłużona, żeby odpowiednio ocieplić nerki:) Bluzka wykonana jest z bardzo grubej dzianiny bawełnianej, dzięki czemu jest bajecznie wygodna i ciepła:)

Wybaczcie zdjęcie z zamkniętymi oczami, ale jak zawsze zdjęcia robiłam przed wyjściem do pracy, pod presją tykającego zegarka, więc nie miałam czasu na robienie kolejnych, a pora… no cóż, sprzyja zamkniętym oczom:P

Generalnie jestem z niej szalenie zadowolona i najchętniej nosiłabym ją non-stop 😀

Zwichrzenie, ale nie belki



Od dawna chodziła za mną taka zwiewna koszula:) No i takie wiązanie przechodzące w kołnierz. W reszcie się zmobilizowałam, usiadłam do konstrukcji i mam 🙂 Generalnie jestem z niej zadowolona, aczkolwiek niestety (w szczególności po przymiarkach koszuli przez Olę) z przykrością stwierdzam, że chyba pora się przerzucić na rozmiar 38ooo. Oj, tyje się, tyje… Znowu zacznę biegać, może wrócę do dawnych wymiarów;P Ale my nie o tym powinniśmy tutaj dyskutować;))
Koszula wykonana jest z szyfonu o bliżej nieokreślonym składzie, który zalegał u mnie w szafie już ponad rok. Tkanina ta jest trochę przezroczysta i niestety bardzo delikatna. Trochę się boję, czy przeżyje pranie.
Podoba mi się motyw wiązania. Wychodzi ono z kołnierza, potem przechodzi przez szlufki i jest wiązane. Długo się zastanawiałam, jak zrobić szlufki, żeby nie wydrzeć przez przypadek niesamowicie delikatnego materiału. W końcu zrobiłam szersze podwinięcie zapięcia, podkleiłam flizeliną i w ten sposób uzyskałam wzmocnione podłoże na dziurki. Na razie się sprawdza:) No i przy okazji pobawiłam się haftami maszynowymi – pod szyją pojawiają się gałązki:) Może i infantylne, ale podoba mi się.
Imo bardzo fajnie koszula prezentuje się pod żakietem.

Generalnie jestem całkiem zadowolona z efektu – model jest lekki, zwiewny i… po prostu uroczy. Lubię to wiązanie, lubię rękawy, lubię wzór. Po prostu lubię to 🙂

Korzystając z okazji, że akurat odwiedziła mnie przed chwilką Ola, zdjęcia mamy na dwóch różnych figurach 🙂

Dzwonek: jesień się zaczyna

Dzwonek to jesienna wersja Kokardy:) A dlaczego dzwonek? Ano ze względu na rękawy 🙂 Generalnie bluzka jest wzorowana na Kokardzie, różni się jedynie małymi szczegółami: ma płytszy dekolt, długie rękawy i jest dłuższa o ok. 4cm. Ta zieleń szalenie mi się podoba:D A Wam? 🙂

 

Dane techniczne: rozmiar 36oo/ooo, gruba dzianina wiskozowa z lycrą.

Ruda rdza

Ten wzór wrzucam czysto poglądowo, na razie będzie tylko tzw. półkownikiem (najbezpieczniejsze projekty to półkowniki, jak mawiają projektanci;))) 

Kopertówka jest w pełni otwierania oraz ma podwójną część „brzuchową”. Wiązanie pod biustem umożliwia dopasowanie koperty do swoich potrzeb. „Piony” tworzone przez wiązanie oraz dodatkowa krawędź wierzchniego przodu, mają za zadanie optycznie wyszczuplić talię. 

Rozmiar 36oo/ooo. Dzianina wiskozowa w kolorze rudo-rdzawym. Szalenie mi się podoba:) Lubię takie odcienie, kojarzą mi się z ciepłą jesienią i spacerami po lesie:) 

Bluzka miała już test bojowy w terenie zwanym pracą i spisała się bardzo fajnie:)  

Komu Wodnika? :)

 

Większość z Was udzieliła poprawnej odpowiedzi – nazwa koszuli – Rohe – nawiązuje do słynnego architekta, autora słów „less is more” czyli „mniej znaczy więcej”. A tym mistrzem był nikt inny jak Ludwig Mies van der Rohe 🙂

Dziś (wreszcie!) odbyło się losowanie:)) Losowanie przeprowadzono w warunkach sterylnych, żaden Zwierzak nie ucierpiał:)
Nagroda, czyli Wodnik hot pink, wędruje do Renaty (Miarki)! Serdecznie gratuluję:)

Niektóre z Was w bardzo ciekawy lub niecodzienny sposób tłumaczyły swój typ. Dlatego też postanowiłam dodatkowo przyznać małe bonusy w formie zniżek o wartości 30zł na zakupy w urkye.pl 🙂 A co mnie urzekło?

Bardzo fajny opis koszuli, autorstwa Luizy.
Cyt.:„Koszula tak jak architektoniczne konstrukcje Miesa van der Rohe ma prostą, przejrzystą, ale dopracowaną konstrukcję. Ogromna dbałość o szczegóły, ale dla prostoty formy ozdobniki sprowadzone do minimum. Geometria, minimalizm, modernizm czyli mniej znaczy więcej:)”

Oraz szalenie nietuzinkowe skojarzenie 100krotnej.
Cyt.:„Pierwsze moje skojarzeniem było takie, że koszula jest hołdem dla Hiperrobociarza z dramatu „Szewcy’ – ponieważ ma kolor identyczny jak kostium wcielającego się w tę postać Jerzego Treli w teatrze Starym w Krakowie 😉 (byłam na sztuce kilka lat temu i mi utkwiło w pamięci)
Ponieważ Roman i Henryk są imionami idealnie pasującymi do Hiperrobociarza i trudno się zdecydować, które pasuje bardziej, to nazwa powstała od pierwszych liter ich imion 🙂 RoHe


Gratuluję wygranym! 🙂 Bardzo prosze o sprawdzenie maila, z którego zostały wysłane odpowiedzi konkursowe – pora ustalić szczegóły 🙂

 

Pierwszy konkurs blogowy za nami! Nie wiem jak Wam, ale mi idea konkursów bardzo się spodobała:) To co, niebawem robimy kolejny? 😉

Mniej znaczy więcej – konkursowo! :))

Pora zacząć Was zasypywać ostatnimi projektami 🙂 Trochę tego jest i czeka, aż wreszcie zrobię zdjęcia 😉 Na pierwszy ogień idzie do bólu klasyczna koszula, którą roboczo nazwałam Rohe. Rohe ma długie rękawy, szerokie mankiety i typowy kołnierzyk. Zarówno kołnierz jak i mankiety są zaokrąglone. Gęste zaguzikowanie podnosi komfort użytkowania – nie trzeba się martwić o ew. prześwity bielizny:) Nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pogrzebała w konstrukcji. Poprzesuwałam zaszewki, pogrzebałam trochę przy rękawach… I takie tam:) Małe ruchy odbyły się również w okolicy biustowej – aktualnie dopasowanie określiłabym na poziomie „mega” :))) W tym modelu zaszewki powtarzają łuki kołnierza i mankietów i również idą po łuku do podkroju pach, podkreślając różnicę biust-talia. Docelowo zmieniłabym rękawy od łokcia w dół – chyba dodam zaszewkę łokciową, żeby nie robić tak dużego zebrania w mankiecie. No i jednak skrócę rękawy, bo zrobiłam za długie.

Koszula samplowa rozmiar 36ooo, uszyta z bawełny (bez elastanu), którą miałam w szafie. Dziś testowałam ją w pracy – cały dzień sprawiała się dobrze, nie czułam, że mam na sobie koszulę:) I bardzo dobrze! 😀

Co sądzicie o takiej klasycznej koszuli?

Kolejna koszula bardziej nietypowa. Stay tuned 🙂 A w międzyczasie jeszcze jedna dzianinka się szykuje:)

 

A teraz pora na spontaniczny konkurs:) Koszula roboczo została nazwana Rohe. Kto wie, dlaczego? Wasze typy podsyłajcie na mojego maila ula@urkye.pl oraz dodajcie info o wysłaniu maila w komentarzu – wtedy będę wiedzieć, ile maili powinnam dostać:) Wśród osób, które udzielą prawidłowej odpowiedzi, wylosujemy aktualny produkt tygodnia z urkye.pl – jednego Wodnika w kolorze hot pink (z przesyłką pocztą lub paczkomatem w obrębie Polski)! Konkurs trwa do niedzieli, 16.09.2012 włącznie :)) 

Bo do overlocka to trzeba mieć nerwy ;)

Razem z maszyną Janome MC6600 kupiłam overlocka Janome 774D, teoretycznie jedną z lepszych propozycji na rynku. Jak się okazało, miałam z nim nie małe przeboje, ale o tym za chwilę. Na razie przyjrzyjcie mu się z bliska:

w pudełeczku na ścinki znajduje się drugie pudełeczko, w którym schowane są wszystkie niezbędne overlockowe dodatki.

z prawej strony umieszczono pokrętła do regulacji długości ściegu oraz mechanizmu różnicowego,

zaś z lewej strony mamy przełącznik pozycji noża.

Nawijanie nici jest bardzo proste, dużym ułatwieniem jest kolorowe prowadzenie każdej nitki, dodatkowo jak zdejmiemy klapkę widzimy cały schemat w miniaturze. Trochę inaczej nawleka się dolny chwytacz w porównaniu z Merry, ale po pierwszym razie z instrukcją już pamiętam;) Zwróćcie uwagę na małe „coś” umieszczone w klapce – to całkiem ciekawy bajerek ułatwiający wsadzanie i nawlekanie igły. Z ciekawości kilka razy w niego skorzystałam, jednak mimo wszystko wygodniej pracuje mi się palcami i pęsetą.

Zbliżenie na stopkę i wszystko, co jest w jej pobliżu. Różowy kawałek plastiku jest odpowiedzialny za chowanie i wyjmowanie języczka układania ściegu. Chodzi trochę topornie, za pierwszym razem bałam się, czy go nie urwę;) Trzeba się przyzwyczaić.

Zdejmowane wolne ramię wraz z widocznym pokrętłem regulacji szerokości cięcia noża. Prawdę mówiąc z wolnego ramienia w ogóle nie korzystam, odzwyczaiłam się:P

 

Skoro część obrazkową mamy za sobą, pora przejść do części opisowej. Na wstępie muszę napisać, że maszyna sprawiała mi gigantyczny problem z poprawnym szyciem dzianin. Pomimo kręcenia wszelkimi możliwymi pokrętłami, dzianina albo brzydko się falowała, albo robiły się schodki. Udałam się więc do Eti, gdzie kupiłam maszynę, z prośbą o pomoc. Maszyna została przyjęta do serwisu i już na drugi dzień była naprawiona (wielki plus dla Eti! Osoby, z którymi rozmawiałam, były bardzo sympatyczne. Pisałam już, że lubię ten sklep? ;))). Okazało się, że coś nie do końca grało z ząbkami transportera. Aktualnie over szyje OK i oby już nie fiksował;) To teraz pora na listę plusów, minusów i małe porównanie do Merry.

Zalety:

  • uwaga – jestem wzrokowcem. Maszyna jest ładna i najprościej w świecie mi się podoba :))) Nie lubię korzystać z urządzeń, które są brzydkie.
  • ładnie szyje, nie przepuszcza ściegów
  • ustawienie naprężenia nitek idzie łatwo
  • pokrętła zlokalizowane na wygodnych miejscach, jedynie denerwuje mnie konieczność zdejmowania „stolika” do zmiany szerokości cięcia noża
  • wolne ramię może być dla niektórych zaletą
  • wymiana igieł jest prosta, tak samo nawlekanie nitek (z jednym wyjątkiem, o którym napiszę w wadach)
  • do maszyny, w ramach gratisu, dostałam zestaw stopek
  • wbudowany nożyk do obcinania nitek
  • zmiana ściegów, np. z overlocka na mereżkę, jest ekspresowe
  • pomysłowa lokalizacja pudełeczka z dodatkami – w pudełku na ścinki

Wady:

  • niestety szyje dość głośno, ma „toporny” dźwięk
  • przy nawlekaniu nowych nici sposobem dowiązywania nowych nitek, nić z dolnego chwytacza nie chce przejść przez jeden punkt. Muszę zdejmować pudełko na ścinki i pokrywkę, żeby przeciągnąć nitkę ręcznie. Wkurzające:P
  • nie szyje ładnie od początku wszystkich materiałów: tkaniny jej nie straszne, ale dzianiny już są dla niej gorsze.
  • dołączona pęseta jest słabym żartem skierowanym do szyjących;) Nie idzie nią chwycić nici, jest po prostu beznadziejna. Lepszą kupicie w dowolnym sklepie za kilka zł, nie rozumiem, jak można dodać tak fatalną pęsetę do nietaniej przecież maszyny. Dla porównania – pęseta z Merry jest świetna.
  • konieczność zdejmowania stolika do regulacji szerokości cięcia noża
  • mały pojemnik na ścinki, trzeba często go opróżniać
  • nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale w trakcie szycia dużo „pylastego syfu” gromadzi się na stole, zamiast wędrować do pojemniczka. Wygląda na to, że między nożem a pojemniczkiem jest mała szpara. W Merry syfiastych problemów nie mam.
  • instrukcja jest beznadziejna. Jakość druku pozostawia wiele do życzenia, irytowały mnie odwołania do stron, których… nie ma.

Generalnie maszyna jest bardzo fajna i przyzwoicie radzi sobie z obrzucaniem i zszywaniem. Szyjąc na niej mam tylko takie dziwne wrażenie, że… nie jest warta swojej ceny. Ot, przyzwoity overlock, który ma swoje gorsze i lepsze strony. Porównując do Merry, zdecydowanie warto dorzucić 200zł i mieć już overa i covera w jednym 😉