Na sportowo

Pora wypróbować probiuściaste kroje również na siłowni i w plenerze, podczas ćwiczeń fizycznych;) Ten oto sampelek został uszyty ze sportowego poliestru, który ponoć dobrze sobie radzi podczas intensywnego wysiłku. Czy tak jest faktycznie – Ola po testach długodystansowych będzie w stanie nam odpowiedzieć na to pytanie 🙂

Na razie krój czysto teoretyczny – przygotowałam bluzkę wg takiego wzoru, jaki moim zdaniem najlepiej by się sprawdził podczas biegania – ramiona na tyle szerokie, by stanik nie wystawał oraz by się nie zsuwały z ramion. Dekolt z przodu dość głęboki, ale bez przesady – to samo z tyłu.Podkrój pach pogłębiony, aby nic nas nie drażniło.

Bardzo mnie intryguje, jak zaliczy testy 🙂

A Waszym zdaniem jakiej sportowej odzieży dla biuściastych brakuje? W ogóle jest sens iść w tym kierunku?

Żakiet moich marzeń :)

Ten żakiet jest typowo „mój”. Tym razem postanowiłam nie kierować się żadnymi sugestiami o kroju, kolorach, użytym materiale itd. Skroiłam go i uszyłam dokładnie tak, jak chciałam. I jestem mega zadowolona z efektu :)))) Ola wygląda w nim imho genialnie! 😀

Żakiet uszyłam z grubej dzianiny – „dresówki”, stosownie wzmocnionej flizeliną w kluczowych miejscach, aby trzymała fajny kształt. Dół z pseudo-baskinką albo inaczej odwłokiem;) Talia mocno podkreślona przez pas kształtem przypominający pas zapaśnika;) Rękawki odwijane, od dołu wykończone na zielono. Guziki też dwukolorowe – zbliżenie na końcu. Bez podszewki, ale od pasa w dół z podwójnej warstwy dzianiny. Docelowo chciałabym, aby widoczne od wewnątrz zapasy były wykończone lamówką w tym „drugim” kolorze – czyli w przypadku akurat tej wersji kolorystycznej byłyby zielone.

Żakiet jest bardzo wygodny, fajnie się układa na ciele:)

No, to by było na tyle gadania:) A Wam jak się podoba?

 

Letnie klimaty

Na dworze zimno buro i ponuro, a ja właśnie skończyłam odszywać sample letnich sukienek:) Na lato przygotowaliśmy m.in. sukienki na bazie dwulicowych tub. Uszyte będą z wzorzystych dzianin, idealnych na upalne dni. Dwa z trzech wzorów poniżej. Który wzór podoba Wam się bardziej? Ten z lewej będzie imho lepszy dla chłodnych karnacji, a ten z prawej dla ciepłych (przynajmniej u mnie tak się sprawdza).

 



Zastanawiam się nad długością – teraz jest grzeczna w ramach równowagi do sporego wydekoltowania. Kusi mnie, żeby ją troszkę skrócić… ale czy wtedy nie ma za dużo tego dobrego na wierzchu? Chyba tak… Więc pewnie zostanie wersja do kolan. A Wy co sądzicie? No i kolejna kwestia – rozmiary. Myślę, że ta sukienka, ze względu na swój krój, ma sens do rozmiaru 40. Raczej zrezygnujemy z szycia jej w rozmiarach 42 i 44.

 

Żyję. I czerwienie szyję;)

Sukienka leżała już od pewnego czasu, jakoś nie mogłam się zmobilizować do założenia jej i pstryknięcia kilku zdjęć;) Sukienka uszyta jest z dzianiny bawełnianej, tzw. dresówki – bardzo ciepła, fajna na zimniejsze dni.

Konstruując ją myślałam o trochę innym efekcie końcowym, ale jak zawsze życie zweryfikowało moje założenia. Po pierwsze, zaszewki miały być zszyte do pewnego momentu, a potem miały być puszczone. Wyglądało to delikatnie mówiąc słabo, więc ostatecznie zaszewki zszyłam do samego końca. Teraz jest jako-tako, ale nie jestem zadowolona. A po drugie, sukienka wyszła bardziej elegancka, niż chciałam. Czuję się w niej jak nie ja, jakbym była przebrana. Pewnie sukienka zajmie honorowe miejsce w najgłębszym zakamarku szafy;)

Co ciekawe, sukienka bardzo podobała się niezależnym komentatorkom, które miały okazję oglądać ją na żywo. Hmm… może jednak jestem do niej niepotrzebnie uprzedzona? Sama nie wiem. W sumie z całej sukienki podobają mi się tylko rękawki 😛 Więc jednak coś tam mi się w niej podoba 😛

Aha, nie wiem czy widać na zdjęciach, ale cały bajer sukienki polega na zaszewkach, które promieniście idą od środka przodu w kierunku piersi i bioder.

 

Z takich bardziej pozytywnych kwestii – mam mnóstwo pięknych materiałów na wiosenne szycie, już się nie mogę doczekać :))) Zobaczycie niebawem :))) Ale od teraz mam trochę inny pomysł na pokazywanie sampli – nie będę pokazywać wszystkiego na tym blogu. Pokażę niektóre wzory, zaś część kolekcji docelowych pozostanie tajemnicą do czasu sesji.

Czego możecie się więc spodziewać w najbliższym czasie na blogu? Na pewno bluzek sportowych – zaopatrzyłam się w próbki sportowych dzianin poliestrowych, zobaczymy, jak się spiszą probiuściaste bluzki w sporcie;)

Coś na domowe pomykanie

 

Od dawna chodziło za mną uszycie czegoś do chodzenia po domu. Ciuchy domowe muszą być przede wszystkim wygodne, miłe w dotyku, ciepłe i niewrzynające się nigdzie. Nie potrafię w domu nosić jeansów, koszul z guzikami itd. W dziwny sposób w domu nie akceptuję większości ciuchów, które normalnie i bez problemu zakładam do pracy, czy po prostu wychodząc z domu. Intrygujące;)

Dotychczas pomykałam po domu w spodniach dresowych (dresik rulez;)) i stanowczo za małym, za krótkim i nie uwzględniającym biustu polarze. Najwyższa pora to zmienić:)

Do uszycia domowego zestawu wybrałam bawełnianą dzianinę dresową, która jest bardzo ciepła i miła w dotyku. Sweterek chciałam mieć zielony, ale niestety materiału było za mało:/ Na spodnie też starczyło na styk, niestety przód jest do góry nogami pod względem kierunku oczek, ale co zrobić, inaczej się nie mieściło;)

W sweterku zakochałam się od pierwszego założenia 🙂 Jest przewygodny, ma śliczne kieszonki (kształtem przypominające nadjedzone ciasteczko;)) i generalnie jest fajny. A pod względem szyciowym torpeda;) Najwięcej czasu zajęło mi przyszycie kieszonek (ozdobna tasiemka, podwinięcie, przyszycie równe itd.). Oczywiście żeby nie było za dobrze, przez przypadek ucięłam kawałek przodu za kieszonką, przez co z boków pojawiły się wycięcia „na żuka”. Nie podoba mi się to, ale błąd ten był nie do odratowania.

Do kompletu mam wąskie spodnie, konstruowane wg najnowszego nabytku konstrukcyjnego:) Rysowanie w calach jest… straszne:P Trudno się przestawić. Na szczęście mam miarkę centymetrowo-calową, więc chociaż mierzenie obwodów poszło bez zamiany jednostek;)

Jak na pierwsze spodnie w mojej karierze uważam, że wyszło całkiem nieźle;) Efekt nie do końca mi odpowiada, parę miejsc wymaga poprawek, ale to przy okazji szycia kolejnych spodni. Generalnie jestem zadowolona z przylegania i kształtu samych nogawek, panel w talii jest bardzo wygodny i daje +10 do ciepła w nery 🙂 Mogę jeść do woli i nic mi się nie wrzyna:P Jedyna wada – bluzka musi być na spodniach, bo widoczny panel podchodzący aż do talii jest wizualnie brzydki ;P

Intensywnie się zastanawiam nad skorygowaniem wykroju spodni do mojej wady postawy – miednicę mam trochę krzywą, nóżki nierówne… No masakra;) Ale nie jestem przekonana, czy chce mi się tyle babrać z późniejszym krojeniem… Chyba zaakceptuję nierówne marszczenie;)

 

Ps. Jak zawsze przepraszam za fatalną jakość zdjęć.

Uszczęśliwiacz w wersji alternatywnej:)

🙂 :] :} :> ^^ 😀 😛 Udało mi się upolować to cudeńko! Jestem zachwycona :))) I co więcej, przyszła 3 tyg. szybciej, niż wg szacunków Amazonowych 🙂 Wczoraj przejrzałam książkę na szybko, bo niestety nie miałam więcej czasu. Ale dziś poświęciłam jej cały wieczór. Jej oraz konstrukcji legginsów. Pora więc napisać coś więcej:)

Po pierwsze – książka jest zdecydowanie warta swojej ceny! Jest genialna! :)))

Warto śledzić aktualne promocje oraz ceny używanych modeli – mi się udało ją kupić z bardzo dużym rabatem. A gdybym miała lepszy refleks, to mogłabym ją (w wersji używanej i starszą edycję, ale co za różnica, w większości to to samo) kupić nawet za 1/4 ceny wyjściowej.

Na ponad 800 stronach (oraz dodatkowo płycie CD) znajduje się mnóstwo szczegółowych informacji jak konstruować przeróżne formy odzieży. W tym również bieliznę;) Wszystko opatrzone stosownymi ilustracjami i komentarzami. Ogrom informacji na razie mnie lekko przytłacza, więc trochę czasu minie, aż zaznajomię się ze wszystkimi informacjami. Ach, ile bym dała, by mieć teraz tydzień bonusowego urlopu i móc przeczytać ją od deski do deski :)))

Sporo informacji dot. modelowania jest dość oczywistych i wydaje mi się, że każdy, kto ma wyobraźnię przestrzenną, bez problemu wie, jakimi cięciami/marszczeniami uzyskać projektowany efekt. Aczkolwiek oprócz takich informacji znajduje się również mnóstwo rad gdzie i jak należy zmodyfikować wykrój podstawowy, aby uzyskać wymarzone dopasowanie. Znalazłam m.in. to, do czego dochodziłam jakiś czas temu sama, mocno się nad tym męcząc. Gdybym miała tę książkę wcześniej, to zamiast wyważania otwartych już kiedyś drzwi, mogłabym się skupić na czymś innym;) Liczę na to, że tego typu informacji znajdę w tej książce jeszcze mnóstwo 🙂

W tej książce w zupełnie inny sposób konstruuje się ubrania na górę tułowia, kołnierze i rękawy. Przy okazji muszę to wypróbować. Na razie skupiłam się na konstrukcji legginsów – czyli coś idealnego na wieczór – proste i szybkie;) Przy okazji przyzwyczajałam się do angielskiego nazewnictwa konstrukcyjnego (całkiem wesoło ;P) i do… rysowania i mierzenia w calach. No właśnie – to jest główny problem tej książki – wszystkie dane liczbowe są w calach, co nie jest przystępne dla metrowców;)

No nic, kończę na dziś, książka wzywa 😀

 

Ps. A już niebawem na blogu – zestaw wygodniaków do domu 😉

Przekręcona zieleń;)



 

Bardzo lubię bluzki z bajerem na plecach :))) Ta bluzka to zapowiedź kolekcji wiosennej – na razie walczymy jeszcze z proporcjami, to jest pierwowzór totalny. Bluzka uszyta jest na bazie Francuzek. Dekolt jest mocno poszerzony, spłycony z przodu i pogłębiony z tyłu. Na plecach bajer – czyli podwójnie skręcony „łącznik” 🙂

Niebawem będę odszywać kolejnego sampla i myślę, że jednak wrócę do pierwotnej głębokości dekoltu z przodu. Płytszy – tak jak w tej zielonej – sprawia, że piersi wydają się optycznie o wiele większe i takie hmm… masywne. 4 cm głębiej i będzie idealnie:)

Jak Wam się podoba? W jakich kolorach byście ją widziały? 🙂



Skub czyli bluzka na bazie Skunksa;)

Tę bluzkę śmiało można nazwać pochodną Skunksa;) Od swojej poprzedniczki, czyli zmarszczonej wiśni, różni się przede wszystkim zmianą lokalizacji marszczenia. Tutaj zrobiliśmy marszczenie asymetryczne, w dwóch miejscach na szwach przodu. Asymetryczności – powiedzmy sobie szczerze – za bardzo nie widać. Postanowiliśmy więc całkowicie zrezygnować z marszczeń i pozostać przy prostej wersji bluzki, gdzie jedynie dekolt i kształt cięć będą dodawać smaczku. Mam nadzieję, że Wam się spodoba taka bazówka 🙂

Ola prezentuje rozmiar 36oo/ooo. Niestety mój jakże cudowny aparat na każdym zdjęciu pokazuje inny kolor;) Musicie więc uwierzyć na słowo – to jest bardzo żywy błękit/morski.

Lady in red;)

Pracujemy zawzięcie nad sukienkami. Skunksy już poprawione i gotowe do szycia (ostateczna wersja zostanie zaprezentowana dopiero na zdjęciach sklepowych:))), czas więc na dopracowanie Małych;)

Ola dumnie prezentuje Małą Czerwoną. Wersja z szarfą wyjątkowo przypadła jej do gustu. Rozmiar 38o/oo, ze względu na biodra 🙂 Na żywo Ola wyglądała jak milion dolców – i o to chodzi 😀

Przełomowa mała czarna

Imprezę sylwestrową mieliśmy przyjemność spędzić u naszych genialnych znajomych (pozdrowiam:P), u których zawsze jest niesamowicie ciepło. Z tego też powodu postanowiłam zrobić sukienkę sylwestrową bez rękawków. Mała czarna, którą widzicie, powstała na bazie ulepszonej skunksowej konstrukcji – imo jest już bardzo fajnie 🙂

Pierwotnie sukienka miała mieć doszyte nietoperkowe rękawy z czarnego szyfonu satynowanego i szarfę wiązaną w talii. Podczas przymiarek wycofałam się z pierwotnej wersji (dziwnie wyglądało), wypróbowałam więc motylkowe rękawki (lepiej, ale nadal nie do końca mi pasowało), ostatecznie zostałam więc przy wersji bez rękawów.  Jako, że nie byłam pierwotnie przygotowana na wersję bez rękawów, postanowiłam wszyć ozdobną gumkę.
Z samego szyfonu satynowanego ostatecznie została tylko szarfa, którą można na różne sposoby wiązać. Po zrobieniu zdjęć stwierdziłam, że w sumie najbardziej mi się podoba wersja bez niej. I w takiej gołej małej czarnej poszłam świętować Nowy Rok 🙂

Życzę Wam wszystkim wielu udanych pomysłów okołoszyciowych i okołożyciowych 🙂 Wiele kreatywności w 2013 i ciągłego optymizmu! :)))