





Od dawna chodziło za mną uszycie czegoś do chodzenia po domu. Ciuchy domowe muszą być przede wszystkim wygodne, miłe w dotyku, ciepłe i niewrzynające się nigdzie. Nie potrafię w domu nosić jeansów, koszul z guzikami itd. W dziwny sposób w domu nie akceptuję większości ciuchów, które normalnie i bez problemu zakładam do pracy, czy po prostu wychodząc z domu. Intrygujące;)
Dotychczas pomykałam po domu w spodniach dresowych (dresik rulez;)) i stanowczo za małym, za krótkim i nie uwzględniającym biustu polarze. Najwyższa pora to zmienić:)
Do uszycia domowego zestawu wybrałam bawełnianą dzianinę dresową, która jest bardzo ciepła i miła w dotyku. Sweterek chciałam mieć zielony, ale niestety materiału było za mało:/ Na spodnie też starczyło na styk, niestety przód jest do góry nogami pod względem kierunku oczek, ale co zrobić, inaczej się nie mieściło;)
W sweterku zakochałam się od pierwszego założenia 🙂 Jest przewygodny, ma śliczne kieszonki (kształtem przypominające nadjedzone ciasteczko;)) i generalnie jest fajny. A pod względem szyciowym torpeda;) Najwięcej czasu zajęło mi przyszycie kieszonek (ozdobna tasiemka, podwinięcie, przyszycie równe itd.). Oczywiście żeby nie było za dobrze, przez przypadek ucięłam kawałek przodu za kieszonką, przez co z boków pojawiły się wycięcia „na żuka”. Nie podoba mi się to, ale błąd ten był nie do odratowania.
Do kompletu mam wąskie spodnie, konstruowane wg najnowszego nabytku konstrukcyjnego:) Rysowanie w calach jest… straszne:P Trudno się przestawić. Na szczęście mam miarkę centymetrowo-calową, więc chociaż mierzenie obwodów poszło bez zamiany jednostek;)
Jak na pierwsze spodnie w mojej karierze uważam, że wyszło całkiem nieźle;) Efekt nie do końca mi odpowiada, parę miejsc wymaga poprawek, ale to przy okazji szycia kolejnych spodni. Generalnie jestem zadowolona z przylegania i kształtu samych nogawek, panel w talii jest bardzo wygodny i daje +10 do ciepła w nery 🙂 Mogę jeść do woli i nic mi się nie wrzyna:P Jedyna wada – bluzka musi być na spodniach, bo widoczny panel podchodzący aż do talii jest wizualnie brzydki ;P
Intensywnie się zastanawiam nad skorygowaniem wykroju spodni do mojej wady postawy – miednicę mam trochę krzywą, nóżki nierówne… No masakra;) Ale nie jestem przekonana, czy chce mi się tyle babrać z późniejszym krojeniem… Chyba zaakceptuję nierówne marszczenie;)
Ps. Jak zawsze przepraszam za fatalną jakość zdjęć.