Kopertówka taliowana i wypukła;)

Zgodnie z prośbą zawartą w jednym z komentarzy do ostatniej kopertówki, pokazujemy ją na Oli – modelce z idealnie płaskim brzuchem 🙂 Czyli w skrócie – tak ta kopertówka będzie leżeć na osobach nie w ciąży;) A na koniec – w ramach bonusu – zdjęcie porównawcze.

Aha, dziś postanowiliśmy (tzn. ogół krytyczny postanowił, a ja, jako mniejszość, nie miałam wyboru:P), że wprowadzimy małą zmianę w konstrukcji i jednak nie będzie karczka. Nowy sampelek niebawem. Howk 😉

 

Bazówka, tak po prostu

Uszyłam sobie jeszcze bluzkę bez rękawków z francuskim cięciem. Taka bluzka – powiedzmy sobie szczerze – to nic super hiper odkrywczego, ale genialnie się przydaje zarówno latem, jako samodzielna bluzka oraz w chłodniejsze dni jako baza, na którą zakłada się coś z długim rękawem.

Jestem zadowolona 🙂

Ps. Podoba mi się w zestawie z maxi kiecką 🙂

Maxi na lato

Uszyłam sobie drugą kieckę na lato – tym razem jestem zadowolona z efektu. Materiał lekki, przezroczysty i przewiewny, od góry podwójna warstwa, żeby 4 litery nie przebijały;) Długość maxi, wzór lekko szalony. W talii szeroka guma. Spódnica kończy się pod brzuchem, nic nie ciśnie i wydaje się całkiem rozwojowa;) Długość stosowna do japonek i innych płaskich butów.

Na taką kieckę idzie sporo materiału, w sumie poszło chyba ok 2-3m, nie mierzyłam dokładnie, po prostu wykorzystałam kupon, który miałam w szafie. Co ciekawe, przez to, że  w kilku miejscach materiał ma błędy (brak koloru) zapłaciłam za niego śmiesznie mało. Nie pamiętam już dokładnie ile – w końcu było to ponad 2 lata temu, ale majaczy mi <10zł. I drugi bajer – czas krojenia i szycia – niecała godzinka 🙂 Sama siebie pytam, dlaczego czekałam z tą spódnicą tak długo? Sama nie wiem, jakoś nie potrafiłam się dotychczas zmobilizować;)

Jestem bardzo zadowolona i nie mogę się doczekać, kiedy ją założę – niech no tylko zrobi się trochę cieplej 🙂

Na potrzeby zdjęciowe dobrałam domowe papcie i czarne skarpetki 😛 Ten detal umknął mi podczas robienia zdjęć, trudno, będzie mało stylowo;)

Zmarszczona kopertówka

Przy okazji analizowania Waszych komentarzy pod poprzednimi kopertówkami, postanowiłam po raz kolejny podejść do tematu kopertówek bez odcięcia pod biustem, za to zebranych po bokach. Usiadłam wczoraj wieczorem do konstrukcji, dziś wykroiłam i uszyłam. Jestem szalenie zadowolona 🙂 Bluzka ma marszczenia po bokach, a koperty kończą się pomiędzy talią i biustem. Dodałam jeszcze odcięty pseudo-karczek i marszczenie przy karczku, w ten sposób niwelując problem za dużej zaszewki biustowo-taliowej do przerobienia na marszczenie. Marszczenie ma jeszcze jeden fajny plus – nieźle maskuje brzuch i wszystkie fałdki;)

Bluzka jest szalenie wygodna – na pewno uszyję sobie jeszcze taką samą w wersji bez rękawów na lato. No i chciałabym ją puścić do sklepu 🙂

A Wam jak się podoba? 🙂

Spódnicowa tragedia

Chciałoby się rzec – a miało być tak pięknie;) Spódnicę konstruowałam na bazie tej książki. Bardzo mnie zaintrygowała wielkość dodatku na obwodzie bioder i talii, ale pomyślałam, że pewnie przytyję, więc taka przyszłościowa kiecka ma sens. Jak się okazało, chyba źle myślałam:P Z resztą powinnam była sugerować się dotychczasowymi zmianami – w biuście i talii +10cm, a biodra bez zmian. No trudno. Spódnica wisi, w talii też jest za szeroka, a dzianina dodatkowo się rozciąga, więc cała kiecka leci. Góra spódnicy powinna być w talii, a na zdjęciach pięknie widać, że tak nie jest… No i biodra spódnicy zdecydowanie nie pokrywają się z moimi biodrami;) Efekt uboczny – długość. Miała być krótsza, a wyszła przez to zsuwanie do kolan.

Przez to, że jest za duża (albo przez to, że brzuch już całkiem sporo odstaje mi od ud), nie układa się tak, jak powinna. Tworzy się brzydki worek, a miały być takie skośne zakładki. Myślę jeszcze nad zaprasowaniem i podszyciem częściowym tych zakładek, może to coś pomoże. Zobaczymy;) Z tyłu kontrafałda, żeby wygodniej się chodziło. To przynajmniej mi wyszło:P

Na razie tylko jedna spódnica – wczorajszy dzień spędziliśmy u moich rodziców, więc nie miałam czasu na uszycie drugiej kiecki:)

Dobra, pora na zdjęcia – jak macie słabą psychikę, to lepiej sobie odpuśćcie oglądanie;P

Kopertówkowa x3

Na dziś mam przygotowane nowe kopertówki, z dodatkowym marszczeniem pod biustem na linii brzucha. Wprowadziłam kilka poprawek w konstrukcji dotychczasowych kopert, więc leżą inaczej, niż te wcześniejsze, aczkolwiek nadal – jak to koperty – są bardzo pojemne. Bluzka szacownej Szwagierki jest w rozmiarze 36o/oo, a moje 36oo/ooo. Khem, powinnam mieć większą (w biuście nawet widać), ale sample rządzą się swoimi prawami;) Bluzkę można nosić na dwa sposoby – albo wiązać z przodu (tak robię, bo dochodzi mi fajne dyndadło na wysokości brzucha), albo z tyłu, jak u Szwagierki – wtedy z przodu marszczenie tworzy coś na kształt słońca.

Dzianina – wiskoza z elastanem. Docelowe będą jednokolorowe, ta z wzorkiem to efekt uboczny pozbywania się zalegających w szafie dzianin;)

No, to tyle na dziś. Plan na jutro – spódnice 🙂

Ps. nie zwracajcie uwagi na moje „wyjściowe” spodnie 😛

Weekend majowy – pora uzupełnić szafę ;)

Mam urlop na najbliższy tydzień (yeaaah!), mam więc całe dnie na konstruowanie i szycie :)))) Z wyjazdu raczej nici, pogoda do 4 liter, a i dalsze podróże są aktualnie dla mnie wyjątkowo nieprzyjemne, więc wolę się nigdzie nie ruszać. Zaszyję się z moim szyciem;)

Plan na najbliższy tydzień: codziennie coś wykonstruować, skroić i uszyć. Czy mi się uda? 😛 Dziś planuję skroić i uszyć kopertówkę wg nowego kroju, którą już uszyłam z wzorzystej dzianiny – jestem zadowolona z efektu i chcę sobie uszyć drugą, z docelowej dzianiny:) Pokażę Wam potem obie w jednej notce. Chcę też uszyć drugi sweterek (ten z poprzedniej notki) – nosi się świetnie, przyda mi się w jeszcze jednym kolorze.

Potem w planach mam żakiety (dwa, bo jeden sklepowy, kolejne podejście, a drugi dla mnie, ciążowy), sukienki i spódnice ciążowe dla mnie – jedna krótka, bardziej „oficjalna” i jedna długa, luźna, na lato. Jakkolwiek nie brzmi to śmiesznie, aktualnie nie mam w czym chodzić;) W szczególności jeśli chodzi o dolne partie ciała. Dzianinowe bluzki jakoś dają radę, ale wszelkie spódnice, koszule i sukienki już niezbyt.

Chciałabym też znaleźć czas na sport (khem, namiastkę sportu, bo w ciąży o bieganiu i jeździe na rowerze na dłuższych dystansach trzeba zapomnieć), więc fajnie by było pójść na jakieś lekkie zajęcia na fitness, albo na spacer (tylko co z tą pogodą?).

Chciałabym trochę wyżyć się w kuchni – jak normalnie pracuję, to nie mam już potem siły i ochoty na gotowanie. A uwielbiam domowej roboty zupy:) Pora więc się nauczyć jak się robi dobre zupki 🙂 Plan na dziś – ogórkowa. Ciekawe, czy wyjdzie jadalna 😛 Mąż zapewne już się trochę denerwuje 😛

Czy się wyrobię? 😛 Obawiam się, że skończy się jak ostatnio – na wielkich planach i niestrawności połączonej z mega sennością 😉 Ale po cichu liczę, że dam radę 🙂

No nic, kończę tą nic nie wnoszącą notkę i od jutra przygotujcie się na codzienną (mam nadzieję!) dawkę nowych sampli na blogu :)))

Prostota na maksa

Pamiętacie zestaw podomowy? Oprócz spodni uszyłam jeszcze sweterek, który bardzo polubiłam za wygodę 🙂 Na wiosnę postanowiłam sobie uszyć drugi, ale lekko zmodyfikowany do moich aktualnych potrzeb. Przede wszystkim tym razem wybrałam lekki materiał. Kieszonki ukryłam w szwach bocznych i zrezygnowałam z wiązania. Sweterek wykończyłam na surowo – brzegi obrzuciłam jedynie overlockiem. Podoba mi się 🙂 Sweterek jest na maksa prosty i przewygodny. Można go wiązać na różne sposoby lub nosić w wersji luźnej. Generalnie jestem bardzo zadowolona 🙂

A Wam jak się podoba? 🙂

Piżama wyjściowa

Wojtas tak skwitował tą bluzkę – wygląda jak piżama. Hmm… No fakt, nie wyszła tak, jak bym tego chciała 😛 Kolor nie do końca, krój też średnio mi leży… No ale generalnie chyba nie jest aż tak źle, żeby wstydzić się w niej wychodzić? A może jest? 😛 Już sama nie wiem. A Wy co o niej sądzicie? Tragedia, czy nie jest aż tak źle?

Podoba mi się dekolt – więc chociaż coś 🙂

Ciężarówka na wiosnę;)

Ostatnio popełniłam taką oto obszerniejszą bluzkę, która w zamyśle miała mieć potencjał ciążowy. Konstrukcja jest siostrzana do tej z Kokard i Dzwonków. Generalnie jestem zadowolona, wyszło bardzo ładnie;) A najbardziej podoba mi się motyw luźnego środka, który bardzo ładnie podkreśla dekolt i opływa (docelowy) brzuch.

Ze względu na aktualne braki w modelkach ciążowych z dużymi brzuchami, pokażę bluzkę na sobie, ale jak uda mi się namówić jakąś zaawansowaną ciężarną w tym rozmiarze, to postaram się podmienić fotki 🙂

A tak na koniec – Wesołych Świąt! 🙂 I nie dajmy się zimie! :))