W trakcie ciąży popełniłam kilka ciążowych ciuchów, z czego większość uważam za porażki. Wyglądam w nich jak wieloryb, nie podobam się sobie w ogóle. I przyznam szczerze, że oprócz żakietu, z „ciążowych” ciuchów raczej nie korzystałam. Grzecznie leżą sobie w szafie, a ja tymczasem noszę moje wcześniejsze, dzianinowe ciuszki, które w zależności od stopnia rozciągliwości towarzyszą mi do dziś lub dzielnie dawały radę do końca drugiego trymestru 🙂
Pora więc na małe podsumowanie: na dzień dzisiejszy w biuście mam 110cm w staniku, talii nie posiadam, na wysokości pępka mam 113cm;) Biodra – 103cm. Większość prezentowanych ubrań mam z czasów przedciążowych, więc są w rozmiarze 36oo/ooo. Jeśli jest inaczej, to napiszę. Zdjęcia były robione w 35tc, przy czym młody ma już ponad 3kg i zgodnie z info od lekarki w każdej chwili może się urodzić – więc to ostatni moment na ciążowe sesje;)
To teraz tytułem wstępu krótkie info o ciuchach, które były dobre kiedyś, a już nie są. Na początku ciąży namiętnie nosiłam wszystkie moje sukienki – bardzo drażniły mnie jakiekolwiek paski na wysokości brzucha, więc spodnie poszły w odstawkę. To była pierwsza zima, którą przechodziłam w sukienkach i pończochach 😛 Do końca drugiego trymestru nosiłam sobie ciuchy uszyte z grubszych dzianin i takie z podwójnym panelem, np. Skubika i Małą. Mała dzielnie dała radę na imprezie rodzinnej, kiedy byłam na początku 7m-c ciąży. Teraz w nią już nie wejdę, nie ma opcji 😉 W Kiesce brzuch ciążowy wygląda dziwnie (połączenie brzucha i kieszonek jest dość intrygujące;)), więc szybko moja prywatna kolekcja Kiesek powędrowała do kartonu. Tak samo Skołowana i inne sukienki, w tym Skunks, który bardzo szybko zrobił się za wąski w brzuchu. Ta czerwona długo dawała radę, zaszewki fajnie podkreślały brzuszek 🙂
A teraz czas na te ciuchy, które świetnie cały czas dają radę 🙂
Zaczniemy od moich ukochanych sukienek, w których przechodziłam praktycznie całe lato – nosiłam je na okrągło. Są przewygodne, milutkie w dotyku, przewiewne i bardzo fajnie rosną razem z brzuchem. Kopertowy krój góry dobrze równoważny spory brzuch. Ich długość i poziom roznegliżowania umożliwiały mi przetrwanie największych upałów;)
Sukienka dzianinowa pejzażowa;) Uwielbiam ją za długość. Może i wyglądam w niej teraz karykaturalnie (kto by widział ciężarną w mini;)), ale jest przewygodna i idealna na upały.


Kiecka Tubowa w liście, 38oo/ooo. Dzielnie dawała radę na weselu;) Z limonkowym żakietem tworzyła bardzo fajny duet 🙂



I Kiecka Tubowa w łapki, 36oo/ooo.


Do Kiecek Tubowych mam dwie uwagi – wolę mocniej dopasowane doły. Luźniejszy dół wisi na brzuchu, przez co brzuszek wygląda bardziej topornie. No i zdecydowanie wolę krótsze kiecki;)
Teraz pora na bluzki. Tutaj ważną cechą jest długość – ze względu na wielkość brzucha lepiej sprawdzają się teraz te najdłuższe modele. Francuzka jest super, ale ze względu na temperatury leży sobie jeszcze w szafie.


Kopertówki noszę bardzo często. Marszczenia fajnie układają się na brzuchu, a kopertowy dekolt dodaje sylwetce lekkości – uwielbiam ten model:)


Dzwonek o dziwo dobrze się rozciąga na brzuchu, ale długość ma na styk. Do pierwszych upałów nosiłam Dzwonki bardzo często, teraz czekają w szafie na ochłodzenie.


I na koniec mega ciążowa bluzka 😀 Dwulicowe (mam w swojej szafie tuby i spaghetti, w wieeeelu kolorach i różnych rozmiarach – od 36o/oo do 38oo/ooo – uwielbiam ten model :)))) sprawdzają się po prostu GENIALNIE! Są długie, więc zakrywają cały brzuszek, odcięcie pod biustem i kopertowy dekolt z przodu i tyłu dodają sylwetce lekkości. Brzuszek jest fajnie podkreślony. Prawdę mówiąc całe lato przechodziłam w sukienkach i dwulicowych – na okrągło 🙂 Aha, nie sugerujcie się kolorem bluzki na zdjęciu, mój szalony aparat nadał jej dość trupiaszczą barwę. Normalnie jest zupełnie inna;)


Jak widać – dzianiny rządzą 😉
Z ciuchów „dolnych” bardzo dobrze sprawdziły się spódniczki na szerokich gumkach, które nosiłam pod brzuchem. Jedną widzicie na zdjęciach, a druga to ta. Jeansy ciążowe już są trochę za wąskie w brzuchu, więc z nich nie korzystam, jeśli nie muszę. O dziwo udało mi się przetrwać ciążę bez szycia dodatkowych spodni i spódnic 🙂 A te spódnice na gumkach spokojnie będę mogła nosić po ciąży – i to mi się bardzo podoba. Nie znoszę szycia ciuchów „na chwilę”.
Podsumowując: jeśli jesteście na początku ciąży lub planujecie ciążę, osobiście odradzam kupowanie specjalnych ciążowych ciuchów. Moim zdaniem o niebo lepsze są dzianinowe bluzki i sukienki, które rosną razem z brzuchem. Ważna jest tylko długość, żeby nie świecić gołym brzuchem;) Całą ciążę spokojnie można przechodzić mając spódnice na szerokiej gumie, które można też używać po ciąży. Moją ciążową szafę zamykają jeansy z pasem, które są jedynym ciążowym ciuchem, który sobie kupiłam i przy okazji są najdroższym ciuchem w mojej ciążowej szafie. Jednocześnie są najgorsze pod względem jakości. Cóż, czego się spodziewać, mało zaskakujące:/
Na koniec jeszcze jedna myśl – prezentowany powyżej zestaw sprawdził się u mnie, czyli w przypadku ciąży, gdzie końcówka przypada na najcieplejszą porę roku. Zapewne jeśli ktoś ma termin na zimę, to sytuacja ciuchowa może się lekko zmienić, bo bez płaszcza ciążowego może być trudno. Aczkolwiek u mnie dobrze się sprawdza sportowa kurtka, którą normalnie nosiłam zimą (i w której normalnie nie widać, że jestem kobietą ;P). Tak samo wiązane swetry, ten, ten i ten – spokojnie dopasowują się do brzucha. Jedyna różnica – teraz wiążę je pod biustem, a nie w talii.
A Wy jakie ubrania nosiłyście, nosicie lub planujecie nosić w trakcie ciąży? Co się u Was najlepiej sprawdziło, a z czego byłyście niezadowolone? Jak w ogóle oceniacie sytuację odzieżową dla ciężarówek w PL? Co byście zmieniły? 🙂
Macie może jakieś dobre rady na ciuchy poporodowe? Co się dobrze sprawdza? Na razie wiem tylko tyle, że po porodzie brzuch będzie podobnej wielkości, co w 6m-cu i powoli będzie wracać do dawnych rozmiarów sprzed ciąży. Cała reszta jest na razie dla mnie jedną wielką niewiadomą, więc z chęcią przyjmę dobre rady;)