Kolejny karmnik i powitanie :)

 

Pora na kolejną bluzkę do karmienia – tym razem rozwiązanie mało wymyślne, ot, po prostu bluzkę można rozpiąć i w ten sposób wyjąć pierś. Przy okazji na zdjęciu z rozpiętymi górnymi guzikami dobrze widać „problem” karmników w większych rozmiarach – zobaczcie, jak wysoko sięgają.

Kilka słów o samej konstrukcji:

  • dopasowanie do biustu za pomocą półokrągłego cięcia
  • odcięcie pod biustem
  • zapięcie na środku przodu umożliwiające łatwy dostęp do piersi
  • dół bluzki z marszczeniem – w ten sposób chciałam ukryć pociążowy brzuszek. Już wiem, że takie marszczenia to słaby pomysł. Dół marszczy się w talii, ale zamiast maskować brzuszek, idiotycznie go podkreśla. A ma co podkreślać;) Może jak brzuch trochę zjedzie, to będzie to wyglądać lepiej. Na razie wolę mimo wszystko obcisłe doły. Brzuszysko widać, ale co zrobić, to normalne po porodzie;)

Przy okazji zrobię też zdjęcia pozostałych bluzek do karmienia, które uszyłam przed porodem.

A w ramach bonusu 🙂 Poznajcie Młodego: Piotruś jest sporym chłopem, w dniu porodu miał 4650g i 60cm wzrostu:)

Z serii co mnie zaintrygowało w sieci

Właśnie przeglądam sobie różne strony i sklepy poświęcone maszynom oraz akcesoriom (taki nietypowy sposób spędzania wieczoru :P) i trafiłam na info o nowej maszynie Janome, na stronie Eti. Maszyna tak mnie zaintrygowała, że aż muszę o niej napisać;) I z góry uprzedzam, że nic głębszego nie mam do powiedzenia, maszyny na żywo nie widziałam, nie szyłam na niej. Typowej recenzji nie będzie, będzie za to tylko kilka luźnych przemyśleń.

Janome 393, zdjęcie ze strony Eti.com.pl

Janome 393, zdjęcie ze strony Eti.com.pl

Bardzo zaciekawiła mnie ta maszyna – pewnie dlatego, że jest totalnie inna od wszechobecnych maszyn dostępnych normalnie na rynku. Wygląda na interesującego następcę starych, poczciwych, metalowych Łuczników.

Bardzo intryguje mnie również jakość szycia tej maszyny i jej trwałość. Wygląda sensownie/trwale 😉 Ma dość ciekawy, minimalistyczny design, podoba mi się. Cena też do przełknięcia. Pewnie przez ten wygląd i dość pancerną obudowę oczami wyobraźni widzę raczej facetów przy tej maszynie ;)))

Zwróciłam jeszcze uwagę na metalową obudowę i sztywną walizkę – znowu coś, co wyróżniało naszego starego Łucznika, a czego w nowych maszynach nie ma, a szkoda. W szczególności walizki żal.

Ciekawy model, zaiste, ciekawy 😉 Zupełnie inny od aktualnie dostępnych maszyn.

Twister ciążowy, twister karmnikowy

Kolejna wariacja na tematy twistowe. Do tego tematu podchodziłam już dwukrotnie, tu i tu. Okazało się, że twist fajnie daje radę na brzuchu ciążowym, postanowiłam więc uszyć sobie kolejną bluzkę z twistem, tym razem jednak z mocniejszym rozkloszowaniem i wydłużeniem przodu. Dzięki temu mieszczę bez problemu brzuch, zaś po ciąży w marszczeniu powinien ładnie się chować nadmiar ciałka. A przynajmniej na to liczę;)

Do bluzki dorobiłam też karmnitop, będzie jak znalazł na czas karmienia. Konstrukcja poprawiona, jednak nadal muszę jeszcze trochę, tu i ówdzie, dopasować krój.

Karmnik z kieszonką

 

Jednak pokażę Wam dwie dotychczasowe bluzki karmnikowe, jakie sobie uszyłam. Nie chcę czekać do porodu, bo jakoś młody się jednak nie spieszy i kto tam wie, kiedy to nastąpi;) Może dziś, a może za miesiąc.

Pierwsza bluzka karmnikowa z dwóch. Na razie zdjęcia na stole, na mnie będą po porodzie 🙂

W tej bluzce mamy dwie warstwy – wierzchnia zebrana tubą pod biustem, wpuszczona w pas biodrowy tworzy coś na kształt kieszonki. Plan jest taki, że to marszczenie ma maskować poporodowy brzuch. Zobaczymy, czy się sprawdzi.

Część biustowa wewnętrzna z francuskim cięciem oraz dodatkowymi, skośnymi nacięciami idącymi od podbiuścia, obok szczytu piersi. Niestety na zdjęciu trudno pokazać krój części karmnikowej:/ Postaram się to lepiej przedstawić na zdjęciach „na ludziu”.



Ze zwisem

Karmnik nr 2. Na razie zdjęcia na stole – na mnie będą po porodzie 🙂

W tej bluzce wewnętrzna, karmnikowa część rozwiązana jest tak samo jak w karmnitopie – czyli są dwie dziury na piersi. Wierzchnia warstwa luźna, zebrana tubami. Można dowolnie ustawiać tuby, w zależności od tego, jaki efekt chce się uzyskać. Zwis może być na środku lub z boku. Osobiście wolę lekką asymetrię 🙂 Zwis ma jeszcze tę zaletę, że fajnie maskuje brzuch, który po porodzie na pewno nie będzie zachwycać 😉

Karmnitop i kopertówka do kompletu

Karmnitop z dziurami na piersi. W ujęcie wepchnął się również Młody 🙂

Kopertówka w wersji normalnej, nie ciążowej, ale lekko wydłużonej. Podobają mi się proporcje figury, jakie mam w tej bluzce. A o to ciężko przy aktualnym wybrzuszeniu;) Generalnie uwielbiam ten krój, bardzo fajnie pracuje na ciążowym brzuchu, mimo faktu, że szyty jest na „normalne” figury.

Kopertówka z karmnitopem pod spodem. Lekko odsuwając dekolt można dyskretnie nakarmić maluszka.

I komplet w wersji „po prostu”. Nie lubię siebie w tak płytkich dekoltach, figura od razu staje się bardziej klocowata;)


Uszyłam już kilka bluzek do karmienia, których na razie Wam na sobie nie pokażę, bo mam do nich stanowczo za duży brzuch 😉 Bluzki mają różne opcje dyskretnego wyjmowania piersi. Do każdej z tych bluzek musiałam szyć dodatkową, „karmnikową” warstwę i pomyślałam sobie, że w sumie robię coś zupełnie bez sensu. Po co szyć bluzki w całości przeznaczone do karmienia (z resztą – ile takich bluzek musiałabym sobie uszyć i co bym potem z nimi zrobiła, po okresie karmienia?), jeśli mogę uszyć sobie topik karmnikowy, który będę mogła nosić do różnych kopertowych (i nie tylko) bluzek? Kopertowe dekolty świetnie się sprawdzają w roli karmnikowej, a tego typu bluzek mam zatrzęsienie – jak przystało na maniaczkę dekoltów;) Uszyłam więc na próbę pierwszy karmnitop, z tej samej dzianiny co kopertówkę (kocham ten krój i to, jak fajnie współpracuje z ciążowym brzuszyskiem:))). Top niestety musi mieć zabudowany dekolt, żeby zakryć stanik do karmienia – niestety w moim rozmiarze karmnik w fasonie typu plunge ciężko znaleźć;) Kopertówka ma rękawy 3/4, bo na dłuższe nie starczyło mi materiału;)

Bardzo spodobał mi się motyw osobnego topu do karmienia 🙂 Poprawiłam lekko konstrukcję i aktualnie szyję drugi – mam nadzieję, że będzie już idealny 🙂 Jeśli tak, to planuję uszyć sobie karmnitopy w pełnej gamie kolorystycznej i planuję nosić je jako dopełnienie normalnych bluzek, które mam w szafie sprzed ciąży. W ten oto piękny i prosty sposób planuję rozwiązać kwestię ciuchów do karmienia 🙂

Torba pełna skarbów dla Młodego

W każdej chwili w naszej rodzinie może pojawić się Młody, więc ostatnie pro-młode przygotowania idą pełną parą 🙂 Parę dni temu zdałam sobie sprawę, że brakuje mi torby na dziecięce niezbędniki i duperele. Moja siostra do tego celu używa torby, którą kiedyś jej uszyłam. Postanowiłam więc uszyć podobną dla naszego malucha.

Założenie projektowe było następujące: torba ma być wielka, pojemna i wygodna. Z jak największą ilością kieszonek, żeby chociaż trochę udało się zapanować nad chaosem wewnątrz torby;) Docelowo zapewne w torbie, oprócz pieluszek, ciuchów na zmianę, butelek, smoczków i wszystkich przydasiów dziecięcych, będę również nosić jakieś zabawki i swoje dokumenty;)  Torba musi więc być praktyczna.

Zakupiłam 0,5mb tkaniny na podszewkę i zamek. Resztę tkanin i dodatków wykorzystałam z tego, co miałam w szafie w przegródce z tzw. „resztkami”. Zewnętrzna warstwa torby wykonana jest z grubej bawełny (z której szyłam kiedyś żakietopłaszcz), a wnętrze z cienkiej tkaniny, imo też bawełnianej, sądząc po dotyku.

Pierwotnie planowałam uszyć torbę o kształcie księżyca, ostatecznie jednak wyszło co? Jajco;) W wersji mało napchanej górna część jaja się kładzie na dolnej części, imho całkiem fajnie to wygląda. Gdyby jednak do torby trzeba było napakować mnóstwo przydasiów, to awaryjnie mogę jeszcze wykorzystać górną przestrzeń jaja.

No i przechodzimy do clue torby – czyli kieszonek:P Jestem pod wrażeniem, że mi się chciało. Serio;) Nie znoszę szycia kieszonek. No po prostu mam alergię do kieszonek wszelkiej maści, to jest najbardziej irytujący detal szyciowy ever;) I jeszcze w takiej ilości. Ale co zrobić – praktyczna torba MUSI mieć kieszonki, a im ich więcej tym lepiej. Mam więc, oprócz głównej kieszeni torby, następujące kieszonki:

  • dwie zewnętrzne, na rzep
  • jedną wewnętrzną zapinaną na zamek, a w niej, w środku, kolejną kieszonkę
  • na kieszonce wewnętrznej z zamkiem naszyłam dwie kieszenie – jedną małą, na rzep i drugą dużą, wypukłą, na coś większego.

Kieszenie mają wewnętrzną stronę wykończoną drugim materiałem, więc jeśli kieszonka z zewnątrz jest beżowa, to wewnątrz ma kolorową podszewkę i na odwrót. Całkiem fajnie wyszło;) Żałuję, że nie miałam w domu większej ilości małych zamków, bo aż się prosi o jeszcze jedną kieszonkę na zamek, taką w sam raz na portfel. Teraz musi wystarczyć kieszonka na rzep.

Torba ma długi pas do wiązania. Długość wiązania można dowolnie regulować. Osobiście lubię, jak torba wisi mi na biodrze, tak też ją na razie związałam.

Generalnie jestem bardzo zadowolona z tej torby, podoba mi się 🙂 Co jest rzadkością, jeśli chodzi o szyte przeze mnie nie-ciuchy. Myślę, że torba będzie się dzielnie spisywać i z godnością nosić zyliardy dzieciowych przydasiów 😛

Torbę szyłam bez wykroju, „na oko” – nie jest więc idealnie symetryczna i wyważona. A wielkość kieszonek odpowiada ilości tkaniny podszewkowej, którą kupiłam – kieszonek jest więc tyle, ile udało się wyciąć z 0,5mb tkaniny, po odjęciu wnętrza jaja;)

I na koniec sesja zdjęciowa:)

Widok torby w wersji złożonej:

I rozłożonej, z przodu:



I z tyłu:

Kieszonki z tyłu, na rzep, z kontrastową podszewką:

Wnętrze (czyli zagłębie kieszonkowe:)))

Główna, wewnętrzna kieszonka na zamek. Z jednej strony, na zewnątrz, ma doszytą pojemną kieszeń.

Z drugiej, ma małą kieszonkę na rzep. W środku zaś jest jeszcze jedna kieszonka, normalna.

A tak prezentuje się w zwisie;)

Oprócz torby uszyłam ostatnio jeszcze bluzki do karmienia, ale je pokażę Wam pewnie dopiero po porodzie, jak brzuch mi trochę zjedzie. Bluzki nie uwzględniają 9m-c brzucha i aktualnie leżą lepiej na Wojtasie, niż na mnie;)

Smerfne retro

Sukienka popełniona jakiś czas temu. Pora ją pokazać;)

Na Oli wygląda imho całkiem fajnie – ma dobre proporcje i ładnie podkreśla jej figurę. Sukienka ma jednak jedną podstawową wadę – wygląda fajnie tylko na Oli, a mówiąc dokładniej – na figurze takiej, jaką ma Ola. Na innej figurze nie wygląda już dobrze, raczej smutnie, nieproporcjonalnie, po prostu słabo.

Mam więc dość mieszanie odczucia – z jednej strony podoba mi się na Oli, ale z drugiej strony nie widzę w niej większego potencjału.

Dlaczego ciuchy ciążowe są bez sensu;)

W trakcie ciąży popełniłam kilka ciążowych ciuchów, z czego większość uważam za porażki. Wyglądam w nich jak wieloryb, nie podobam się sobie w ogóle. I przyznam szczerze, że oprócz żakietu, z „ciążowych” ciuchów raczej nie korzystałam. Grzecznie leżą sobie w szafie, a ja tymczasem noszę moje wcześniejsze, dzianinowe ciuszki, które w zależności od stopnia rozciągliwości towarzyszą mi do dziś lub dzielnie dawały radę do końca drugiego trymestru 🙂

Pora więc na małe podsumowanie: na dzień dzisiejszy w biuście mam 110cm w staniku, talii nie posiadam, na wysokości pępka mam 113cm;) Biodra – 103cm.  Większość prezentowanych ubrań mam z czasów przedciążowych, więc są w rozmiarze 36oo/ooo. Jeśli jest inaczej, to napiszę. Zdjęcia były robione w 35tc, przy czym młody ma już ponad 3kg i zgodnie z info od lekarki w każdej chwili może się urodzić – więc to ostatni moment na ciążowe sesje;)

To teraz tytułem wstępu krótkie info o ciuchach, które były dobre kiedyś, a już nie są. Na początku ciąży namiętnie nosiłam wszystkie moje sukienki – bardzo drażniły mnie jakiekolwiek paski na wysokości brzucha, więc spodnie poszły w odstawkę. To była pierwsza zima, którą przechodziłam w sukienkach i pończochach 😛 Do końca drugiego trymestru nosiłam sobie ciuchy uszyte z grubszych dzianin i takie z podwójnym panelem, np. Skubika i Małą. Mała dzielnie dała radę na imprezie rodzinnej, kiedy byłam na początku 7m-c ciąży. Teraz w nią już nie wejdę, nie ma opcji 😉 W Kiesce brzuch ciążowy wygląda dziwnie (połączenie brzucha i kieszonek jest dość intrygujące;)), więc szybko moja prywatna kolekcja Kiesek powędrowała do kartonu. Tak samo Skołowana i inne sukienki, w tym Skunks, który bardzo szybko zrobił się za wąski w brzuchu. Ta czerwona długo dawała radę, zaszewki fajnie podkreślały brzuszek 🙂

A teraz czas na te ciuchy, które świetnie cały czas dają radę 🙂

Zaczniemy od moich ukochanych sukienek, w których przechodziłam praktycznie całe lato – nosiłam je na okrągło. Są przewygodne, milutkie w dotyku, przewiewne i bardzo fajnie rosną razem z brzuchem. Kopertowy krój góry dobrze równoważny spory brzuch. Ich długość i poziom roznegliżowania umożliwiały mi przetrwanie największych upałów;)

Sukienka dzianinowa pejzażowa;) Uwielbiam ją za długość. Może i wyglądam w niej teraz karykaturalnie (kto by widział ciężarną w mini;)), ale jest przewygodna i idealna na upały.

Kiecka Tubowa w liście, 38oo/ooo. Dzielnie dawała radę na weselu;) Z limonkowym żakietem tworzyła bardzo fajny duet 🙂

I Kiecka Tubowa w łapki, 36oo/ooo.

Do Kiecek Tubowych mam dwie uwagi – wolę mocniej dopasowane doły. Luźniejszy dół wisi na brzuchu, przez co brzuszek wygląda bardziej topornie. No i zdecydowanie wolę krótsze kiecki;)

 

Teraz pora na bluzki. Tutaj ważną cechą jest długość – ze względu na wielkość brzucha lepiej sprawdzają się teraz te najdłuższe modele. Francuzka jest super, ale ze względu na temperatury leży sobie jeszcze w szafie.

Kopertówki noszę bardzo często. Marszczenia fajnie układają się na brzuchu, a kopertowy dekolt dodaje sylwetce lekkości – uwielbiam ten model:)

Dzwonek o dziwo dobrze się rozciąga na brzuchu, ale długość ma na styk. Do pierwszych upałów nosiłam Dzwonki bardzo często, teraz czekają w szafie na ochłodzenie.

I na koniec mega ciążowa bluzka 😀 Dwulicowe (mam w swojej szafie tuby i spaghetti, w wieeeelu kolorach i różnych rozmiarach – od 36o/oo do 38oo/ooo – uwielbiam ten model :)))) sprawdzają się po prostu GENIALNIE! Są długie, więc zakrywają cały brzuszek, odcięcie pod biustem i kopertowy dekolt z przodu i tyłu dodają sylwetce lekkości. Brzuszek jest fajnie podkreślony. Prawdę mówiąc całe lato przechodziłam w sukienkach i dwulicowych – na okrągło 🙂 Aha, nie sugerujcie się kolorem bluzki na zdjęciu, mój szalony aparat nadał jej dość trupiaszczą barwę. Normalnie jest zupełnie inna;)

Jak widać – dzianiny rządzą 😉

Z ciuchów „dolnych” bardzo dobrze sprawdziły się spódniczki na szerokich gumkach, które nosiłam pod brzuchem. Jedną widzicie na zdjęciach, a druga to ta. Jeansy ciążowe już są trochę za wąskie w brzuchu, więc z nich nie korzystam, jeśli nie muszę. O dziwo udało mi się przetrwać ciążę bez szycia dodatkowych spodni i spódnic 🙂 A te spódnice na gumkach spokojnie będę mogła nosić po ciąży – i to mi się bardzo podoba. Nie znoszę szycia ciuchów „na chwilę”.

Podsumowując: jeśli jesteście na początku ciąży lub planujecie ciążę, osobiście odradzam kupowanie specjalnych ciążowych ciuchów. Moim zdaniem o niebo lepsze są dzianinowe bluzki i sukienki, które rosną razem z brzuchem. Ważna jest tylko długość, żeby nie świecić gołym brzuchem;) Całą ciążę spokojnie można przechodzić mając spódnice na szerokiej gumie, które można też używać po ciąży. Moją ciążową szafę zamykają jeansy z pasem, które są jedynym ciążowym ciuchem, który sobie kupiłam i przy okazji są najdroższym ciuchem w mojej ciążowej szafie. Jednocześnie są najgorsze pod względem jakości. Cóż, czego się spodziewać, mało zaskakujące:/

Na koniec jeszcze jedna myśl – prezentowany powyżej zestaw sprawdził się u mnie, czyli w przypadku ciąży, gdzie końcówka przypada na najcieplejszą porę roku. Zapewne jeśli ktoś ma termin na zimę, to sytuacja ciuchowa może się lekko zmienić, bo bez płaszcza ciążowego może być trudno. Aczkolwiek u mnie dobrze się sprawdza sportowa kurtka, którą normalnie nosiłam zimą (i w której normalnie nie widać, że jestem kobietą ;P). Tak samo wiązane swetry, ten, ten i ten – spokojnie dopasowują się do brzucha. Jedyna różnica – teraz wiążę je pod biustem, a nie w talii.

A Wy jakie ubrania nosiłyście, nosicie lub planujecie nosić w trakcie ciąży? Co się u Was najlepiej sprawdziło, a z czego byłyście niezadowolone? Jak w ogóle oceniacie sytuację odzieżową dla ciężarówek w PL? Co byście zmieniły? 🙂

Macie może jakieś dobre rady na ciuchy poporodowe? Co się dobrze sprawdza? Na razie wiem tylko tyle, że po porodzie brzuch będzie podobnej wielkości, co w 6m-cu i powoli będzie wracać do dawnych rozmiarów sprzed ciąży. Cała reszta jest na razie dla mnie jedną wielką niewiadomą, więc z chęcią przyjmę dobre rady;)

Bluzka do karmienia z supełkiem

Pora zacząć cykl bluzek do karmienia;) Na początek zacznę od bluzki, która swój potencjał pokazała ponad rok temu, zupełnie przypadkiem.

Motyw jest bardzo prosty – obszerna woda, którą zawiązuje się na supełek. Rozwiązanie proste i wygodne. Dekolt wychodzi zabudowany, więc nie wystają golfiaste karmniki. Dodatkowo po rozplątaniu supełka brzuch nadal jest zakryty, co jest szalenie ważne po ciąży. Coś mi mówi, że mój brzuch będzie potrzebował spooooro czasu na powrót do dawnej formy, więc wszelkie rozwiązania zakrywające i maskujące brzuch są koniecznością.

Mam już jedną taką bluzkę, o :

O dziwo nadal się w nią mieszczę 😛 A przybyło mi „zaledwie” 17kg;)

Uszyłam sobie jeszcze jedną, z grubszej dzianiny, w większym rozmiarze:

Grubsza dzianina okazała się być bardzo złym pomysłem, bo supełek nie wychodzi już taki zgrabny, jak przy wrzosowej. Modelka też mniej zgrabna niż przy wrzosowej, więc można stwierdzić, że jaka modelka, taki supełek ;P

Generalnie z supełkowego kroju jestem bardzo zadowolona i nie wykluczone, że uszyję sobie jeszcze jedną bluzkę na bazie tego kroju, ale z cienkiej dzianiny 🙂