PSYCHOdelicznie

Koszula z bardzo psychodelicznego materiału w kropki:P 100% bawełna, więc jest bardzo miły w dotyku. Wykonana wg najnowszej konstrukcji (trochę zmieniłam poprzednią, bo jak się okazało w trakcie użytkowania ciuchów, miała pewne błędy;)), rozmiar 34ooo. Zapinana na guziki, rękawy – bufki. Dzisiaj zdjęcia w odcieniach szarości – słońce ostro świeci i zdjęcia wyszły za żółte;) Z resztą – w takiej wersji chyba nawet lepiej widać kontrasty:)

Zalety:

  • bardzo fajnie leży:D
  • rękawy bufki – jedne z moich ulubionych:)
  • niebanalny, dość kontrowersyjny wzór. Na pewno rzuca się w oczy;)
  • można nosić zapiętą pod samą szyję lub trochę bardziej na luzie. Wybieram wersję rozpiętą – tak imo wygląda lepiej

Wady:

  • wg mnie brak, wg mojego brata pewien detal powinnam zmienić. Intryguje mnie, czy ktoś jeszcze to zauważy:P
  • nie mogę patrzeć na siebie w lustrze – kropki nakładają się na siebie, „pływają” i tworzą niesamowicie psychodeliczny obraz:P Ciekawe, czy mój astygmatyzm ma coś z tym wspólnego;P

Konstrukcja:

  • zaszewka konstrukcyjna piersiowa zamieniona na marszczenie
  • szew z tyłu
  • rękawy typu bufki, zakończone małymi mankiecikami
  • kołnierz wykładany, bez stójki. Następnym razem zrobię jednak ze stójką, bo taki się dość ciężko szyje;)

Szycie:

  • szyje się całkiem przyjemnie
  • ciężko się wszywa kołnierz bez stójki. Niby mniej elementów, ale trzeba się wykazać większą precyzją szycia
  • bufki wszywa się bezproblemowo:)

Karmnik

Dzisiaj pokażę pierwszą bluzkę z cyklu karmników. Idea tego typu bluzek jest taka, żeby móc karmić dyskretnie i zarazem wygodnie:)

Bluzka nr 1 wygląda tak:

Bluzka do karmienia, wykonana z lejącej, szarej dzianiny. Rozmiar 38ooo – czyli Wery:)

Zalety:

  • można karmić dyskretnie. Służą do tego specjalne „otwory”, znajdujące się w wewnętrznej części górnego przodu. Otwory przykryte są przymarszczanymi pod biustem trójkątami, które wiąże się na szyi. Jeśli chcemy karmić, to rozwiązujemy trójkąty, odchylamy jeden i mamy pierś widoczną (pokazane na ostatnim zdjęciu)
  • nie widać brzucha w trakcie karmienia
  • nie defasonuje się dekolt od wyjmowania piersi „górą”

Wady:

  • „dziury” na piersi robiłam totalnie na czuja – wszak to pierwsza tego typu bluzka;) Więc jak nie trudno się domyśleć, zrobiłam je źle. Są za duże. Na rysunku wszystko wyglądąło OK, ale nie przewidziałam tego, że w trakcie ruchu trójkąty będą się przesuwać względem wewnętrznej warstwy – niestety widać było kawałki „dziur” pod pachami. Przyszyłam więc część trójkątów do wewnętrznej warstwy bluzki, a w przyszłości zrobię mniejsze dziury:)
  • trochę się podnosi góra przodu. Co ciekawe, gdyby nie wiązać trójkątów, to by wszystko dobrze leżało. Intrygujące;) Chyba za mocne związanie na szyi powoduje ciągnięcie góry – innego wytłumaczenia nie widzę. Bo materiału na biust jest pod dostatkiem;)
  • nie podobała mi się współpraca między materiałem, a maszyną mamy. Źle się szyło:P

Konstrukcja:

  • na początek skonstruowałam zwykłą bluzkę, uwzględniając rozciągliwość dzianiny
  • potem odcięłam przód na wysokości podbiuścia
  • następnie powstały dwie niezależne części: przymarszczane trójkąty oraz góra z „dziurami”
  • dziurawa część jest podwójna – dzieki temu nie miałam problemu z wykończeniem dekoltu i „dzur”

Szycie:

  • szyje się dość szybko, ale bardzo ciężko. Niestety maszyna do normalnego szycia nie wyrabia przy takim lejącym, rozciągliwym materiale. Łączenie szwów – no problem. Ale już podwijanie brzegów czy stebnowanie to horror:P Aż się prosi o jakiegoś fajnego overlocka:D
  • w szwach ramion wszyłam satynowe tasiemki – po to, by ramiona się nie odkształciły

 

Na koniec maly bonus:P

Mając taką bluzkę i dość dużego (oraz inteligentnego;P) szkraba, siostra musi mieć się na baczności. Chrześniak doskonale wie, co trzeba zrobić, żeby dostać się do żarcia:)

Mr. & Mrs. Smith

My na całe szczęście nie dostaliśmy zlecenia na zabicie siebie nawzajem, ale żeby utrzymać śmiertelny klimat, Wojtek postanowił uraczyć Was zabójczym uśmiechem:P

Dzisiaj prezentujemy dwie marynarki uszyte z szarej, grubej gabrdyny, na podszewce. Obie marynarki zapinane są na jeden guzik. Ponieważ jest to notka podwójna, nie będę opisywać ubrań tak jak zwykle, tylko trochę inaczej:) No to zacznamy!

 

Pan Kowal:

prezentuje marynarkę uszytą specjalnie na jego wymiary. Pierwszy raz w życiu konstruowałam marynarkę męską. Kolejność wykonywania prac i sama konstrukcja wygląda inaczej: u kobiet konstruuje się zaszewkę piersiową, u mężczyzn (kto zgadnie?:P) – brzuszną:D Po raz kolejny okazało się, że w moim otoczeniu nie ma osób typowych:P Szanowny Narzeczony, grający obsesyjnie w piłkę nożną oraz biegający od czasu do czasu maratony, dysponuje sporo większymi pośladkami w stosunku do górnej partii tułowia, niż przewidują wszelkie tabele. Nie obyło się więc bez przerabiania konstrukcji podstawowej;) Wygląd marynarki zależał od Wojtka, zaokrąglenia zgodnie z życzeniem, typ kieszonek również:) Oto jak prezentuje się Wojtek w wersji luzackiej:

oraz bardziej formalnej, z guzikiem zapiętym:

jak widać, na zewnątrz uszyłam mu kieszenie wpuszczane z patkami 🙂 Wygląd z boku:

Czas na detale:) Oto i kieszonka:

oraz patrząc na to lekko ekshibicjonistyczne zdjęcie, możemy zobaczyć jak wygląda podszewka. W ostatniej notce z cyklu kurs szycia pokazałam Wam jak się szyje taką wpuszczaną kieszonkę w podszewce🙂 Z drugiej strony pojawia się naszywana kieszonka, uszyta z myślą o komórce.

Marynarka zajęła mi sporo czasu. Dużo cierpliwości i dokładności wymagało wykonanie obliczeń i konstrukcji męskiej (w książce jak zwykle były błędy i musiałam je wyłapywać i poprawiać). Samo szycie również było dość czasochłonne, jak to marynarka;) Kieszonki wymagają precyzji i skupienia, reszta idzie o wiele szybciej 🙂 Na szczęście Wojtkowi marynarka przypadła do gustu, więc ilość poświęconego czasu nie gra roli:D

 

Pani Kowal:

prezentuje żakiet wykonany w rozmiarz 34ooo, konstrukcja własna. Żakiet na podszewce, zapinany w talii na 1 guzik.

Miałam ochotę na krągłości;) Więc są: zaokrągliłam kołnierz oraz przód żakietu. Równolegle do linii dołu biegnie linia nakładanej kieszeni, lekko przymarszczanej. Pionowe cięcie kryje zaszewkę piersiową oraz dopasowuje do talii. Z przodu i z tyłu, na wysokości talii, pojawia się pionowe cięcie. Konstrukcja z odciętym boczkiem – brak szwu bocznego. Rękawy standardowe, jak najbardziej proste:)

Z boku żakiet prezentuje się tak:

A z tyłu tak:

Detal – kieszonka:

Oraz moja wszywka rozmiarowa:D Oprócz funkcji informacyjnej, pełnią również rolę wieszaczka:)

Szycie tego żakietu zajęło mi więcej czasu, niż zwykle. Powód: dużo małych elementów;) Na początek trzeba było to wszystko wykroić, później podkleić flizeliną, a na koniec pozszywać. Podszewka jest skrojona inaczej: bez tych wszystkich podziałów na piony i poziomy – uszycie jej poszło błyskawicznie. Nie ukrywam, iż trochę czasu zajęło mi też wykonstruowanie żakietu i… kieszonki. Długo się zastanawiałam jak powinna wyglądać, żeby się dobrze układała przy lekkim przymarszczeniu:)

 

Na koniec, dwa zdjęcia z czasu szycia:) Obie marynarki szyłam równocześnie, więc są prawie na tym samym etapie zaawansowania:) Tutaj mamy skończoną warstwę wierzchnią u mnie oraz rękawy do wszycia u Wojtka:

Zaś tutaj mamy gotowe podszewki, czekające na wszycie i wykończenie:)

Uff, trochę się namęczyłam, ale warto było:) Jestem bardzo zadowolona z efektu:)

Topienie Marzanny

Ponieważ dziś wypada pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, postanowiłam powitać ją bardzo gorąco odpowiednio skąpym ciuchem;) Oto sukienka – tuba, uszyta z dzianiny przedstawiającej rzekę, łódkę, domki, słońce, niebo itd. – ogólnie takie sielskie klimaty. Poprzednio już prezentowałam bluzkę uszytą z tego materiału – pamiętacie może wiosenne pejzaże? 🙂 Sukienkę konstruowałam samodzielnie, rozmiar 34ooo.

Zalety:

  • zawse chciałam mieć taką sukienkę, ale te dostępne w sklepie zawsze nie chciały ładnie leżeć:P
  • odpowiednia długość – mini:)
  • coś mi mówi, że latem będę bardzo często w niej chodzić:P
  • wewnątrz znajduje się pseudo stanik – tzn. druga warstwa dzianiny (białej) zakończonej grubą gumą leżącą pod biustem. Góra również zakończona jest wąską gumką, dzięki czemu sukienka się nie zsuwa. Jako ciekawostka: w tubach dostępnych w normalnych sklepach guma, która miała teoretycznie leżec pod biustem, u mnie leżała na biuście w całości. Wyglądało to głupio i było szalenie niewygodne.
  • lekkie marszczenie na środku dekoltu, dzięki czemu przód nie jest taki prosty:)
  • genialny wzór:D Ten materiał jest szalenie pozytywny:)

Wady:

  • ze względu na kształt dekoltu, bez straplessa się nie obędzie.
  • trzeba bardzo uważać podczas zakładania sukienki. Bardzo łatwo ją lekko przekręcić i wtedy nie leży symetrycznie:) Właśnie widzę, że do zdjęć też założyłam krzywo:P Widać to po środkowym marszczeniu;)
  • ponieważ wzór nie jest równy na całej długości, szwy boczne przypominają dzieło szalonego artysty:P

Konstrukcja:

  • nie mam doświadczenia w szyciu z elastycznych tkanin, więc ta sukienka była konstruowana na czuja. Na początku wyszła mi za duża i musialam poprawiać. Efekt jednak mnie bardzo zadowala:)
  • przód na wysokości piersi jest lekko przymarszczony w szwie bocznym – dzięki temu udało mi się uzyskać dodatkową przestrzeń na biust

Szycie:

  • szyje się bardzo szybko i przyjemnie
  • nauczyłam się szyć podwójną igłą:P

Kieszonka wpuszczona w podszewce

Dzisiaj mam dla Was coś z kursu szycia:) W tej notce pokażę jak uszyć wpuszczaną kieszonkę w podszewce. Szyje się dość podobnie jak kieszonki wpuszczane z patkami lub bez.

Pokazuję jak uszyć tego typu kieszonkę na marynarce, którą sama wykonstruowałam, nie ma więc linii pomocniczych (szyję z równym brzegiem) – może to być pewne utrudnienie, ale myślę, że ze zrozumieniem głownej idei nie powinno byc problemu:)

1.  Na lewej stronie podszewki, na wysokości gdzie ma się znajdować kieszeń, naklejamy dość szeroki pasek flizeliny – dzięki temu podszewka będzie bardziej odporna na obciążenia i kieszeń nie wyrwie się po tygodniu użytkowania;)

 

2. Na prawej stronie przypinamy prawą stroną zaprasowaną na pół patkę kieszeni. WAŻNE! Zaczynamy od samej linii brzegu, jeśli chcemy, by kieszeń zaczynała się równo z linią wszycia podszewki. Szycie zaczynamy od początku linii przodu do ok. 1cm od końca patki.

 

3. Nadal jesteśmy na prawej stronie podszewki. Teraz powyżej linii szycia przypinamy jedną część worka kieszeni. Prawa część worka leży na prawej podszewki. Kieszeń kierujemy w górę.

Podnosimy do góry patkę (tak będzie docelowo leżeć) i poprawiamy ułożenie szpilek. Muszą leżeć IDEALNIE na linii końca patki. W przeciwnym razie kieszeń nie będzie perfekcyjnie równo:)

Rozpoczynamy szycie znów od linii przodu i kończymy również ok. 1cm od końca worka kieszeni, DOKŁADNIE na wysokości punktu, w którym zakończyliśmy poprzednio przyszywanie patki (czerwone strzałki).

 

4. Teraz pora na przyszycie drugiego worka kieszeni. Przypinamy prawą stroną do zapasu patki, od środka.

Wywijamy, zszywamy na całej długości.

Oczywiście tę część worka kieszeni można przyszyć o wiele wcześniej do patki – na samym początku. Wtedy zamiast przyszywania samej patki do podszewki, przyszywamy komplet: patka+worek. Mamy o jeden widoczny szew mniej, ale łatwiej się pogubić;) Dla początkujących oraz tych o słabych nerwach polecam zdecydowanie sposób, który prezentuje na blogu:)

5. Rozcinamy podszewkę pomiędzy liniami przyszycia patki oraz górnej części worka kieszeni. Tniemy (linia przerywana) od linii przodu poziomo i potem, ok. 1-2cm od miejsc zakończenia szwów, po skosie. Rozcinamy aż do końca wszycia patki i kieszeni (strzałki). Jeśli nie skończymy rozcięć idealnie na wysokości końców szwów, to kieszeń nie będzie chciała się ładnie wywinąć.

Wywijamy. Układamy patkę do góry, kieszenie kierujemy w dół. Spinamy szpilką na linii przodu, żeby kieszeń się nie rozjeżdżała.

6. Układamy równo trójkącik (zaznaczony na czerwono) i przyszywamy go do zapasów patki i worka kilka razy. Ważne! Szycie należy zacząć i skończyć dokładnie w miejscach, gdzie kończą się szwy patki i worka. W przeciwnym razie kieszeń nie będzie dobrze wyglądać – pojawią się wybrzuszenia lub dziury;) Ten moment jest dość trudny i wymaga cierpliwości.

 

7. Układamy na sobie prawymi stronami worki kieszeni. Nie zdziwcie się, że górna część jest krótsza – jest to jak najbardziej normalne, ponieważ przyszywa się ją powyżej patki (szerokość zależna od szerokości patki), a dolną część kieszeni przyszywa się do zapasu patki – więc poniżej jej linii wszycia w podszewkę. Spinamy worek na płaskim podłożu, odcinamy nadmiar dolnej części i zszywamy. Można po raz kolejny przeszyć trójkącik (ja tam robię;)). Warto również zszyć kieszeń dwa razy – drugi raz odsunąć o kilka mm – dzięki temu będzie ona bardziej wytrzymała. Do zszycia polecam też użyć bardziej trwałych ściegów:)

 

8. Na koniec przyszywamy kieszeń do podszewki na wysokości linii przodu fastrygą lub ściegiem prostym o długości 4mm i rozprasowujemy kieszeń.

 

Gotowa kieszonka w wersji surowo-podszewkowej…

… i w skończonej marynarce:)

Jeśli macie jakiekolwiek pytania bądź uwagi – piszcie:)

Wasze wymiary – podejście drugie;)

Kilka rzeczy nie daje mi spokoju i chciałabym Was poprosić o wypełnienie nowej tabeli. Powtarza się obwód talii i biustu – czyli wymiary potrzebne do przyporządkowania „mojego” rozmiaru. Wszystkie pomiary proszę robić w najczęściej noszonym staniku.

Nowe pomiary to:

  1. obwód ręki. Mierzone w najszerszym miejscu, w „bicu” 🙂 Orientacyjnie można przyjąć, że na wysokości biustu. Ten wymiar potrzebuję ze względu na duuużą różnicę w obwodzie ręki mojej a mojej koleżanki, dla której szyłam bluzkę. Intryguje mnie, czy przypadkiem w moich konstrukcjach nie zrobiłam za wąskich rękawów, które będą leżeć dobrze tylko na mnie, a na innych już niekoniecznie.
  2. wysokość wierzchołka piersi – czyli odległość od wierzchołka piersi do linii talii mierzone w PIONIE – czyli prostopadle do podłogi (wymiary, które mi wyszły na podstawie poprzedniej tabeli były delikatnie mówiąc zbyt rozbieżne:P Ciekawi mnie, czy tym razem wyjdą sensowniejsze liczby)
  3. wysokość zawieszenia biustu – czyli odległość od talii do podstawy biustu

Bardzo pięknie proszę o wpisywanie się do nowej tabeli. Zapewniam całkowitą anonimowość i dozgonną wdzięczność za pomoc:)

Gorsetowa mgiełka

Zrealizowałam pierwszą bluzkę na gorset, którą prezentowałam wraz z innymi projektami. Rozmiar 34ooo, czyli na mnie:) Wykonana z przezroczystego, białego materiału w ciemnogranatowe kwiaty. Wiązana w talii.

Na wstępnie powiem jeszcze do czego ta bluzka ma służyć:) Ogólnie bardzo lubię gorsety, czasem chciałabym założyć je również na jakąś imprezkę. Sam gorset jest zbyt wyzywający, ale pod ładną, zwiewną bluzeczką? Czemu nie:) Główne kryteria, jakie musi spełniać taka bluzeczka to: lekka przezroczystość (żeby było widać gorset), lejący, plastyczny materiał, maksymalnie uproszczony krój oraz taki dekolt, żeby było widać co najmniej perełkę od gorsetu:)

Zalety:

  • idealny poziom przezroczystości: zakrywa gorset tak w 50%, o to mi chodziło:D
  • uwielbiam ten materiał, jest niezwykle piękny i miły w dotyku… Fakturą trochę przypomina jedwab – sama do końca nie wiem, co to jest, niby bawełenka, ale podejrzanie „szlachetna”… 🙂 Świetnie pasuje do jedwabiu, z którego jest wykonany gorset:)
  • można nosić w wersji zawiązanej lub puszczonej luźno.
  • w sam raz na letnie imprezki:)

Wady:

  • na razie niczego nie zauważyłam:) Może wyjdzie coś w trakcie użytkowania, wtedy dopiszę:)

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię ramion
  • poszerzone ramiona (zabieg celowy: chciałam podkreślić klepsydrowatość figury oraz wcięcie w talii modelowane przez gorset:))
  • marszczenie na ramionach z przodu i tyłu
  • brak zaszewek dopasowujących do talii, zamiast tego pojawia się wiązanie

Szycie:

  • mniej czasu zajmuje same szycie niż przygotowanie do szycia (wykrojenie, pospinanie szpilkami i te sprawy;))
  • podwijanie brzegów wymaga cierpliwości i staranności; najgorsze są zdecydowanie rękawki;)

Jestem szalenie zadowolona z tej bluzeczki, coś mi mówi, że uszyję sobie jeszcze ciemną wersję do czarnego gorsetu:D Tylko muszę upolować jakiś ładny materiał:)

 

 

Wyróżnieniowo:)

Od Vivictorii, autorki bloga bag_lady dostałam takie oto wyróżnienie:

Dziękuję ślicznie! 🙂 Zgodnie z treścią notki na jej blogu, zasady przekazywania tego wyróżnienia są takie:

  1. podziękować osobie, która je podarowała (done)
  2. podlinkowac ją na swoim blogu (done)
  3. podarować 10 osobom
  4. wyróżnione osoby podlinkować
  5. poinformować je w komentarzach

Czas więc zrealizować punkty 3-5. Chciałabym wyróżnić osoby szyjące oraz tworzące przeróżne cuda:) Porządek alfabetyczny:

Przy czym muszę napisać, że bardzo chętnie dorzuciłabym jeszcze inne blogi. Niestety limit wynosi 10, zaś z drugiej strony nie ma sensu powtarzać tych, które już dostały wyróżnienie od Vivictorii:)

Biel dla zepsutej kobiety:P

Bluzka z białej etaminy (tak, już ostatnia:)), z rękawami 3/4, zapinana na zielone guziki. Rozmiar 38oo. Bluzka szyta na specjalne zamówienie tytułowej zepsutej kobiety:)

Zalety:

  • rękawy 3/4 z regulowaną szeorkością na dole: można je nosić zapięte poniżej lub powyżej łokcia
  • kolorowe guziki: zgodnie z zamówieniem w odcieniu butelkowej zieleni 😛
  • nic więcej nie przychodzi mi do głowy, nie ja w tym będę chodzić:)

Wady:

  • bluzka lekko rozchodzi się w biuście. Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że krój zakłada wyższe umiejscowienie czubka piersi. W efekcie pierś znajduje się tam, gdzie bluzka zaczyna się zwężać, zaś maksymalna pojemność bluzki przypada wyżej. Może to równiez wynikać z faktu, że nasza zepsuta modelka jest kobietą niezwykle wysoką 🙂 Następnym razem będzie trzeba zobaczyć jak leżą rozmiary 36ooo i 38ooo 🙂
  • lekko odstaje dekolt. Bluzka była szyta kiedy jeszcze nie wiedziałam, że trzeba trochę zmienić krój przy powiększaniu dekoltu:)

Konstrukcja:

  • zaszewka piersiowa przeniesiona na linię rękawa
  • poszerzone rękawy, zakończone na dole mankiecikami i lekkim przymarszczeniem. Dwa guziki – można regulować szerokość mankietów, w zależności od tego, czy rękawy mają się kończyć nad czy pod łokciem
  • brak szwu środkowego tyłu, zaszewki normalne

Szycie:

  • szyje się dość łatwo, aczkolwiek pliska zapięcia jest męcząca – kilka razy ją poprawiałam i nadal nie jest idealnie:P

Komedia pomyłek

Cóż, pora przedstawić moją wielką porażkę:P Było jeszcze gorzej, na szczęście pewien error udało mi się naprawić, ale o tym zaraz;)

Bluzka z białej etaminy – przedostatnia – jeszcze jedna czeka na publikację i potem kończę na jakiś czas z bialymi koszulami, obiecuję:P Skończył mi się ten materiał, teraz kupię inny kolor (pewnie czarny;))) Rozmiar na mnie, czyli 34ooo [62-66 talia i 91-95 biust]. W tym momencie chciałabym powiedzieć słowo o rozmiarówce, jaką wprowadzam w celach porządkowych:) Cała rozmiarówka podana jest tutaj, zaś główna idea jest taka, że do określonego obwodu talii (rozmiar główny, np. 36) przyporządkowane są 3 poziomy „biuściastości” (rozmiar poboczny – ilość kropek). Dotychczasowe bluzki były szyte na rozmiar 34ooo i cały czas dopracowywałam ten rozmiar. W najbliższej przyszłości chcę poszyć trochę ubrań w innych rozmiarach i zobaczyć, czy na innych kobietach moje bluzki leżą dobrze, czy też źle;)

Zalety:

  • świetnie leży to odcięcie pod biustem:) Trochę się bałam, że umiejscowiłam je źle, ale jak widać niepotrzebnie
  • całkiem nieźle wygląda przymarszczenie pod biustem
  • trójkątny dekolt z tyłu – lubię trójkątne dekolty:D
  • ozdobiłam bluzkę małym haftowanym motywem na podłożeniu dołu i rękawów:)

Wady:

  • odstaje dekolt. Już wiem dlaczego – dzięki Hanutka!!! Niestety nie jestem w stanie tego poprawić bez prucia całego przodu, więc zostanie tak, jak jest… Nie lubię pruć… 😉 Efektem ubocznym odstawania dekoltu jest zjeżdżanie ramion w trakcie ruchu. Cóż, bluzka nadaje sie tylko do stania na baczność:P Zdjęcie z tyłu świetnie pokazuje jak się wszystko rozjeżdża, zaś na zdjęciu nr 2 pokazałam jak powinien leżeć dekolt;)
  • brak zaszewek na plecach owocuje pięknym worem na wysokości talii. Jednak zaszewki są niezbędne przy takim sztywnym materiale…

Konstrukcja:

  • bluzka odcinana pod biustem, pierwotnie miała być jedna zwykła zaszewka piersiowa idąca od plisy pod biustem. Niestety wyglądało to beznadziejnie – tworzył się obrzydliwy dziubek (wyglądało to jak miejsce na sterczący sutek:P Nigdy w życiu bym w czymś takim nie wyszła z domu:P). Problem rozwiązałam zamieniając prostą zaszewkę na przymarszczenie – teraz jest imo o niebo lepiej
  • brak zaszewek dopasowujących do talii na przodzie i tyle. O ile przód wygląda OK, to tył leży fatalnie
  • trójkątny dekolt z przodu i tyłu bluzki. Niestety odstają:P
  • rękawy krótkie, podstawowe

Szycie:

  • szyło by się o wiele przyjemniej, gdyby po drodze nie pojawiło się tyle wątpliwych niespodzianek:P
  • ogólnie bluzka dość prosta, jedyny trudniejszy detal to plisa dekoltu, ale ona wymaga bardziej cierpliwości i dokładności niż wiedzy tajemnej pt. jak uszyć x (tu wstaw odpowiedni detal) 🙂

Ogólnie nie jestem zadowolona z tej bluzki. Jedynym plusem jest to, że się nauczyłam jakich zaszewek unikać oraz jak poprawnie kształtować dekolt, żeby nie odstawał (jeszcze raz dzięki Hanutko:)