
My na całe szczęście nie dostaliśmy zlecenia na zabicie siebie nawzajem, ale żeby utrzymać śmiertelny klimat, Wojtek postanowił uraczyć Was zabójczym uśmiechem:P
Dzisiaj prezentujemy dwie marynarki uszyte z szarej, grubej gabrdyny, na podszewce. Obie marynarki zapinane są na jeden guzik. Ponieważ jest to notka podwójna, nie będę opisywać ubrań tak jak zwykle, tylko trochę inaczej:) No to zacznamy!
Pan Kowal:
prezentuje marynarkę uszytą specjalnie na jego wymiary. Pierwszy raz w życiu konstruowałam marynarkę męską. Kolejność wykonywania prac i sama konstrukcja wygląda inaczej: u kobiet konstruuje się zaszewkę piersiową, u mężczyzn (kto zgadnie?:P) – brzuszną:D Po raz kolejny okazało się, że w moim otoczeniu nie ma osób typowych:P Szanowny Narzeczony, grający obsesyjnie w piłkę nożną oraz biegający od czasu do czasu maratony, dysponuje sporo większymi pośladkami w stosunku do górnej partii tułowia, niż przewidują wszelkie tabele. Nie obyło się więc bez przerabiania konstrukcji podstawowej;) Wygląd marynarki zależał od Wojtka, zaokrąglenia zgodnie z życzeniem, typ kieszonek również:) Oto jak prezentuje się Wojtek w wersji luzackiej:

oraz bardziej formalnej, z guzikiem zapiętym:

jak widać, na zewnątrz uszyłam mu kieszenie wpuszczane z patkami 🙂 Wygląd z boku:

Czas na detale:) Oto i kieszonka:

oraz patrząc na to lekko ekshibicjonistyczne zdjęcie, możemy zobaczyć jak wygląda podszewka. W ostatniej notce z cyklu kurs szycia pokazałam Wam jak się szyje taką wpuszczaną kieszonkę w podszewce🙂 Z drugiej strony pojawia się naszywana kieszonka, uszyta z myślą o komórce.

Marynarka zajęła mi sporo czasu. Dużo cierpliwości i dokładności wymagało wykonanie obliczeń i konstrukcji męskiej (w książce jak zwykle były błędy i musiałam je wyłapywać i poprawiać). Samo szycie również było dość czasochłonne, jak to marynarka;) Kieszonki wymagają precyzji i skupienia, reszta idzie o wiele szybciej 🙂 Na szczęście Wojtkowi marynarka przypadła do gustu, więc ilość poświęconego czasu nie gra roli:D
Pani Kowal:
prezentuje żakiet wykonany w rozmiarz 34ooo, konstrukcja własna. Żakiet na podszewce, zapinany w talii na 1 guzik.

Miałam ochotę na krągłości;) Więc są: zaokrągliłam kołnierz oraz przód żakietu. Równolegle do linii dołu biegnie linia nakładanej kieszeni, lekko przymarszczanej. Pionowe cięcie kryje zaszewkę piersiową oraz dopasowuje do talii. Z przodu i z tyłu, na wysokości talii, pojawia się pionowe cięcie. Konstrukcja z odciętym boczkiem – brak szwu bocznego. Rękawy standardowe, jak najbardziej proste:)

Z boku żakiet prezentuje się tak:

A z tyłu tak:

Detal – kieszonka:

Oraz moja wszywka rozmiarowa:D Oprócz funkcji informacyjnej, pełnią również rolę wieszaczka:)

Szycie tego żakietu zajęło mi więcej czasu, niż zwykle. Powód: dużo małych elementów;) Na początek trzeba było to wszystko wykroić, później podkleić flizeliną, a na koniec pozszywać. Podszewka jest skrojona inaczej: bez tych wszystkich podziałów na piony i poziomy – uszycie jej poszło błyskawicznie. Nie ukrywam, iż trochę czasu zajęło mi też wykonstruowanie żakietu i… kieszonki. Długo się zastanawiałam jak powinna wyglądać, żeby się dobrze układała przy lekkim przymarszczeniu:)
Na koniec, dwa zdjęcia z czasu szycia:) Obie marynarki szyłam równocześnie, więc są prawie na tym samym etapie zaawansowania:) Tutaj mamy skończoną warstwę wierzchnią u mnie oraz rękawy do wszycia u Wojtka:

Zaś tutaj mamy gotowe podszewki, czekające na wszycie i wykończenie:)

Uff, trochę się namęczyłam, ale warto było:) Jestem bardzo zadowolona z efektu:)