Letnia mgiełka

Jakiś czas temu uszyłam sobie z myślą o największych upałach taką oto mgiełkowatą bluzeczkę. No i nie noszę jej w ogóle;) Bluzeczka jest całkiem spoko, dopasowanie niezbyt mocne, jest wygodna, ale… prześwituje. Wydawało mi się, że jestem pod tym względem wyluzowana, ale okazuje się, że jednak nie;)

Od strony technicznej: bluzka z batystu bawełnianego, rozmiar 38ooo. Przód marszczony, marszczenia dochodzą do szwów bocznych i do karczka. Karczek podwójny. Rękawki w formie podwójnego, złożonego trójkąta. Całkiem spoko, podobają mi się. Myślę, że wykorzystam je w innym projekcie:)

Motylkowa kieca

Z resztek z szycia sampli (akurat ta wersja wzoru nie weszła do produkcji) uszyłam sobie lekką letnią spódniczkę. Spódnica bazuje na tej samej konstrukcji co ta i ta spódnica:)

W tym modelu zrobiłam skośne, symetryczne zakładki z przodu. Z tyłu kryty zamek i rozporek na dole podnoszący komfort chodzenia.

W tej spódnicy nie podklejałam pasa grubą flizeliną, tylko taką cienką, przez co efektu spłaszczenia brzucha prawie w ogóle nie ma. Ale co tam:)

Generalnie jestem zadowolona, latem lubię chodzić w takich przewiewnych spódniczkach:)

Koty na małe 4 litery

Te pieluszki dedykuję Joannie:) Asia miała fajną tkaninę w koty. Aktualnie tkaniny ma mniej, a ja mam kolejne dwie noworodkowe formowanki:) Jedna została już przejęta przez inną koleżankę, która ma fioła na punkcie kotów i… spodziewa się malucha już za kilka miesięcy:)

Ta z lewej bez falbanek, z prawej w falbankami.

Tak się prezentują z tyłu. Lewa bez stebnowania.

I od środka. Prawa ma wkład wszyty na stałe do środka, lewa ma wkład chłonny naszyty na zewnątrz.

Z zewnątrz bawełna w koty, od środka welur bambusowy. Wkład chłonny z weluru bambusowego i flaneli. Wiązanie na troczki.

Ornamentowo-żakietowo

Wzór. Na żakiecie. Coś zupełnie nie w moim stylu;) Ale akurat ten wzór mnie niesamowicie urzekł – trochę przypomina ornament, trochę porcelanę. Grubość tkaniny sugerowała żakiet, więc… uszyłam żakiet. Przy okazji wypróbowałam nową konstrukcję i jestem z niej całkiem zadowolona:)

Żakiet letni, lekki, bez podszewki i bez poduszek. Tkanina – bawełna z elastanem o średniej grubości. Zapięcie na dwa guziki.

Generalnie jest spoko, podoba mi się i to, jak on sam w sobie wygląda i to, jak leży. Nie przewidziałam tylko jednego – taki wzór wymaga imho dość stonowanej reszty, przez co wygląda się bardzo hmm… elegancko. Nie chodzę tak ubrana do pracy, nie ubieram się tak na spotkania ze znajomymi, ani nie ubrałabym się tak na imprezkę rodzinną. A wieszakowca nie potrzebuję, z resztą żal by było chować to cudo w szafie. Żakiet jest do wzięcia, jeśli ktoś reflektuje, to zapraszam na maila. Rozmiar 38ooo.

Ps. Standardowo przepraszam za jakość zdjęć. Samowyzwalacz w starym aparacie i statyw z fotelika do karmienia dziecka do profesjonalnych sprzętów się nie zaliczają, proszę więc o wyrozumiałość:)

Franki tubowe

Zdjęcia bardzo robocze, sukienki w trakcie szycia i nie wyprasowane, ale obiecałam pokazać, to pokazuję:) Aktualnych zdjęć gotowych sukienek niestety nie posiadam.

Takie Frankensteiny – połączenie góry od Kiecek tubowych i dołu od Kopert (jesienna wersja, czyli te dłuższe). zielona sukienka była szyta na mnie, więc jest ciut za duża na modelkę.

Generalnie krój całkiem spoko, sukienka fajnie się układa i ładnie kształtuje sylwetkę.

Narna

W ramach sampli do kolekcji letniej uszyłam taką oto sukienkę. Przód kopertowy, z pasem w talii, marszczona góra i dół. Dół asymetryczny, wykończony lamówką.

Myślę intensywnie nad uszyciem jesiennej wersji, z rękawem do łokcia. Imho będzie OK 🙂 A może uszyję taką tkaninową? We’ll see :))

Elega-ncja

zaktk1zaktk3

fot. Dominika Pałęcka / Zakład Kreatywny

 

W zeszłym roku przed powrotem do pracy popełniłam taki oto żakiet. Generalnie spoko, z zewnątrz tkanina wiskozowa, w środku podszewka bawełniana, nosi się dobrze. Jedyne ale – to nie do końca mój kolor, źle się w nim czuję i w sumie głównie wisi w szafie… Szkoda. Z resztą, w takim żakiecie czuję się strasznie hmm… formalnie. Chyba jeszcze nie dorosłam do noszenia tego typu żakietów;)

Info porządkowe – rozmiar 38ooo, tkanina wiskozowa. Poszewka bawełniana. Nowa konstrukcja. (ale już nieaktualna, mam nowszą:))

W trakcie szycia popełniłam jedne błąd… Który na zdjęciach widać, na żywo na szczęście nie rzuca się aż tak bardzo w oczy – mianowicie przykleiłam flizelinę na prawą stronę materiału:P Lewa i prawa strona tkaniny są łudząco podobne, tak to jest, jak się szyje po nocach;)

Ptaszki

Uszyłam kolejne formowanki. Rozmiar NB, krój ten sam, co poprzednio. Kombinowałam z różnymi typami wkładów chłonnych i różnym typem wykończenia. Pieluszka z lewej ma naszyty wzorzysty, bawełniany panel na górze pieluszki, a ta z prawej ma ptasie uszka. Obie uszyłam z weluru bambusowego, który ładnie pracuje i jest mięciutki. Średnio pasują do nich szare sznurki, ale innych chwilowo nie mam:P

Tak prezentują się pieluszki z przodu:

Tak z tyłu:

A tak od środka. Wkłady z flaneli, 3 warstwy+1 warstwa z weluru bambusowego. Pieluszka po lewej ma wszyty panel w środku, przez co dłużej będzie schnąć, ale będzie wygodniejsza dla dziecka. Pieluszka z prawej ma doszyte wkłady chłonne od lewej strony. 

Zastanawiam się, czy by nie używać tej pieluszki z wszytym na stałe do środka wkładem chłonnym „na odwrót”, czyli stroną z widocznym przednim panelem, a schowanym tylnym. Też wygląda spoko:)

Wczoraj skroiłam jeszcze 10 pieluszek, więc mam co szyć w tzw. międzyczasie:P

 

edit: już tylko 8 zostało;) właśnie skończyłam kolejne 2. Tym razem przód cały z bawełny, w środku welur bambusowy. Troczki tym razem z bawełnianej lamówki.

Wkład chłonny 3xflanela i 1x welur. Doszyty osobno. Wszyte w środku wyglądało o niebo ładniej, ale boję się długości schnięcia. Nie mam suszarki bębnowej, a zimą takie pieluszki z osobnymi wkładami schną jednak zdecydowanie szybciej.

Nówkoformowanki

W ramach szycia synchronicznego na forum chustowym uszyłam formowanki noworodkowe. Do uszycia tych tyci maleństw wykorzystałam flanelę i bawełnę. Zapięcie wiązane, na sznurki.

Wykrój z neta, stąd. Na próbę skroiłam 3 pieluszki w rozmiarze Newborn S i 3 w rozmiarze Newborn XS. Poniżej zdjęcie porównawcze, z lewej NB S, a z prawej NB XS.

Ponieważ nie miałam zielonego pojęcia, jak najlepiej uszyć taką formowankę, postanowiłam każdą z tych trzech w rozmiarze S uszyć w inny sposób. I tak od lewej:

  • cała obszyta overlockiem, normalnym ściegiem. Cała z flaneli, tylko uszka ma ozdobione motywem sówkowym
  • środkowa uszyta z ukrytymi szwami, wygląda jak tyci kieszonka, którą nie jest
  • pieluszka z lewej jest połączeniem dwóch pozostałych – uszka są zszyte na lewej stronie, a nogawki są z falbanką, wykończoną mereżką. I ta opcja podoba mi się zdecydowanie najbardziej:)

Tak się prezentują z tyłu:

A tak w środku. Wszystkie mają doszyty prostokąt z podwójnej flaneli, który docelowo ma być składany na pół. I ew. jeszcze raz na pół.



Wyglądają przeuroczo:) Nie mam pojęcia, czy nie dałam zbyt mało warstw flaneli na wkład chłonny. No i nie mam pojęcia, czy dałam dobrą długość gumek. Przyjęłam 50% długości tunelu na długość gumki. Na oko wygląda dobrze.

Gdybyście chciały uszyć wyprawkę pieluszkową dla swojego noworodka, to noworodek średnio na dzień zużywa ok. 10-12 formowanek, czyli przy praniu co 2 dni wychodzi ok. 36 formowanek. Do tego otulacze – polarowe, wełniane lub pulowe. Najlepiej przyjąć 3-4szt. na dzień, czyli 10szt powinno wystarczyć.

 

Czas szycia: skrojenie 6szt zajęło mi ok. 1h. Uszycie 4 sztuk zabrało ok. 1,5h, tyle dałam radę uszyć w trakcie drzemki malucha.

A od strony finansowej: Z 1mb flaneli i 1mb tkaniny bawełnianej można skroić 7-8 pieluch z wkładami. Za oba materiały zapłaciłam 30zł, czyli wychodzi całe 3,75-4,30zł za gotową pieluszkę. Ceny gumek, sznurków i nici nie wliczam, bo to są malutkie kwoty. O 🙂

Biały Kot, Czarny Kot

fot. Dominika Pałęcka / Zakład Kreatywny

Pamiętacie Filemona? Pewnego dnia, wychodząc rano do pracy, chciałam coś zrobić z za dużym luzem z przodu – chwyciłam materiał pod biustem i zrobiłam z niego zakładkę. Stwierdziłam – w sumie wygląda całkiem spoko, przeszyłam i… w ten oto sposób Filemon zyskał nowe oblicze – dopasowane pod biustem, ale nadal luźne w brzuchu. Próby terenowe nowy Filemon zaliczył śpiewająco:)

Dla Oli uszyłam wersję beta – dłuższą, z zamkiem z boku zamiast zapięcia na plecach. Zrezygnowałam też z podwójnej zaszewki dopasowującej do talii na plecach – teraz jest jedna. Rękawki bez zmian, przód też, nie licząc zakładki pod biustem.

Podoba mi się, choć nie powiem, boję się tego modelu;) Zarówno wzór jak i krój są na tyle nietypowe, że jest to jeden z tych ciuchów, które kochasz lub nienawidzisz.