No to zaczęło się – młody, jak przystało na dumnego przedszkolaka, zaczyna „bywać” na balach;) Stosownych do wieku, oczywiście. Bale klasyczne, bo przebierańców. Piotrek kocha pandy, więc nie byłam jakoś mocno zaskoczona, że chce się przebrać za pandę. Postawił jeden warunek – ma być cały pandą, łącznie z główką;)

Strój wykonałam samodzielnie. Wykrój przygotowałam bazując na wykrojach bluzki i spodni, przerabiając je odpowiednio. Z kapturem było trochę roboty, bo nie miałam pod ręką żadnego sensownego wykroju. Przygotowałam więc wykrój „na oko”, odszyłam wzór, naniosłam stosowne poprawki i wykroiłam docelowy kaptur. Haczyk polegał na tym, że miałam dosłownie resztkę białej dresówki, więc nie mogłam sobie pozwolić na wpadki;)
Strój ma jeden minus – to kombinezon, zapinany na kryty zamek. Wizyta w toalecie będzie wyzwaniem, ale mam nadzieję, że ciocie w przedszkolu pomogą pandzie:)
Z ciekawszych informacji natury technicznej: buźkę przyklejałam na klej termoaktywny, potem przyszyłam gęstym zygzakiem. Wygląda spoko:) Ogonek wypełniłam ociepliną. Do szwu talii doszyłam grubą gumę, żeby spodnie się ładnie trzymały. Pierwotnie gumy nie było i spodnie smętnie wisiały na pupie. Teraz jest imo o niebo lepiej.
Cały strój udało mi się uszyć w 3h. Godzinkę przygotowywałam wykrój, dwie godziny zajęło szycie i przeróbki. Piotruś przejęty towarzyszył mi w trakcie szycia, co chwilę dzielnie mierząc pandę. Na szczęście córcia potrafiła się zachować i grzecznie przespała szycie w chuście u mamy na plecach:)
Młody zachwycony, matka zachwycona, oh yeah 🙂
Poznajcie Piotra-Pandę 🙂


























