
Pszczółka z 3mc panną

i 3,5 latkiem:)

Fota z trasy:) Młoda już śpi.


I na płasko:



Na koniec jeszcze zbliżenie na pszczółkę i jej futerkowe pręgi:

Pamiętacie biedronkę? 🙂 Ola ma swoją pszczółkę, którą z wielką radością Wam dzisiaj pokażę.
Sweter dla mnie uszyłam w rozmiarze 40ooo z grubej melanżowej dresówki. Krój prosty, z cięciem pionowym. Wysoka stójka-kołnierz (ultracieplutko!). Zapięcie na wielkie zatrzaski, kończy się w talii (dalej pojawia się węzeł od chusty i sama chusta, więc i tak dopasowanie czegokolwiek w tym miejscu mija się z celem). Rękawy z grubym ściągaczem. Nieplanowanym;) Ale musiał się pojawić – po pierwszym praniu swetrówka mocno się skurczyła na długości, przez co rękawy zrobiły się absurdalnie krótkie. Kieszenie naszywane.
Pszczółka dla Oli to 3warstwowy zwierz – od strony Oli ciałka jest gruba czarna dresówka, od zewnątrz czarna dresówka+mega żółte futerko, a pomiędzy tymi dwoma warstwami dałam grubą czarną swetrówkę. Pszczółka jest bardzo ciepła. I dobrze – tak musi być, zważywszy na fakt, że dziecku nie zakładam żadnych dodatkowych kurtek czy kombinezonów. Kapturek również 3warstwowy, z czułkami i z troczkami.
Pszczółkę konstruowałam sama, na czuja. Nie jest więc idealnie. Przede wszystkim zrobiłam ją ciut za dużą – jak widać na jednym zdjęciu, spokojnie zmieszczę do niej Piotrusia (btw młody miał niezłą frajdę, jak mógł być pszczółką;)). Miejsce wszycia gumy z kapturkiem powinno być trochę wyżej, teraz widać za dużo chusty. Kiedyś, w mitycznej wolnej chwili;) planuję to poprawić. Więcej błędów na razie nie widzę.
Szycie przebiegło zaskakująco sprawnie. Wykrawanie było dość czasochłonne, ale udało mi się wyrobić w jeden wieczór jak młoda spała. Z szyciem nie było już tak dobrze, musiałam szyć na raty. Jako koszmar wspominam krojenie i szycie żółtego futerka. Ugh. To ustrojstwo było dosłownie wszędzie, niesamowicie mocno się kłaczyło. Po krojeniu musiałam odkurzyć cały pokój, a po szyciu cały stół, podłogę i wszystkie maszyny. Samą pszczółkę odkłaczałam rolką ze specjalną taśmą. Zużyłam chyba pół rolki… Nigdy więcej!
Generalnie jestem bardzo zadowolona z pszczółki, jest wygodna i cieplutka:) Muszę tylko poprawić miejsce wszycia gumy i będzie już idealnie:)
A tak jeszcze w temacie pobocznym – jeśli nigdy nie próbowałyście noszenia dzieci w chuście, to gorąco polecam! Jest to genialny sposób nie tylko na pokonywanie pieszych wędrówek, ale także jako forma bliskości. I szybkiego uspokajania i usypiania:)