Fartuszek dla przedszkolaka

Odbieram Piotra z przedszkola i słyszę – dzieci jutro będą piec szarlotkę, proszę przynieść 2 jabłka i fartuszek dla syna. Hmm… Nie mamy fartuszka… To już wiem, co będę robić w nocy;)

Fartuszek uszyłam z tkaniny bawełnianej w pandzie (a jakże;P), którą kupiłam już jakiś czas temu. Fartuszek kroiłam na oko i szyłam na czuja. Wyszło zaskakująco dobrze, jestem bardzo zadowolona z efektu. A Piotrek jest zachwycony:)

Sukienko-tuniki sztuk 2 ;)

Wybaczcie brak postów, szyję i żyję, ale nie wychodzi mi robienie zdjęć… 😉

Od czasu do czasu szyję coś dla maluszków. Tym razem uszyłam kilka sukienko-tunik. Bazuję na wykroju z archiwalnej Burdy. W bardzo łatwy sposób można zmienić wygląd gotowego ubrania zmieniając tylko kilka detali. Te dwie sukienki powstały na bazie tego samego wykroju. Uszyłam jeszcze jedną sukienkę na bazie tego samego wykroju, niestety nie mam zdjęć.

Komplecik dla Oli – tunika ze sterczącymi rękawkami i joł spodnie ze ściągaczami (krojone na oko). Piotrek dostał podobne spodnie (również krojone na oko;)), żeby nie było mu żal, że mama nic mu nie uszyła.

*miska i chochla w tle to rekwizyty kucharza Piotra;)

i komplecik na naszej małej sąsiadki – sukienka z kontrastowymi klinami i marszczonymi rękawkami z gumką. Do tego uszyłam też joł spodnie na ściągaczu i opaskę:)

Przy małych ubrankach jest trochę dłubaniny, ale efekt jest imo tego wart:)

Pik i Trefl

Z powodu późnej godziny wybaczcie brak wymyślnych nazw dla dwóch sukienek;)

Ostatnio powstały dwie zupełnie różne sukienki bazujące na bluzce Dama Karo. Mają zupełnie inny styl, jedna jest bardziej elegancka i dopasowana, druga ma luźniejszy dół i generalnie jest bardziej niezobowiązująca.

Pik:

  • dopasowany krój
  • spódnica ołówkowa
  • pas w talii z przodu i z tyłu – na żywo bardzo fajnie to wygląda
  • zaszewka łukowa idąca z przodu do linii bioder
  • zaszewki z tyłu
  • pierwotnie sukienka na linii łukowej zaszewki miała kieszonki i marszczenia, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Efekt nie porywał;)



Pierwotna wersja z kieszonkami:

 

 

Trefl:

  • dopasowana góra, luźny dół
  • odcięcie w talii
  • suto marszczona spódnica
  • dodatkowo szarfa, którą można dowolnie zawiązać. Lub w ogóle z niej zrezygnować i ozdobić talię czymś innym, np. kokardką:)
  • hmm… w sumie w tej mogłyby być kieszenie w szwach bocznych… hmmm, do rozważenia:)

i wersja z kontrastową kokardką, w trakcie przymiarek.



Obie wersje bardzo mi się podobają, choć prywatnie jestem oczarowana wersją Pik, na żywo – żyleta;P

Rusałka

 

Rozkloszowana wersja Wodnika z 2012 roku;) Sukienka w bardzo energetycznym kolorze, tender shoots. Zdjęcia robiłyśmy od razu po przymiarce, więc wybaczcie brak gładkości-sukienka jeszcze nie widziała żelazka.

A dla Madzi ciocia uszyła kieckę… troszkę za dużą, ale za rok powinna być dobra 😀



Pandziol



Pandzio-bluza dla Piotrusia. Motyw pandzi mało zaskakujący;) Rozmiar 110.

Bluzę uszyłam w dosłownie 10 minut – pandzię kupuje się jako gotowy prostokąt z nadrukiem. Kroimy poszczególne części, dodajemy ściągacz na dół, na rękawy i przy szyi, zszywamy wszystko overlockiem i gotowe. Mega ekspres, mega efekt, mega zachwycone dziecko:D Gorąco polecam:)

Bluzę uszyłam na bazie tego samego wykroju, co ostatnie bluzki z długim rękawem.

Pszczółka

Pszczółka z 3mc panną

i 3,5 latkiem:)

Fota z trasy:) Młoda już śpi.

I na płasko:

Na koniec jeszcze zbliżenie na pszczółkę i jej futerkowe pręgi:

 

Pamiętacie biedronkę? 🙂 Ola ma swoją pszczółkę, którą z wielką radością Wam dzisiaj pokażę.

Sweter dla mnie uszyłam w rozmiarze 40ooo z grubej melanżowej dresówki. Krój prosty, z cięciem pionowym. Wysoka stójka-kołnierz (ultracieplutko!). Zapięcie na wielkie zatrzaski, kończy się w talii (dalej pojawia się węzeł od chusty i sama chusta, więc i tak dopasowanie czegokolwiek w tym miejscu mija się z celem). Rękawy z grubym ściągaczem. Nieplanowanym;) Ale musiał się pojawić – po pierwszym praniu swetrówka mocno się skurczyła na długości, przez co rękawy zrobiły się absurdalnie krótkie. Kieszenie naszywane.

Pszczółka dla Oli to 3warstwowy zwierz – od strony Oli ciałka jest gruba czarna dresówka, od zewnątrz czarna dresówka+mega żółte futerko, a pomiędzy tymi dwoma warstwami dałam grubą czarną swetrówkę. Pszczółka jest bardzo ciepła. I dobrze – tak musi być, zważywszy na fakt, że dziecku nie zakładam żadnych dodatkowych kurtek czy kombinezonów. Kapturek również 3warstwowy, z czułkami i z troczkami.

Pszczółkę konstruowałam sama, na czuja. Nie jest więc idealnie. Przede wszystkim zrobiłam ją ciut za dużą – jak widać na jednym zdjęciu, spokojnie zmieszczę do niej Piotrusia (btw młody miał niezłą frajdę, jak mógł być pszczółką;)). Miejsce wszycia gumy z kapturkiem powinno być trochę wyżej, teraz widać za dużo chusty. Kiedyś, w mitycznej wolnej chwili;) planuję to poprawić. Więcej błędów na razie nie widzę.

Szycie przebiegło zaskakująco sprawnie. Wykrawanie było dość czasochłonne, ale udało mi się wyrobić w jeden wieczór jak młoda spała. Z szyciem nie było już tak dobrze, musiałam szyć na raty. Jako koszmar wspominam krojenie i szycie żółtego futerka. Ugh. To ustrojstwo było dosłownie wszędzie, niesamowicie mocno się kłaczyło. Po krojeniu musiałam odkurzyć cały pokój, a po szyciu cały stół, podłogę i wszystkie maszyny. Samą pszczółkę odkłaczałam rolką ze specjalną taśmą. Zużyłam chyba pół rolki… Nigdy więcej!

Generalnie jestem bardzo zadowolona z pszczółki, jest wygodna i cieplutka:) Muszę tylko poprawić miejsce wszycia gumy i będzie już idealnie:)

A tak jeszcze w temacie pobocznym – jeśli nigdy nie próbowałyście noszenia dzieci w chuście, to gorąco polecam! Jest to genialny sposób nie tylko na pokonywanie pieszych wędrówek, ale także jako forma bliskości. I szybkiego uspokajania i usypiania:)

Świąteczna podwójna sesja

Na Święta Wielkanocne uszyłam szybciutko sukienkę z białej dresówki w geometryczne wzory. Sukienka miała być wygodna, nadawać się do karmienia i miała ładnie ukrywać pociążowy brzuszek. Pierootnie przygotowałam nową konstrukcję, odszyłam sampla i stwierdziłam, że efekt dalece odbiega od tego, co chciałam uzyskać. Święta zbliżały się wielkimi krokami, więc na szybko uszyłam sukienkę bazując na sprawdzonym kroju – bluzki w Koty. Po prostu przedłużyłam dół i oto i ona – wielkanocna sukienka gotowa:)

W sesji dzielnie towarzyszył mi Piotruś:) Jak widzicie, mama i syn ubrali pasujące marynarki;) A córka miała czapeczkę uszytą z resztek dzianiny maminej sukienki. A co 😀

Rozmiar 40ooo.

Zdjęcia robiliśmy pod wieczór, więc wybaczcie kiecce (i modelom;)) całodniowe wymiętoszenie.

 

 

A przy okazji chcielibyśmy Wam życzyć Wesołych Świąt i duuużo ciepła i miłości! 🙂

Dama Karo

Młoda jeszcze śpi po spacerze, to wrzucę jeszcze trzeci krój.

Nr 3 z nietypowym dekoltem, coś jakby karo. Na żywo mega mi się podoba, dekolt jest duży, ale przy tym przyzwoity. Można założyć stanik z wyższym mostkiem, ale dekolt jest na tyle szeroki, że bez problemu mogę karmić górą. Na zdjęciach bluzka wychodzi gorzej. Po części to wina modelki:P a po części sama-nie-wiem-czego. Może złej wysokości aparatu? Nie wiem. W każdym razie na żywo bluzka bardzo mi się podoba, a na zdjęciach odnoszę wrażenie, że mocno poszerza ramiona. Chciałam kontynuować prace nad tym modelem, bo widzę w nim fajny potencjał. Ale może się mylę? Co Wy sądzicie o tym kroju?

Zmarszczona

Jak to mawiają, potrzeba matką wynalazków. Jak wiecie, niedawno urodziłam cudną córeczkę, która swoje ważyła i mierzyła, brzuch wyglądał stosownie do gabarytów dziecka. I co nie jest zaskakujące, nie wyglądam aktualnie jak bogini;) Generalnie roztyłam się mocno, brzuch wisi, mam fałdki tu i ówdzie, do hollywoodzkiej matki po połogu mi daleko. Muszę sobie zorganizować takie bluzki, które ukryją to i owo. I będą się nadawać do karmienia.

Bluzka nr 1 – z dekoltem w kształcie serca, który bardzo ładnie wygląda na każdej figurze oraz świetnie się nadaje do karmienia. Ten dekolt nie jest aż tak głęboki jak Skubale&co., więc spokojnie można założyć stanik z wyższym mostkiem. Odcięcie pod biustem wypada ciut za wysoko, muszę to poprawić. Dół jest mocno wydłużony, a w szwy boczne wszyłam gumki – dzięki temu dzianina się mocno marszczy i fajnie kamufluje brzuch.

Generalnie jestem bardzo zadowolona z tego kroju, myślę intensywnie o wprowadzeniu go do sklepu. Każda z nas ma czasem takie dni, że woli schować brzuch. Bez względu na rozmiar, który nosi. Co myślicie?