





I projekt:

Dzianinowe żakiety podbiły moje serce – są przewygodne, noszę je bardzo chętnie 🙂 Swojego Kameleona mam w kolorze jeansowym, więc kolejny żakiet postanowiłam sobie uszyć w nieśmiertelnej czerni. I tym razem bez baskinki;) W porównaniu do Kameleona jest dłuższy, ma węższe rękawy, szerzej rozstawione guziki i totalnie inny krój. Zaszewka piersiowa idzie łukiem do boku, na panelu bocznym pojawia się dodatkowe cięcie modelujące biust. Żakiet jest dość mocno taliowany i lekko poszerzony na wysokości bioder. Ma też podszewkę (zdecydowanie wolę żakiety z podszewkami :)), uszytą z tzw. resztek 😛
Info porządkowe – rozmiar 40oo/ooo na aktualne 105/76/100 i spory brzuszek pociążowy. Pod spodem jedna z wersji roboczych Łódki. Spodnie jeszcze ciążowe, więc proszę się nie kierować długością żakietu względem wysokości zapięcia jeansów;)
Generalnie jestem mega zadowolona z tego, jak wygląda, jak leży i jak się nosi 🙂














































