Wodny topik

Zaległości blogowych ciąg dalszy;) Wodny topik, rozmiar 38_2/3. Dekolt dość płytki, ale dzięki zastosowaniu wody, mogę w nim karmić (o dziwo, nie spodziewałam się, że się da;)). Góra łukowo odcięta z przodu i z tyłu, pionowe cięcia dopasowują bluzkę do talii. Rękawki króciutkie, częściowo cięte z łukowymi elementami przodu i tyłu. Wykończone lamówką (najlepiej widoczne na ostatnim zdjęciu).

Kolor lekko gaciowy, ale zużywam na sample zalegające w szafie dzianiny, pasujące gramaturą do aktualnych warunków pogodowych;)

W sumie bardzo podoba mi się ta bluzka 🙂 Czuję się w niej dobrze, wygodnie. A co Wy sądzicie o tej bluzce?

Cienka zakładkowa kiecka

Czyli coś lekkiego na lato. Spódniczka ze skośnymi zakładkami i podwyższonym panelem w talii. Zakładki nie wyszły dokładnie tak, jak chciałam, ale całość jest generalnie w miarę OK – w gorące dni daje radę;)

A w ramach bonusu Piotruś, który dzielnie pozował z mamą 🙂 Dziś skończył 9 m-cy. Rety, jak ten czas szybko leci! :)))

Fot. by Dominika Pałęcka – dzięki! 🙂

Sezon na śliwki z koła

Z góry uprzedzam, za dużo tekstu nie będzie, padam już na twarz.

Taką oto kieckę z koła ostatnio uszyłam. Góra z podwójnej warstwy dzianiny, dół z pełnego koła. Rety, jak ja lubię koło! :))) Jestem zadowolona z końcowego efektu, podoba mi się 🙂

A tu zdjęcia z serii – co można zrobić z kołem. Np. schować się 🙂

Len w wersji żakietowej na lato



Spotkałam się dziś z Dominiką, która zrobiła mi foty ostatnich uszytków. A trochę tego się nazbierało;) Wiem, wiem, dawno nic nie wrzucałam, obiecuję poprawę 🙂

To zaczynamy – na pierwszy ogień idzie najstarszy ciuch, czyli żakiet lniany z bawełnianą podszewką. Żakiet ma małe poduszki i jest zapinany na jeden guzik.

Wybrałam kolor szary – taki najbardziej uniwersalny mi się wydał 🙂 Podszewka cytrynowo-żółta, imho idealna na lato. Len (a dokładniej len z wiskozą) bardzo fajnie się sprawdza. Generalnie jestem z tego modelu bardzo zadowolona i praktycznie noszę go non-stop, o ile ofc okazja pasuje:) Oczywiście, żeby nie było za dobrze, żakiet ma kilka miejsc, które wymagają poprawy od strony konstrukcyjnej, ale generalnie jest całkiem OK.

A w tle koszula z krótkim rękawkiem, którą skończyłam szyć wczoraj [no, w sumie to już dziś] 😉

Sznurkowy (s)twór

Miało być fajnie, a wyszło dziwnie.

Info porządkowe – dzianina bawełniana, rozmiar 38_2/3.

Doszyte sznurki można dowolnie splatać i przyczepiać z tyłu. Chciałam w ten sposób uzyskać możliwość dowolnego kształtowania góry bluzki. Sznurki z przodu przyszyte są na stałe, zaś z tyłu pod kolorową lamówką przyszyta jest druga, z naszyciami co 2cm (w ten sposób powstały oczka do przywiązywania sznurków w dowolnej kombinacji).

Po odszyciu sampla okazało się, że:

  • samodzielnie nijak nie potrafię sama zawiązać sznurków, więc do zdjęć mam tylko jedną wersję. Postaram się potem dorzucić zdjęcia innych wersji splotu. Z tego tytułu nie docięłam jeszcze ostatecznie sznurków na długość, pewnie ciachnę je jeszcze o kilka cm i przede wszystkim wyrównam. Na razie każdy żyje własnym życiem;)
  • sznurki są za wąskie i nie przykrywają stanika (a to zaskoczenie, że też na to nie wpadłam;)). Mi to jakoś szczególnie nie przeszkadza, ale wiem, że wiele osób nie akceptuje widocznych ramiączek od stanika. Na pewno ta bluzka by wyglądała o niebo lepiej, gdybym założyłam pod nią straplessa, ale niestety aktualnie takowego nie posiadam.

Projekt wrzucam do katalogu z plakietką „FAIL” ;P

Wiosenny płaszczyk w oczo* kolorze;)

fot. Adam Jastrzębowski

 

Taki płaszczyk sobie uszyłam. Rozmiar 40ooo, na moje aktualne, pociążowe kształty. Na wierzchu zielona tkanina bawełniana, a od środka podszewka dzianinowa w kolorze szarego melanżu. Guziki – resztki od szycia żakietów;) Pasek powinien być dłuższy, ale nie miałam więcej materiału. Płaszczyk dobrze się nosi, jestem z niego bardzo zadowolona 🙂 No i ten kolor…. Mega optymistyczny;)

Szyjemy czapkę dla niemowlaka

Dziś chciałabym Wam pokazać, jak szybko uszyć „na oko” czapkę dla niemowlaka. Gotową czapę dzielnie prezentuje Piotruś 🙂

Czapkę kroimy bez wykroju.  Do uszycia czapki musimy znać obwód głowy malucha, przydatne będzie także dobre „oko”. Czapka składa się z kilku elementów:

  • część główna w formie wydłużonego półkola. Dół równy min. 1/2 obwodu głowy malucha. Warto dodać 1cm zapasu na „potem”. Oczywiście do tego dochodzi 2x1cm zapasu. Tę część kroimy 4 razy.
  • wywinięcie dołu czapki – forma prostokąta. Dłuższy bok ciut dłuższy niż podstawa części głównej czapki (u mnie ok. 0,5cm). Szerokość prostokąta zależy od tego, jak duże chcemy mieć wywinięcie. Mnożymy żądany wymiar x2, dodajemy 2x1cm na zapas. Kroimy 2 razy.
  • jeśli chcemy, możemy też dokroić coś na kształt uszek;) Uszka mogą być zakończone na ostro lub być wycinkiem koła – co kto chce. Kroimy 4 razy.

Zaczynamy od przygotowania uszek. Zszywamy po 2 części razem, wywijamy. Jeśli chcemy, by uszka bardziej „stały” to możemy dorobić krótką zakładkę. Zrobiłam o długości ok. 5mm, 1cm od środka.

Zaznaczamy na jednej części czapki miejsce, gdzie mają być uszka. Przyszywamy.

Przyszywamy drugą część czapki prawą stroną do prawej, zszywamy – mamy część wierzchnią czapki. Zszywamy kolejne dwie części główne, które będą robić za podszewkę. Czapka oczywiście może nie mieć podszewki, ale osobiście wolę, jeśli czapka jest gładka od strony głowy malucha. Wywijamy część główną z uszkami na prawą stronę. Wsuwamy do niej podszewkę.

Zszywamy po krótszym boku oba prostokąty. Składamy na pół lewą stroną do środka. Wsuwamy do środka czapki tak, aby wywinięcie było w środku. Zszywamy. 

Odwracamy wywinięcie czapki. Można je przyszyć wzdłuż szwów bocznych, żeby się nie odwijały.

 

Czapka jest gotowa 🙂 Jest to jeden z tych pięknych przykładów, dlaczego warto szyć samodzielnie. Koszt – 0zł, bo szyte z resztek, które do niczego innego by się nie nadawały. Czas realizacji – 30 minut. Może nie jest idealnie dopasowana (efekt uboczny szycia „na oko”), ale umówmy się, młodemu nie robi to wielkiej różnicy 😉

I na koniec gotowa czapka na Modelu 🙂

Fotoszopowa spódnica

Mój pociążowy brzuch można opisać używając różnych przymiotników, ale na pewno nie zaliczają się do nich: płaski i jędrny. Implikuje to pewne komplikacje przy doborze spodni, czy spódnic – albo muszę wybrać coś wybitnie niskiego lub odwrotnie – wysokiego, aż do talii. W przeciwnym razie muszę się liczyć z efektem tzw. muffinki (pozdrawiam Cię Kasiu, określenie jest boskie :)))

Postanowiłam uszyć sobie spódnicę, której jednym z głównych zadań miało być zamaskowanie pociążowego aliena. Spódnica sięga aż do talii, karczek usztywniłam bardzo grubą flizeliną, żeby nie odkształcał się pod naciskiem oponki. I daje radę, co mnie bardzo cieszy 😀 Efekt spłaszczenia ładnie widać na ostatnim zdjęciu. Spódnica ma kieszonki ukryte w marszczeniach (lubię ten motyw, a co ;)), zaś same marszczenia mają podkreślić biodra i przez to optycznie odchudzić brzuch.

Wykrój własnej roboty. Jak ktoś chce, to mogę się podzielić 😉 Spódnica konstruowana jest na wymiary 72 talia, 98 biodra.

Jestem zadowolona z tej kiecki i z efektu spłaszczenia brzucha, który ona zapewnia 🙂

Motylek, co to motylkiem chyba jednak nie będzie

Przeplatanka na plecach:

 

Wersja motylkowa rękawków:

I ze szczypanką:

Szczypanka z boku:

Kolejna bluzka na wiosnę i lato. Duży dekolt z tyłu z przeplatanką. Francuskie cięcia. Rękawki – zrobiłam motylkowe, ale Oli się nie spodobały. Zrobiłyśmy więc szczypankę na rękawku i w takiej formie zostały zaakceptowane przez Olę 🙂 Bluzka była też oceniana przez Czarną Kasię i jej szacownego małżonka;) I również orzekli, że wersja ze szczypanką lepsza. A wy co sądzicie? Robić rękawki motylkowe, czy szczypanki? Jeśli szczypanki, to zostawić takie zadarte na szycie (imho wyglądają lżej), czy dociągnąć je do poziomu?

Od razu uprzedzę pytania – dekolt na plecach może być też bez tej przeplatanki, będzie można ją bez problemu odpruć.

Ola prezentuje rozmiar 36oo/ooo.

Kropek i kropka

Projekt:

Kolejna wariacja na temat kimonowych rękawków. Tym razem, oprócz wypróbowania kolejnego kroju, zależało mi także na przetestowaniu nowej dzianiny. Testów nie zdała, ale o tym potem.

Bluzka ma dość prosty krój, składa się tylko z 3 elementów. Odcięcie pod biustem i marszczenie dopasowują bluzkę do figury. Dekolt dość głęboki, ale bez przesady. W sumie wycinając sampla spłyciłam dekolt, bo wydał mi się na wykroju zbyt dyskusyjny 😉 Generalnie bluzka jest wygodna, podoba mi się 🙂 Z serii mały fail – zapomniałam o podwinięciu rękawów 😉 Tak to jest, jak się szyje po nocach 😛

A z resztek powstał bodziak dla Piotrusia 🙂 Tzn. resztek starczyło tylko na rękawy i lamówki, a resztę bodziaka zrobiłam z grubej dzianiny w kolorze granatowym.

Bodziaka szyłam wg autorskiego wykroju, jak jakaś szyjąca mama chce, to mogę się podzielić wersją elektroniczną;) Bodziak jest przygotowany na rozmiar 68-74 (tzn. Piotruś nosi aktualnie ciuchy 68 lub 74, ale ma długi tułów i jest dość szczupły – wykrój uwzględnia te cechy).

Okazało się, że Piotruś jest idealnym testerem jakości dzianin. Oprócz testu prania, jego bodziak zaliczył też testy wytrzymałościowe podczas całodziennej aktywności małego – leżenie na brzuchu, na plecach, przewracanie się, szuranie rączkami po różnych materiałach itd. Body bodziaka – czyli granatowa dzianina – nadal wygląda jak nówka sztuka, za to niestety dzianina w kropki na rękawach się brzydko zmechaciła 😦 A szkoda, bo zapowiadała się ciekawie.