Etui Joanny

Od jakiegoś czasu szyję rzeczy – jak dla mnie – bardzo nietypowe. I nie ukrywam, że sprawia mi to frajdę 😀 I wreszcie wykorzystuję różne dziwne funkcje, jakie ma moja maszyna! Yeah 🙂

Dziś chciałabym Wam pokazać etui na smartfona Joanny 🙂 Ja tam jestem telefonowym neandertalem i twardo korzystam z mojej prawie nastoletniej Nokii, której żadna ryska nie groźna, ale nowe WOW-fony wymagają stosownej oprawy, aby dotykowe szkiełko się nie porysowało:) Wszystkie detale uzgadniałyśmy sobie na bieżąco, Asia bawiła się z Piotrusiem, a ja robiłam za operatora maszyny. I nożyczek;)

Etui uszyłyśmy z szarego filcu średniej grubości. Motywy dekoracyjne – serduszka i imię – oraz ścieg podstawowy zrobiłyśmy w kolorze czerwonym. W środku schowany jest specjalny pasek z filcu zakończony sercem (które czasami sprawia wrażenie, jakby zdecydowanie było czymś innym…;)), który służy do wysuwania telefonu z etui (zdjęcia wysuwanego telefonu na razie brak, być może kiedyś dostanę je od Asi).

Na koniec chciałabym napisać, że uszycie takiego etui to kwestia kilkunastu minut, ale… skłamałabym;) Prawda jest taka, że to nasze drugie podejście do tematu etui, wersja pierwotna nie podbiła naszych serc. Całość prac nad etui – projekt, wybieranie ściegów, ściegi próbne, wymyślanie rozwiązania do wysuwania telefonu itd. – zajęła nam chyba ponad 2h, co bardzo rozbawiło naszych mężów. Spodziewali się miliona gotowych pokrowców, a tu zonk 🙂

Dla Joanny uszyłam i szyję jeszcze inne rzeczy, stopniowo (jak dostanę zdjęcia;P) będę je pokazywać na blogu.

Francuzka V-neck

fot. Dominika Pałęcka

Bluzka z cyklu „różne francuzkowe dekolty”. W tej wersji zrobiłam dekolt w serek, z osobno wszywanej plisy. Efekt wizualny jest w miarę OK, ale jednak mimo wszystko wolę Francuzkę z dekoltem okrągłym i standardową lamówką. Z taką doszywaną jest zdecydowanie więcej roboty i generalnie istnieje duże ryzyko, że plisa nie będzie dobrze wszyta. Mi np. nie wyszło idealnie, poprawiałam raz i więcej nie planuję – za bardzo mnie to irytuje;)

Info porządkowe – rozmiar 38oo/ooo, dzianina bawełniana, dresówka.

 

I druga opcja:

Fot by mauż;)

I druga opcja dekoltu w serek, tym razem wykończenie zwykłą lamówką. Niby jest OK, ale jednak mimo wszystko zdecydowanie bardziej podoba mi się wersja z okrągłym dekoltem.

Info porządkowe – rozmiar 38oo/ooo, dzianina bawełniana, dresówka.

Luzak

fot. Dominika Pałęcka

W tej bluzce chciałam uzyskać efekt opływania brzucha, coś podobnego robiłam już w tej bluzce. Długo się zastanawiałam, co zrobić z zaszewką biustową. W grę wchodziły pionowe i francuskie cięcia lub marszczenia. Ostatecznie wybrałam opcję marszczeń na ramionach, ale to raczej był słaby pomysł. Chyba cięcia by były lepsze. Efekt końcowy średnio mi pasuje, jednak przy mojej aktualnej figurze (duży biust+wystający z profilu pociążowy brzuch) takie kroje się średnio sprawdzają – zamiast wisieć i maskować, luźny materiał podkreśla brzuch.

Info porządkowe – rozmiar 38oo/ooo, dzianina wiskozowa.

Zmarszczuch skośny

fot. Dominika Pałęcka / Zakład Kreatywny

Bluzka na bazie podobnych cięć jak żółta z poprzedniej notki. Tutaj inaczej rozwiązałam kwestię dopasowania do biustu i talii – marszczenie przy rękawie jest tylko z jednej strony, za to po skosie, z boku, na wysokości brzucha, pojawia się drugie marszczenie. Idea była taka, że to asymetryczne marszczenie na biuście ma niwelować optycznie asymetrię. Nie wyszło, bo skroiłam bluzkę na odwrót (tak to jest, jak się szyje po nocach:P) – tzn. marszczenia mam przy lewej piersi, którą mam większą. Uzyskałam więc efekt odwrotny do zamierzonego.

Ten krój mocno akcentuje biust, chyba za mocno, nie będę kontynuować prac nad tym modelem.

Rękawy 3/4, raglanowe. Z tyłu jedno pionowe cięcie.

Info porządkowe – rozmiar 38oo/ooo, dzianina wiskozowa.

Słonecznie na jesień

zolteka1

fot. Dominika Pałęcka

Bluzka z cyklu – szukamy nowych, fajnych krojów. Ten okazał się względnie fajny – myślę, że przy mniejszym biuście będzie OK, bo imho optycznie powiększa biust. A nie na tym mi aktualnie zależy. Raczej na odwrotnym efekcie;) Info porządkowe – rozmiar 38oo/ooo, rękawy raglanowe, zaszewka biustowa zamieniona na marszczenie zebrane w szwie rękawa.

Maxi łączka

maxi12

maxi21

Fot. by Dominika Pałęcka

Szybka maxi na grubej gumie. Górna część spódnicy podwójna, żeby nic nie prześwitywało. Generalnie takie maxi kiecki są chyba najłatwiejszymi ciuchami do uszycia, bo szyje je się z prostokąta, podwija, wszywa gumę i… gotowe 😛 Gorąco polecam początkującym 🙂

Bombka na gwiazdkę. Czy coś;)

I jeszcze w wersji bez kokardki:

I z managerem:)

Fot. Dominika Pałęcka

Pierwotnie kiecka była dłuższa, poniżej kolanka, dół był puszczony luźno. Przymierzyłam i… stwierdziłam, że wyglądam – delikatnie mówiąc – dziwnie. Mąż jeszcze delikatniej zasugerował, że to nie mój krój;) Podniosłam więc kieckę ciut do góry, zebrałam nadmiar i stwierdziłam, że w tej wersji w sumie wygląda całkiem fajnie. Odcięłam więc jakieś 15cm od dołu i z odzyskanego w ten sposób materiału doszyłam podwójny pas na dole. Szczypanki na dole powtarzają rytm tych z góry. Na koniec dodałam jeszcze pasek z kokardką – ciut infantylne, ale imho całkiem fajnie dopełnia sukienkę. W efekcie wyszła mi sukienka – bombka, z której jestem bardzo zadowolona:) Kolor + bombka + długi rękaw -> iście bożonarodzeniowy model;)

A Wy co sądzicie o tym modelu? Szyć, czy nie szyć? Coś zmienić? Na razie zdania są podzielone. Sukienka zdecydowanie z tych dyskusyjnych.

PS. Dominika zrobiła mi fotki wielu innych sampli, więc aktualnie mam sporo notek do opublikowania:)

Zezo-kot i patchwork w wersji oszczędnej

Zezo-kot na podłodze, model obok, poluje na aparat;)

na modelu:

i drugi patchworko-bodziak:

Popełniłam dla syna takie oto bodziaki. Pierwszy ma naszytego kota, który momentami zezuje;) Oczy z guzików, więc lubią się lekko obrócić.

Drugi bodziak to miks resztek. Na rękawki już nie starczyło, więc skroiłam je z innej dzianiny. Lamówkę dołu też wzięłam inną, bo niebieskiej by nie starczyło. Całość tworzy względnie fajny efekt, ale nie jest chyba aż tak źle, nosić można;)

A wiecie, co jest najfajniejszego w tych bodziakach? Nie licząc napek, powstały z tego, co normalnie by wylądowało w koszu, bo było za małe na uszycie „dorosłych” ciuchów. Koszt jednego bodziaka – hmmm… 1zł? 😉

Piotrowa piżamka

I na modelu. Model bardzo wymagający, bo nie chce ustać w miejscu. I chce zjeść aparat 😛

I poranna joga;)

Matka z resztek uszyła piżamkę i jest z siebie baaardzo dumna 🙂 Piotruś ma – po matce chyba;) – niestandardowe proporcje ciała, w pajace się nie mieści – nogi za krótkie, tułów na długi, stopy za wielkie. Albo mówiąc inaczej – pajace mają za krótki tułów, za długie nogawki i za małą przestrzeń na stopy;)

Latem Piotruś spał tylko w pieluszce, ostatnio w koszulce, ale powoli musiałam wykombinować, w czym by miał spać zimą. Uszyłam mu więc komplet – bluzkę i spodenki. Wykrój mam z Burdy (model 146 z Burdy 6/2004), przeleżał w szafie jeszcze od czasów, gdy szyłam dla chrześniaka.

Na koszulce śpi księżyc, z którego jestem baaardzo zadowolona 🙂

I na koniec – nie sądziłam, że szycie dla Piotrusia sprawi mi taką radość. Raczej nie lubię szycia małych ciuszków i szczerze nie znoszę naszywania aplikacji. A tu takie miłe zaskoczenie 🙂 Wkręcam się i szyję mu coraz więcej i więcej. Wymyślanie i naszywanie aplikacji też mi się nagle spodobało. Nie wychodzi idealnie, ale jest fajnie 🙂

Płaszczyk na jesień i dylemat projektowy

Pomóżcie 🙂 Już niebawem wracam do pracy i wypadałoby uzupełnić braki w odzieży. Teraz myślę intensywnie nad jesiennym płaszczykiem. Zostało mi trochę grubszej bawełny, starczy na krótki płaszczyk. Wstępnie przygotowałam sobie trzy projekty i nie wiem, który zrealizować.

 

Nr 1:

Góra klasyczna, odcięcie w talii, dół ze szczypankami. Szczypanki+gruby materiał powinny dać efekt szerszych bioder, co mi się przyda do równoważenia biustu. Kieszenie by były w szwach bocznych. Jeśli starczy materiału, to mogę dodać wiązanie.

 

Nr 2:

Wojskowy żuk 😛 Szeroka stójka, cięcia pionowe przechodzące w kieszenie z marszczeniem, gęste guziki, brak paska, mini bufki na rękawach.

 

Nr 3:

Opcja klasyczna do bólu. Cięcia francuskie, lekkie rozszerzenie dołu, kieszonki – patki w szwach przodu. Albo w bocznych, zależy, czy mi się będzie chciało męczyć z szyciem kieszonek;)

 

Dumam, dumam i nadal nie wiem, którą opcję szyć. Z jednej strony projekty klasyczne mają tę przewagę, że są klasyczne;) I do wszystkiego powinny pasować. I teoretycznie powinny wyjść dobrze, ryzyko spieprzenia konstrukcji jest dość niskie. Z drugiej strony korci mnie uszycie czegoś nietypowego, żuk wojskowy podoba mi się bardzo-bardzo 🙂 Faktem jest, że jest bardzo niestandardowy. Ryzyko fatalnego efektu końcowego wysokie, ale może też wyjść super. Co szyć, co szyć… 😉 HELP! 🙂