
Od jakiegoś czasu szyję rzeczy – jak dla mnie – bardzo nietypowe. I nie ukrywam, że sprawia mi to frajdę 😀 I wreszcie wykorzystuję różne dziwne funkcje, jakie ma moja maszyna! Yeah 🙂
Dziś chciałabym Wam pokazać etui na smartfona Joanny 🙂 Ja tam jestem telefonowym neandertalem i twardo korzystam z mojej prawie nastoletniej Nokii, której żadna ryska nie groźna, ale nowe WOW-fony wymagają stosownej oprawy, aby dotykowe szkiełko się nie porysowało:) Wszystkie detale uzgadniałyśmy sobie na bieżąco, Asia bawiła się z Piotrusiem, a ja robiłam za operatora maszyny. I nożyczek;)
Etui uszyłyśmy z szarego filcu średniej grubości. Motywy dekoracyjne – serduszka i imię – oraz ścieg podstawowy zrobiłyśmy w kolorze czerwonym. W środku schowany jest specjalny pasek z filcu zakończony sercem (które czasami sprawia wrażenie, jakby zdecydowanie było czymś innym…;)), który służy do wysuwania telefonu z etui (zdjęcia wysuwanego telefonu na razie brak, być może kiedyś dostanę je od Asi).
Na koniec chciałabym napisać, że uszycie takiego etui to kwestia kilkunastu minut, ale… skłamałabym;) Prawda jest taka, że to nasze drugie podejście do tematu etui, wersja pierwotna nie podbiła naszych serc. Całość prac nad etui – projekt, wybieranie ściegów, ściegi próbne, wymyślanie rozwiązania do wysuwania telefonu itd. – zajęła nam chyba ponad 2h, co bardzo rozbawiło naszych mężów. Spodziewali się miliona gotowych pokrowców, a tu zonk 🙂
Dla Joanny uszyłam i szyję jeszcze inne rzeczy, stopniowo (jak dostanę zdjęcia;P) będę je pokazywać na blogu.



















