Żółto i koszulowo

zoltkowski

fot. Dominika Pałęcka / Zakład Kreatywny

Jedna z koszul będących efektem prac nad nową konstrukcją. Podwójna zaszewka francuska, zaokrąglony kołnierz i generalnie trochę małych zmian w kilku obszarach. Wizualnie bardzo podobna do Minimali. Nie jestem zadowolona z tej żółtej bawełny, bo trochę prześwituje. Co ciekawe, biały tak nie prześwituje. Ciekawe, ciekawe;)

Info porządkowe – rozmiar 38ooo, bawełna z lycrą.

Żakiet na poprawę humoru

limza1

limza4

limza3

limza2

fot. Dominika Pałęcka

Jak wiadomo, wszystko przemija, dotyczy to również macierzyńskiego. A koniec macierzyńskiego oznacza powrót do etatowej pracy i konieczność wyciągnięcia z czeluści szafy (lub uszycia;)) bardziej formalnych ciuchów. Na szczęście w moim zawodzie nie musimy chodzić w wersji do bólu formal (garsonki to nie moja bajka), ale jednak wypada ubrać się ciut bardziej formalnie, niż do zabaw z dzieckiem. Postanowiłam więc uszyć sobie dzianinowy żakiet, bo cenię dzianinę za wygodę i ciepełko:)

Żakiet ma pionowe cięcia, które przechodzą lekko w kieszonki z marszczeniami. Część wierzchnia wykonana jest z mega pozytywnej grubej dzianiny w kolorze cytrusów, a podszewka – standardowo – z cienkiej szarej dzianiny. Oczywiście w trakcie szycia popełniłam błąd straszny i nieodwracalny – górną dziurkę wydziergałam za nisko. Nie wiem, jak to się stało, ale pomyliłam się o dobre 3cm i przez to wersja zapięta nie wygląda tak, jak powinna… 😦 Na szczęście głównie chodzę w rozpiętym żakiecie, więc nie rzuca się to za bardzo w oczy. Pierwotnie żakiet był zapinany tylko na jeden guzik, ostatecznie dodałam drugi na wysokości brzucha i w sumie żałuję. W wersji jednoguzikowej (bo taki też uszyłam) wygląda o niebo zgrabniej.

Pomimo kilku zonków w trakcie szycia, całość wyszła bardzo wygodnie:) I ten kolor… No dobra, kolor ratuje wszystko 😀 Testy terenowe wypadły nad wyraz pozytywnie. W sumie jestem na TAK 🙂

 

Ps. A pod spodem Kopertówka w kolorze czarne wino. 🙂 Uzupełniłam też zapasy bluzkowe 🙂

Skub czyli bluzka na bazie Skunksa;)

Tę bluzkę śmiało można nazwać pochodną Skunksa;) Od swojej poprzedniczki, czyli zmarszczonej wiśni, różni się przede wszystkim zmianą lokalizacji marszczenia. Tutaj zrobiliśmy marszczenie asymetryczne, w dwóch miejscach na szwach przodu. Asymetryczności – powiedzmy sobie szczerze – za bardzo nie widać. Postanowiliśmy więc całkowicie zrezygnować z marszczeń i pozostać przy prostej wersji bluzki, gdzie jedynie dekolt i kształt cięć będą dodawać smaczku. Mam nadzieję, że Wam się spodoba taka bazówka 🙂

Ola prezentuje rozmiar 36oo/ooo. Niestety mój jakże cudowny aparat na każdym zdjęciu pokazuje inny kolor;) Musicie więc uwierzyć na słowo – to jest bardzo żywy błękit/morski.