Mega irytacja

Dziś bardzo się wkurzyłam. Ale po kolei;)

Kiedyś odkryłam bloga, na którym wrzucone są żywcem moje notki z kursu szycia. Oczywiście zero informacji, iż autorem jest kto inny. Smaczku dodaje jeszcze fakt, iż blog należy do jakiejś warszawskiej pracowni krawieckiej. Żenujące… Zero kontaktu z autorem, więc próbuję coś zdziałać przez platformę, na której znajduje się ten blog.

Kolejna sprawa – dziś chciałam dodać komentarz na blogu jednej szyjącej. O dziwo wyskoczyła informacja, że mam się zalogować, bo pod tym adresem e-mail jest już założone konto. Zdziwiłam się wielce, bo żadnego konta nie zakładałam, a wcześniej dodawałam komentarze bez problemu. Szybko więc zresetowałam hasło do konta bazującego na moim e-mailu i teoretycznie nikt nic głupiego już nie zrobi podszywając się pode mnie. Intryguje mnie PO CO ktoś by miał zakładać konto na platformie blogowej, używając mojego maila? Mam nadzieję, że nie powypisywał chamskich lub wulgarnych komentarzy, podpisując się jako ja… Jakby co – do 15:45 to nie byłam ja;)

I na koniec – wiecie, co najczęściej jest kopiowane z mojego bloga? Zaskoczę Was – projekty. Serio;) Sama nie wiem, co o tym myśleć. W sumie chyba powinnam się cieszyć, bo skoro ktoś to kopiuje, to widocznie się podoba;) Wniosek na razie mam taki: pora zacząć podpisywać zdjęcia w taki sposób, żeby było jasne, skąd pochodzą.

Ps. A żeby poziom irytacji utrzymał się na wysokim poziomie;) Pisząc tę notkę zresetował mi się komp. Zanim zdążyłam cokolwiek zapisać, ofkors;) Więc musiałam pisać od nowa. Uwielbiam takie sytuacje:D
Ps2. A teraz nie mam netu. Suuuuper 😀 To wiecie co, opublikuję to później;)
Ps3. Net wrócił;)

Dodaj komentarz